Reprezentacja Ukrainy zdobyła złoty medal Mistrzostw Świata U20. W finale zawodnicy Oleksandra Petrakova pokonali Koreę Południową 3:1, mimo że już po pięciu minutach gry przegrywali 0:1.

Zarówno Ukraina, jak i Korea Południowa były sporym zaskoczeniem w finale. Jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw do ostatecznego zwycięstwa typowało się Portugalię, Francję, czy też Włochów. Ci pierwsi nie wyszli jednak nawet z grupy. Francuzi z kolei musieli się pakować zaraz po porażce w 1/8 finału, a Włosi przegrali najpierw półfinał z Ukrainą, a następnie mecz o 3. miejsce z Ekwadorem.

Kibice dopisali

Już na godzinę przed rozpoczęciem spotkania w oczy rzucała się ogromna liczba kibiców z Korei Południowej, jaka przyjechała do Łodzi. Fani Wojowników Taegeuk, bo tak określa się piłkarzy z Korei, byli zdecydowanie głośniejsi od kibiców z Ukrainy, choć ci również próbowali zaznaczyć swoją obecność na stadionie łódzkiego Widzewa. Fanom obu drużyn nie ma się jednak co dziwić. Dla obu zespołów był to mecz historyczny, bowiem jeszcze żaden z nich nie ma w swojej kolekcji medalu młodzieżowych mistrzostw świata.

VARiacja

Mecz się jeszcze dobrze nie zaczął, a Ukraina już musiała odrabiać straty. W polu karnym padł bowiem jeden z Koreańczyków, za co arbiter, po skonsultowaniu się z system VAR, słusznie podyktował jedenastkę. Do piłki podszedł Lee Kangin, który pewnie pokonał bezradnego w bramce Andriy’a Lunina. Dla zawodnika Valencii była to druga bramka na tych mistrzostwach. Jego trafienie wprawiło kibiców z Korei w prawdziwy szał radości. Liczbę decybeli jaką tworzył ich fanatyczny doping można było spokojnie porównać z tą, która powstawała w trakcie równie głośnych okrzyków fanów reprezentacji Polski.

Spotkanie na miarę finału

Strzelona na początku spotkania bramka dobrze zrobiła dalszemu widowisku. Ukraińcy chcąc szybko doprowadzić do wyrównania przejęli inicjatywę i często gościli pod polem karnym Koreańczyków. Ci to sprytnie wykorzystywali i swoich szans szukali w kontratakach, gdzie zawodnicy Oleksandra Petrakova musieli ratować się faulami.

Przewaga Żółto-Błękitnych przyniosła im bramkę w 34. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłkę próbował wybić z pola karnego Kim Seyun. Zrobił to jednak tak nieudolnie, że ta trafiła pod nogi Vladyslava Supriahy, który strzałem z wykroku pokonał Lee Gwangyeona. Zdobyta bramka dodała wiatru w skrzydła Ukrainy, która coraz śmielej i coraz groźniej zbliżała się do zdobycia kolejnego gola.

Koniec pierwszej połowy równał się nie tylko z przerwą, ale także z nadziejami które rozpaliły w kibicach obie drużyny. Nadziejami na finał na naprawdę wysokim poziomie, który po słabym i nudnym meczu o 3. miejsce, po prostu chciało się oglądać.

Bohater Supriaha

Zmiana stron nie wpłynęła na poziom widowiska. Rozpędzona Ukraina dalej grała tak jak chciała, co przyniosło jej drugie trafienie. Na listę strzelców ponownie wpisał się Supriaha, który w sytuacji sam na sam nie zawahał się ani chwili, aby uderzyć na bramkę rywala. Kolejny gol zawodnika Dynama Kijów sprawił również, że fani Ukrainy, którzy do tej pory byli w cieniu okrzyków Koreańczyków, zdołali przedrzeć się przez ich doping. W tym momencie to oni byli zdecydowanie głośniej, a to widocznie pomagało ich idolom z boiska.

Gol Ukrainy spowodował również zmianę ról na placu gry. Koreańczycy, chcąc doprowadzić do remisu musieli zaatakować, a przy tym bardziej się otworzyć. Zawodnikom zza naszej wschodniej granicy było to bardzo na rękę. Dzięki temu swoich okazji mogli szukać wprowadzony na boisko w miejsce Supriahy Danylo Sikan oraz bardzo aktywny na lewym skrzydle Serhii Buletsa. Ich kontrataki nie jeden raz spowodowały, że fani obu zespołów musieli wstać z wrażenie z krzesełek.

W 70. minucie blisko gola na 2:2 był Lee Jaeik. Gracz koreańskiego Gangwon FC najwyżej wyskoczył do dośrodkowania z rzutu rożnego, ale jego uderzenie głową świetnie wybronił Lunin, który sparował piłkę na poprzeczkę.

Koreańczycy cały czas próbowali się przedostać pod pole karne, ale ich podania górą, przez długość niemalże całego boiska były łatwo przejmowane przez obrońców rywala. Po jednym z dośrodkowań blisko wyrównania był Oh Sehun, ale futbolówka po jego strzale głową wpadła wprost w ręce Lunina.

Koreę ostatecznie dobił Heorhii Tsitaishvili. Pomocnik przejął niecelne podanie przeciwnika i pognał z piłką przez ponad połowę boiska, aby na koniec uderzyć nie do obrony, w prawy dolny róg. Po tym ciosie Wojownicy Taegeuk nie byli już w stanie odpowiedzieć. Ostatni gwizdek sędziego dał Ukrainie upragniony złoty medal. Korea musiała zadowolić się srebrnym krążkiem, co mimo odczuwanego u nich niedosytu na pewno trzeba traktować jako sukces.

 


Ukraina – Korea Południowa 3:1 (1:1)

0:1 Lee Kangin 5′ k.
1:1 Vladyslav Supriaha 34′
2:1 Vladyslav Supriaha 53′
3:1 Heorhii Tsitaishvili 89′

Ukraina: Lunin – Bondar, Safronov, Korniienko, Beskorovainyi, Konoplia – Tsitaishvili, Khakhlov (56′ Chekh), Buletsa (88′ Kashchuck), Dryshliuk – Supriaha (63′ Sikan).

Korea Południowa: Lee – Hwang, Lee, Lee, Kim, Choi – Kim, Lee, Kim – Oh, Cho (80′ Lee).

Żółte kartki: Yukhym Konoplia – Kim Hyunwoo, Lee Jaeik, Oh Sehun.

Sędzia: Ismall Elfath (Stany Zjednoczone)

Widzów: 16 344


Autor: Łukasz Leski
Zdjęcie: instagram.com