Polscy siatkarze wygrali z Estonią 3:1 w meczu inaugurującym mistrzostwa Europy. Ważne punkty zapisane na koncie Biało-Czerwonych, jednak do dobrej dyspozycji daleka droga.

Polacy rozpoczęli zmagania od starcia z Estończykami. Rywal z pewnością nie tak utytułowany jak obecna drużyna Vitala Heynena, jednak posiadający spore argumenty. Twarze wielu z nich mogły wydać się znajome dla polskich kibiców. Szczególnie postać atakującego – Renee Teppana, który na co dzień jest zawodnikiem Skry Bełchatów.

Biało-Czerwoni od początku byli stawiani w roli faworyta tego meczu. Nie zawiedli. Po czterech setach zdołali zwycięsko zakończyć to spotkanie. Nie obyło się jednak bez problemów. W drugim secie wyraźnie spadła skuteczność polskiego ataku, co pozwoliło wyrwać Estończykom jedną partię.

Warto wspomnieć, że trener Vital Heynen nie zdecydował się na najmocniejszą wyjściową szóstkę w tym spotkaniu. Wilfredo Leon i Paweł Zatorski oglądali to starcie z kwadratu dla rezerwowych, a Michał Kubiak pojawił się dopiero w drugiej odsłonie.

Brak boiskowej świeżości na razie nie powinien nikogo dziwić. Siatkarze muszą wejść w odpowiedni rytm, nie tracąc przy tym okazji do wygranej. Kolejna już w niedzielę – 15 września. Polacy zmierzą się z gospodarzami tej fazy – Holendrami, zdecydowanie najmocniejszym grupowym rywalem. Początek spotkania o godzinie 16:00.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Instagram