Tym razem walka o złoto nie dla Biało-Czerwonych. Polscy siatkarze przegrali 1:3 z reprezentacją Słowenii w półfinale mistrzostw Europy. Na boisku popełnili zbyt wiele błędów, zabrakło im świeżości i podejmowali decyzje, które trudno uzasadnić.

Na drodze Polaków do finału mistrzostw Europy stanęli Słoweńcy. Zespół, który mimo braku wielkich osiągnięć w ostatnich latach, bywa naprawdę groźny. Nie inaczej było także w tym spotkaniu. Od początku nie brakowało emocji. Do gry obu drużyn wdarło się sporo nerwowości. W starciu o finał rozpoczął Maciej Muzaj, który po kilku nieudanych atakach szybko został zmieniony przez Dawida Konarskiego.

Polski zespół miał spory problem z zagrywką. Pojawiło się mnóstwo błędów, a sam serwis nie sprawiał rywalom wielu kłopotów. Do tego skuteczność ataku pozostawiała wiele do życzenia. Niestety ani Michał Kubiak, ani gwiazdor Wilfredo Leon nie spisywali się najlepiej w tym elemencie.

Co jednak budzi spory niepokój, to fakt, że Leon mimo kilku słabych fragmentów gry nie został zmieniany przez trenera Vitala Heynena. Czyżby belgijski szkoleniowiec obdarzył Leona zbyt dużym zaufaniem? W trakcie całego spotkania Heynen zdecydował się na zmianę każdego zawodnika poza Kubańczykiem. Co więcej, rezerwowi, którzy pojawiali się na boisku nieco odwracali obraz gry polskiej drużyny. Mimo tego… nie gościli na parkiecie za długo.

Słoweńcy zagrali dobre spotkanie. Dominowali w polu serwisowym, dokładając świetne przyjecie, które otworzyło spektrum rozegrania. To wystarczyło, żeby mieć kontrolę nad tym spotkaniem i w czterech setach zakończyć walkę o finał. Polacy tego dnia zdołali wyrwać zaledwie seta. Z pewnością brakowało świeżości i pomysłu na nieźle dysponowanych rywali. Teraz pozostała walka o brąz, która odbędzie się w sobotę o 20:00. Polacy zmierzą się z przegranym pary Francja-Serbia.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Oficjalna strona CEV