Ryba, ryż i warzywa. Brzmi jak nudny obiad. Nic bardziej mylnego! 18 czerwca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Sushi. To dobra okazja, by dowiedzieć się jak powstało, gdzie warto je zjeść i na co uważać.

Dla jednych ciekawy przerywnik podczas wielu godzin spędzonych za korporacyjnym biurkiem. Dla fanów tradycyjnej polskiej kuchni bywa jednak zbyt orientalnym wymysłem z Kraju Kwitnącej Wiśni. Sushi. Potrawa kuchni japońskiej, której podstawą jest ryż i ryby bądź owoce morza doczekała się własnego dnia – 18 czerwca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Sushi.

Jak to się w ogóle zaczęło?

Sushi pojawiło się w Japonii około VIII wieku. Wtedy właśnie mięso zasypywano ryżem, żeby pozostawało dużej świeże. Z czasem ryż zaczynał fermentować i nabierać zupełnie innych wartości. Japończycy przekonali się do nowego smaku, jakiego do tej pory nie znali. Tak też narodził się ocet ryżowy, którym dziś jest zalewany ryż w większości japońskich restauracji.

Początkowo potrawa gościła głównie na stołach biedniejszych warstw społecznych. Dopiero z czasem rozwoju kolonizacji i żeglarstwa sushi zaczęło docierać w przeróżnie krańce świata. Dotarło także do Polski. Obecnie przez wysoką jakość i cenę darów morza, sushi jest kojarzone z dość ekskluzywnym produktem, na który nie każdy może sobie pozwolić. Coraz więcej restauracji ma jednak w swojej ofercie menu lunchowe, które przystępnością może konkurować z burgerami czy pizzą.

Zrób to sam albo niekoniecznie

Co zrobić kiedy nie chcemy wydawać pieniędzy w drogich knajpach, preferując domowe zacisze? Z odpowiedzią przychodzi szef kuchni wrocławskiej restauracji Hoshi Sushi – Krzysztof Michalski

Robienie sushi świetnie nadaję się na wspólne wieczory z przyjaciółmi. Jeśli mamy ryby ze sprawdzonego źródła i chociaż cztery osoby chętne do pracy, to zabawy z pewnością nie powinno brakować. Dobrą alternatywą jest także zrobienie sushi dla swojej drugiej połówki. Nawet gdy nie wyjdzie idealne, z pewnością uda się zaimponować – mówi Krzysztof Michalski.

Gdzie we Wrocławiu warto je zjeść?

Suszarni, bo tak mówi się na japońskiej knajpy serwujące sushi, we Wrocławiu nie brakuje. Jak jednak znaleźć tę, w której masterzy dobrze o nas zadbają? Kierowanie się zapachem czy liczbą osób w lokalu zawsze jest dobrą opcją. Unikajmy sieciówek, w których sporo zależy od konkretnego miejsca, gdzie zjemy. We Wrocławiu z pewnością warto odwiedzić Hoshi Sushi czy Yemsetu.

Siedem grzechów głównych

Przez to, że sushi pochodzi z kuchni azjatyckiej, która nie jest nam do końca bliska, zdarza się, że popełniamy wiele błędów. Na co warto zwrócić uwagę?

  1. Pałeczki zawsze należy rozdzielić, nie obawiając się, że się połamią.
  2. Nie trzeba ich pocierać o siebie. Kiedyś służyło to do otrzepania pałeczek ze zbędnego osadu, dziś już ich produkcja jet na tyle profesjonalna, że nie trzeba tego robić.
  3. Uważaj z sosem sojowym. Zbyt duża ilość tego dodatku, zamiast podkręcić smak, zabije go.
  4. Nigiri – rodzaj sushi, w którym ryba położona jest na kulce ryży, powinno się jeść tak, aby ryba znalazła się na języku. Wtedy nigiri ma najlepszy smak.
  5. Nigdy nie mieszaj wasabi z sosem sojowym.
  6. Po każdym kawałku sushi zjedź plaster marynowanego imbiru, który zneutralizuje smak i pozwoli poczuć go na nowo.
  7. Sushi jest dość małe. Niech to Cię nie zwiedzie. Ryż w połączeniu z rybą i dodatkami jest bardzo sycący.

Jeśli nigdy go nie próbowaliście, na pierwszy raz dobrym wyborem będą ryby grillowane albo w tempurze (zasmażanym cieście). Wtedy być może łatwiej oswoicie się z samą formą. Jedno jest pewne, tego smaku trzeba spróbować!


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Instagram Hoshi Sushi