Mikrotyki to debiut książkowy Pawła Sołtysa – muzyka silnie związanego z Warszawą, znanego pod pseudonimem Pablopavo.

Sołtys napisał zbiór lapidarnych opowiadań, które grają obrazem i emocją. Ich klimat bardzo przypomina twórczość z solowych płyt Pablopavo. Niektóre frazy są wręcz żywą kopią tekstów jego piosenek, jak choćby powtarzane wielokrotnie i tak dla niego charakterystyczne „znałem faceta”.

Mimo skondensowanej formy i niewielkiej objętości (tylko 141 stron formatu A5) nie jest to książka, którą przeczytamy w trakcie jednej podróży autobusem z pracy do domu. Opowiadania te po brzegi wypełnione są metaforami i porównaniami nad którymi trzeba przystanąć, pochylić się, dokładnie im przyjrzeć i dobrze przemyśleć. Inaczej umknie nam istota całej historii. Sołtys w zaledwie kilku stronach potrafi zamknąć losy całego życia swoich bohaterów. Jest ono zwykłe, do bólu smutne i takie wyjątkowo polskie. To życie ludzi z wielkopłytowych blokowisk i biednych przedmieść. Gdyby Mikrotyki miały kolor albo na skutek synestetycznych zdolności moglibyśmy zobaczyć ich kolor czytając, na pewno byłby to szary. Jak gęsty dym z kominów, jak błoto wymieszane z topniejącym śniegiem, jak fasady odrapanych postsowieckich kamienic.

Autor specyficznie operuje językiem.

 Środki stylistyczne, których używa są naprawdę bogate i zróżnicowane. A jednak, sposób w jaki Sołtys mówi do czytelnika testem i słownictwo, którego używa są bardzo proste, idealne do opisywania rzeczywistości szaro-burych Kowalskich. Nie przypominają mi żadnej innej literatury.

Warto sięgnąć po Mikrotyki z wielu względów: oryginalności spostrzeżeń autora i sposobu, w jaki prowadzi narrację, jego umiejętności opowiadania w ciekawy, klimatyczny sposób o rzeczach z pozoru zwyczajnych, ale przede wszystkim dla przyjemności, którą daje nam patrzenie na świat przez obiektyw jego oczu. Dla tych zbliżeń, błysków, klatek z życia.


Autor: Kamil Rzetelski

Zdjęcie: fragment okładki, mat. pras.