Trudny rywal po drugiej stronie siatki i jeszcze większy ten po swojej. Polki przegrały z Belgijkami 3:2 po pięciosetowej batalii. Przyjęcie wciąż szwankuje, ale największym problemem Biało-Czerwonych wydają się być utrata koncentracji i brak konsekwencji w końcówkach setów.

Reprezentacja Belgii to z pewnością najtrudniejszy rywal z jakim to tej pory przyszło się mierzyć Polkom. Przez ponad połowę pierwszego set żadna z drużyn nie była w stanie wyjść na  co najmniej dwupunktowe prowadzenie. Nad rozegraniem jak zwykle czuwała Joanna Wołosz. Doświadczona siatkarska starła się równo rozdysponować piłki na skrzydłach. Malwina Smarzek-Godek miała solidne wsparcie ze strony Magdaleny Stysiak i Natalii Mędrzyk.

Środek siatki natomiast dalej pozostaje sporą rezerwą przez błędy w przyjęciu, których nadal nie brakuje. Momentami skuteczność w ataku niwelowała braki w tym elemencie, jednak Wołosz wciąż musiała opierać swoją grę na stałych liderkach. Trudno więc mówić o kombinacyjnej grze Biało-Czerwonych.

Pierwszy wygrany set dodał im z pewnością wiatru w żagle, ale też sprawił, że Belgijki mocno wzięły się do roboty. Początek drugiej partii to już zupełnie inna historia. Znacznie pogorszyła się asekuracja bloku i obrona w polu, które wciąż wydają się największą bolączką polskiego zespołu. Mimo błędów w przyjęciu, cichym liderem w tym meczu była Mędrzyk, która kończyła ataki w kluczowych momentach, dodając punkt z zagrywki. Po walce ostatecznie Polki przegrały drugą część spotkania i stan rywalizacji się wyrównał.

Trzecia odsłona mogła być kluczowym moment całego spotkania pod względem psychiki. Zmotywowane Belgijki szybko wyszły na prowadzenie, za to Biało-Czerwone musiały na nowo szukać dobrego rytmu w tym spotkaniu. Znalazły. W końcówce to one wiedziały, jak kierować grą, aby skutecznie popsuć szyki rywalkom i wyjść na prowadzenie.

Po każdym dobrym fragmencie gry, Polki zaliczały spadek. Tak samo było w czwartym secie, który także był na wyciągnięcie ręki. Spora kontrola nad sytuacją na boisku – pewnie w ataku i solidnie stawiany blok. To jednak nie wystarczyło, by w czterech częściach zakończyć to spotkanie. Rywalki nie odpuszczały i walczyły do końca o każdą piłkę. Opłaciło się. Utrata koncentracji przez zawodniczki Jacka Nawrockiego, sprawiła, że to Belgijki cieszyły się z wyrównania meczu na 2:2.

W tie-breaku znów scenariusz się powtórzył. Pewny początek i brak konsekwencji w końcówce. Trzy piłki meczowe nie wystarczyły, żeby zwycięsko zakończyć ten mecz. Rywalki odrobiły starty i wygrały wojnę nerwów 17:15, a całe starcie 3:2. Już w czwartek – 29 sierpnia Biało-Czerwone powalczą z Włoszkami o jak najwyższe miejsce w grupie.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Instagram