Co może ukrywać kobieta, która ma wszystko? Albo jak wiele może kosztować jedna, Zwyczajna przysługa? Najnowszy film z Blake Lively i Anną Kendrick już od kilku dni gości w polskich kinach.

 

Pierwsze zwiastuny Zwyczajnej przysługi (org. A Simple Favor) nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia, szczególnie że za jej reżyserię odpowiada Paul Feig. Ghostbusters. Pogromcy duchów w jego wykonaniu sprawiły, że internet zalała fala mało pochlebnych ocen i opinii. Dodatkowo film jest adaptacją książki Darcey Bell o tym samym tytule, która też niespecjalnie podbiła serca czytelników. A jednak mimo wcześniejszego sceptycyzmu to, co zobaczyłam, bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło.

Początkowe obawy wzbudzała we mnie nawet sama obsada. Ani Annie Kendrick, ani oczywiście Blake Lively nie można odmówić urody, ale ich inne role np. w Pitch Perfect czy Gossip Girl skierowane były raczej do młodej publiczności. Ale Zwyczajna Przysługa zdecydowanie taka nie jest. I nie dajcie się zwieść kolorowym obrazkom.

Przeciwieństwa się przyciągają

Trudno było o dwie bardziej różne kobiety. Stephanie (Anna Kendrick) to samotna mama i gospodyni idealna. Wzór do naśladowania. Trochę nadgorliwa i dziwaczna, ale z sercem na dłoni i podejściem do dzieci. Prowadzi nawet vloga z poradami i przepisami, ale gwiazda internetu z niej żadna. Za to Emily (Blake Lively) wygląda jakby urwała się z czerwonego dywanu. Dodatkowo odnosi zawodowe sukcesy, ma przystojnego męża Seana (Harry Golding). Ale to piękne opakowanie jest jedynie przykrywką. Najlepiej się czuje klnąc i wydając polecenia znad kieliszka martini. Co więc połączyło perfekcyjną panią domu i despotyczną szefową własnego życia? Oczywiście dzieci. Stephanie zaczyna spędzać coraz więcej czasu z nową przyjaciółką. Zdradza jej najmroczniejsze sekrety i opiekuje się oba pociechami, kiedy jest taka potrzeba. Kiedy więc Emily dzwoni i prosi o odebranie dziecka ze szkoły, Steph nie nabiera podejrzeń. Jednak dni mijają, telefon milczy, a piękność nie daje znaku życia. Wiara i nadzieja przestają wystarczać…

Ile jest warta Twoja tajemnica?

Zaginięcie Emily sprawiło, że vlog samotnej matki zdobył popularność, a ona sama, niczym Nancy Drew z pomocą swoich widzów, próbuje odkryć co stało się jej przyjaciółką. W tym samym czasie stara się być jak największym wsparciem dla Seana i jego synka. Kiedy jednak Stephanie zatraca się nie tylko w śledztwie, ale i własnych emocjach nie wie, że każdy kolejny krok może ją wiele kosztować. Na przykład 4 miliony dolarów. A każdy dolar jest coraz mroczniejszą tajemnicą i jeszcze gorszym kłamstwem.


Prawdę mówiąc spodziewałam się, że Zwyczajna przysługa będzie pseudo komedią kryminalną, której najbardziej niepokojące momenty zostały zdradzone już w zwiastunie. Nic bardziej mylnego. Jestem wielką fanką thrillerów, a wiele sytuacji i rozwiązań całkowicie mnie zaskoczyło. Reżyser Paul Feig odsłonił w tym filmie mroczną stronę swojej duszy, serwując widzom dużą dawkę napięcia. Przerywanego żarcikami i prześmiewczymi dialogami. Odtwórczynie głównych ról mogły się popisać — Kendrick jako znerwicowana, poradnikowa matka, kontra Lively, która swój brak szczęścia skrywa za pięknymi ubraniami i alkoholowym problemem. Sposób, w jaki wykreowały swoje postacie, pozwolił postawić je jako aktorki w zupełnie innym świetle. I mimo całej fabuły: mrocznych sekretów z przeszłości, pozornie sielankowego obrazka i czarnego humoru, Zwyczajna przysługa porusza także inne kwestie. Nieważne z jakiej klasy społecznej pochodzisz, ludzie mają takie same problemy i tajemnice. Wartości rodzinne przeplatają się z feministyczną siłą i ironizowaniem mężczyzn. Sam obrazek filmu jest piękny i przyjemny, co kontrastuje z rozwijającymi się wydarzeniami. Całość dopełnia soundtrack francuskiego popu sprzed kilkudziesięciu lat. I choć dla mnie osobiście Jessica Sharzer mogła wymazać ze scenariusza ostatnie 4 minuty filmu, uważam że i tak ten film dał mi o wiele więcej, niż się spodziewałam.


Film obejrzany dzięki uprzejmości Multikino – Pasaż Grunwaldzki.


Autor: Karolina Szachniewicz
Zdjęcia: materiały prasowe, YouTube