Sezon 2013/14 zakończyli z najgorszym bilansem w lidze. Teraz mają najlepszy rekord, walczą w finałach konferencji, a ich zawodnik najprawdopodobniej zostanie MVP. Czy uda im się dokończyć wieloletni plan i zdobyć pierwsze mistrzostwo od 1971 roku?

Przeszli długą drogę, prawie jak „z piekła do nieba”. Mieli swoje przebłyski w poprzednich latach, jednak zwykle byli „zapychaczem” w najlepszej ósemce i szybko odpadali już w pierwszej rundzie play-off. Teraz, kiedy przed organizacją stoi ogromna szansa sukcesu nie odpuszczają i są jednym z głównych kandydatów do tytułu.

Grecki wybryk natury

NBA Draft, rok 2013. Milwaukee Bucks wybrało młodego, bo 19-letniego Giannisa Antetokounmpo. Mało kto o nim słyszał, mało kto o nim cokolwiek wiedział. Do pewnego momentu Draft ten był uznawany za jeden z najgorszych w historii. Jednak wiele się zmieniło w przeciągu pięciu lat.

Giannis nie pasował do wzoru produktu najlepszej ligi koszykarskiej na świecie. Był chudy, niezbyt silny, nie radził sobie podczas treningów, nie miał też dobrego rzutu. Nie grał w pierwszej piątce, a podczas najgorszego sezonu Bucks rzucał średnio 6,8 punktów na mecz. Był dopiero trzecim niskim skrzydłowym w drużynie.

Giannis Antetokounmpo

Ciężka praca, determinacja i chęć gry pozwoliły mu zdobyć więcej minut, a w ostatecznym rozrachunku miejsce w wyjściowym składzie. Ersan Ilyasova miał już za sobą najlepsze lata, a organizacja postanowiła postawić na młodzież. Mało kto spodziewał się, że Antetokounmpo zamieni się w Greek Freak’a.

Prawdziwy proces

W następnych latach Milwaukee wybierało takich graczy jak Jabari Parker, Malcolm Brogdon czy Thon Maker. Każdy z nich odegrał ważną rolę w rozwoju drużyny. Brogdon w 2017 został Debiutantem Roku, a obecnie jest pierwszym rozgrywającym zespołu. Maker jeszcze do niedawna był „asem w rękawie” Milwaukee. Parker natomiast pomimo rzadkiej gry spowodowanej kontuzjami, wnosił dużo energii do gry – coś, co teraz robi Giannis. Jedni zostali w drużynie na dłużej, niektórym w rozwoju przeszkodziła kontuzja, ale przede wszystkim pozwolili stworzyć ducha w młodym zespole – skład był pełen energii i woli walki.

W latach 2015-2018 Bucks tylko raz ominęli play-off. Co prawda ich przygoda szybko się kończyła, bo już w pierwszej rundzie, lecz dzięki dobrym wymianom i przede wszystkim postawieniu na młodzież, Kozły zaczęły „grać”.

Milwaukee Bucks

Bójcie się Kozła!

Sezon 2018/19 to rok nadziei, zarówno dla kibiców, jak i koszykarzy. Milwaukee zakończyło z rekordem 60-22 najlepszym w lidze. Ostatni raz królowali na szczycie swojej konferencji 45 lat temu. Nic dziwnego, że kibice oczekują sukcesów. Do miasta Milwaukee mają je doprowadzić Antetokounmpo i spółka.

W tegorocznych play-off radzą sobie dobrze, przegrali tylko jedno spotkanie i co mecz potwierdzają swoją koszykarską dominację. Obecnie przyjdzie im się zmierzyć w finale Konferencji Wschodniej z Toronto Raptors, dowodzonej przez niesamowitego w tegorocznych play-off Kawhi’ego Leonarda. Dinozaury również nie odpuszczają, przeszli podobną drogę jak Bucks. W tym sezonie uplasowali się tuż za Kozłami z bilansem 58-24. Ktokolwiek wyjdzie zwycięsko z tego starcia przyniesie swoim fanom powód do radości. Bucks chcieliby powtórzyć znakomity sezon, kiedy to jeszcze w ich szeregach grał Kareem-Abdul Jabbar. Raptors jak dotąd nie było dane grać w Finale NBA, dlatego sam występ byłby dla nich historycznym wydarzeniem. Niech koszykówka pokaże kto jest lepszy


Autor: Filip Skiba
Zdjęcia: Instagram