Cztery kraje i dwadzieścia cztery drużyny głodne zwycięstwa. Tym razem do europejskiej rywalizacji staną polscy siatkarze. Czy po 10 latach uda im się znów sięgnąć po złoto mistrzostw Europy?

Panie ostatecznie zakończyły swoją rywalizację na czwartej lokacie, ulegając Włoszkom w starciu o brąz. Teraz przyszła pora na Panów, którzy z pewnością marzą o powtórzeniu sukcesu sprzed 10 lat, kiedy w finale pokonali Francję, zdobywając złoto mistrzostw Europy.

Gospodarzem tegorocznych mistrzostw Europy, tak jak w przypadku rywalizacji pań, zostały cztery kraje. Francja, Słowenia, Belgia i Holandia będą gościć 24 reprezentacje. Oficjalną piosenką turnieju zostało Let’s Go Together Słowenki Evy Pavli.

Polscy siatkarze udadzą się do Holandii, by tam zmierzyć się z Czechami, Estończykami, Czarnogórzanami, Ukraińcami i gospodarzami, którzy z całej stawki wydają się najmocniejszym rywalem.

Znajoma twarz na holenderskiej ziemi

Holendrzy już na ubiegłorocznym mundialu pokazali, że potrafią sprawić niemałą niespodziankę. Dodatkowo niesieni dopingiem własnych kibiców mogą być naprawdę groźni. Co ciekawe, od tego roku reprezentacja Holandii jest prowadzona przez włoskiego szkoleniowca – Roberto Piazzę, który powinien być świetnie znany polskiej publiczności. Piazza przez ostanie dwa sezony sprawował pieczę nad Skrą Bełchatów, doprowadzając ją do mistrzostwa Polski w 2018 roku.

Pozostali rywale grupy D, w której znaleźli się Biało-Czerwoni nie powinni sprawić wielu kłopotów podwójnym mistrzom świata. Reprezentacje Czech, Estonii, Czarnogóry czy Ukrainy nie należą do siatkarskiej czołówki. Mimo to, dla trenera Vitala Heynena będzie to dobra okazja do przygotowania całej drużyny na dalszy etap turnieju, w którym Polacy z pewnością zagrają. Każdy inny scenariusz byłby sporym zaskoczeniem.

Powrót lidera

Do składu polskiej drużyny powrócił atakujący Bartosz Kurek, który do niedawna zmagał się z rehabilitacją po kontuzji kręgosłupa. Oprócz MVP mistrzostw świata na zgrupowaniu w Arłamowie pojawił się także młody środkowy – Jakub Kochanowski. Ostatecznie trener Heynen nie zdecydował się powołać przyjmującego Bartosz Bednorza i rozgrywającego Grzegorza Łomacza, którego zastąpi Marcin Komenda. Reszta składu pozostaje bez zmian.

Polacy rozpoczną rywalizację w piątek – 13 września z Estonią w Rotterdamie. Później zagrają z Holendrami, Czechami, Czarnogórzanami i Ukraińcami. Po zakończeniu pierwszej fazy turnieju, cztery zespoły z grupy D trafiają na zwycięzców grupy B. Co oznacza, że na Biało-Czerwonych może czekać Austria, Belgia, Niemcy, Serbia, Słowacja czy Hiszpania.


Mecze reprezentacji Polski w fazie grupowej:

13 września (piątek) 17:00 Estonia – Polska (Rotterdam)
15 września (niedziela) 16:00 Holandia – Polska (Rotterdam)
16 września (poniedziałek) 20:00 Polska – Czechy (Rotterdam)
17 września (wtorek) 17:00 Czarnogóra – Polska (Amsterdam)
19 września (czwartek) 20:00 Polska – Ukraina (Amsterdam)


Podział na grupy mistrzostw Europy:

Grupa A, Montpelier: Francja, Bułgaria, Grecja, Portugalia, Rumunia, Włochy
Grupa B, Bruksela i Antwerpia: Belgia, Austria, Hiszpania, Niemcy, Serbia, Słowacja
Grupa C, Ljubljana: Słowenia, Białoruś, Finlandia, Macedonia, Rosja, Turcja
Grupa D, Rotterdam i Amsterdam: Holandia, Czechy, Czarnogóra, Estonia, Polska, Ukraina


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Instgram