Z drobnym zawahaniem, ale udało się. Polki po słabym pierwszy secie wróciły na zwycięski szlak i pokonały Ukrainki 3:1 w trzecim spotkaniu fazy grupowej mistrzostw Europy.

Po dwóch pewnych zwycięstwach nad Słowenią i Portugalią, Biało-Czerwone zmierzyły się z Ukrainą. Rywal z pewnością mocniejszy niż dwa poprzednie. Od początku to Ukrainki lepiej sobie radziły. Świetnie na skrzydłach, skutecznie rujnowały polską defensywę. Zawodniczki Jacka Nawrockiego po raz pierwszy w tym turnieju miały spore kłopoty z przyjęciem, co przekładało się na resztę gry. Pierwszy set padł łupem gości, jednak to było wszystko, na co było stać siatkarki zza wschodniej granicy Polski.

Kolejne trzy rozdania miały już całkiem innych charakter. Swoją klasę w tym meczu udowodniła, jak dotąd niezastąpiona, Joanna Wołosz. Rozgrywająca potrafiła zniwelować wszelkie błędy w przyjęciu, których niestety nie brakowało na przestrzeni całego meczu.

Na siatce tym razem nie tylko Malwina Smarzek-Godek rozdawała karty, ale także młoda Magdalena Stysiak. Przyjmująca rozwija się z meczu na mecz, stając się przy tym coraz bardziej pewna siebie.

Problemy w przyjęciu powodowały, że środek siatki praktycznie nie istniał. Wołosz momentami miała związane ręce, nie mogąc wykorzystać duetu Agnieszki Kąkolewskiej i Zuzanny Efimienko-Młotkowskiej.

Mimo tych błędów Biało-Czerwone cały czas kontrolowały przebieg spotkania. Pewne siebie w ataku i czujne w asekuracji bloku, zdołały pokonać rywalki 3:1. Następne na drodze Polek będą Belgijki, z którymi zmierzą się już w środę – 28 sierpnia.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Instagram