Każdy sezon rządzi się swoimi prawami, ale jest pewne hasło, które utrzymuje się od lat. Brzmi ono: bij mistrza! Kiedy bowiem można udowodnić swoją wartość, jak nie w starciu z aktualnym mistrzem Polski? Takie zadanie czeka w drugiej kolejce PKO Ekstraklasy zespół Śląska Wrocław, który na własnym stadionie podejmie Piasta Gliwice.

Zawodnicy Vitzeslava Lavicki udanie rozpoczęli sezon 2019/20 i w inauguracyjnym spotkaniu pokonali 1:0 Wisłę Kraków, wywożąc trzy punkty z trudnego, krakowskiego terenu. Czy to oznacza, że kibice wrocławian mogą już odetchnąć z ulgą, usiąść i tylko patrzeć jak ich ulubieńcy z ułańską fantazją udowodnią, że poprzedni sezon był zaledwie przypadkową wpadką? Niekoniecznie, gdyż był to zaledwie jeden mecz, który dodatkowo wcale nie był wybitny w wykonaniu Śląska. Na plus na pewno można zaliczyć postawę defensywy, która nie pozwoliła Wiśle na wiele. Optymizmu można było doszukać się również wśród nowych zawodników wrocławian. Bramkarz Matus Putnocky był bardzo pewny w swoich interwencjach, a skrzydłowy Przemysław Płacheta pokazywał sporą chęć do gry oraz znów udowodnił jak szybko potrafi biegać (najszybszy sprint kolejki). Natomiast lewy obrońca Dino Stiglec nie dość, że grał dobrze w defensywie, to jeszcze huknął zza pola karnego tak, że bramkarz Wisły był bez szans, a jego gol dał Śląskowi zwycięstwo.

Gorzej miała się jednak ofensywa wrocławian, której brakowało skuteczności oraz nieco szczęścia. Śląsk potrafił niekiedy stworzyć sobie sytuację strzelecką, lecz zawsze coś zawodziło. Czasem było to wykończenie, a innym razem zgranie. Niczego wyjątkowego nie pokazali też napastnicy: Daniel Szczepan i Erik Exposito. Z pewnością potrzeba więcej czasu, by zespół (atak w szczególności) zaczął funkcjonować w sposób zadowalający.

Podstawą jest dobra organizacja zarówno w obronie, jak i w ataku. Pracujemy dużo nad stroną taktyczną i indywidualnym rozwojem zawodników, ale to długi proces. Jesteśmy zadowoleni z tego, że tracimy niewiele bramek, jednak wciąż nie unikamy błędów – podkreślił trener Lavicka na konferencji przedmeczowej

Jak natomiast wygląda sytuacja po stronie Piasta? Na pewno nie tak jak wyobrażali sobie to kibice gliwiczan. Zespół Waldemara Fornalika odpadł już z Ligi Mistrzów po dwumeczu z białoruskim BATE Borysów, przegrał mecz o Superpuchar z Lechią Gdańsk, a rozgrywki ligowe zaczął od remisu z Lechem Poznań. Bijąca pewnością siebie zeszłosezonowa rakieta, w tym sezonie zaczęła bardzo niepewnie i zawodzi przede wszystkim w obronie. Na pocieszenie Piast wygrał pierwszy mecz drugiej rundy eliminacji Ligi Europy z łotewskim FC Riga (3:2). Ponadto w tamtym spotkaniu gliwiczanie udowodnili, że Mistrz Polski każdemu strzeli gola! Sam sobie też.

https://platform.twitter.com/widgets.jsNiezależnie od formy rywali, zawodników Śląska czeka trudne wyzwanie i pomimo gry u siebie nie będą oni w tym spotkaniu faworytami. W przypadku braku poprawy gry w ofensywie, zwycięstwo może się okazać nieosiągalne. Jeśli jednak atak przynajmniej dociągnie poziomem do obrony (a ta nie zaliczy zjazdu), szanse na triumf znacznie wzrosną. Na pewno wizja sześciu punktów po dwóch meczach, jest dla wrocławian bardzo motywująca.

Spotkanie rozegrane zostanie na Stadionie Wrocław w niedzielę o godzinie 17:30. Sędzią głównym będzie Paweł Raczkowski. Dla nieobecnych na stadionie dostępna będzie transmisja telewizyjna na kanale Canal Plus Sport.


Autor: Bartosz Królikowski

Zdjęcie: Instagram