Za nami Decision Day, czyli ostatni tydzień sezonu regularnego Major League Soccer. Dopiero dzięki rozstrzygnięciom w tych meczach poznaliśmy zdobywcę Supporters’ Shield i drużyny, które rzutem na taśmę awansowały do fazy play-off.

O miano najlepszej drużyny sezonu zasadniczego walczyły dwie drużyny z Konferencji Wschodniej: Atlanta United i NY Red Bulls. Ci pierwsi, podopieczni Gerardo Martino byli w komfortowej sytuacji, mierząc się na wyjeździe z Toronto FC (ustępujący mistrz z sezonu 2017; TFC zostali czwartą drużyną w historii ligi, która jako mistrz nie awansowała do play-offów). Wygrana dawała Atlancie United tytuł Supporters’ Shield, w dodatku mogli pobić rekord TFC, którzy w poprzednim roku zdobyli 69 punktów (strącając tym samym z tronu LA Galaxy, którzy królowali nieprzerwanie od 1998 roku). Kanadyjski zespół pożegnał się jednak ze swoimi kibicami wygraną, pozwalając Atlancie United jedynie na gola kontaktowego. Do siatki trafił Josef Martínez, dla którego była to 31. bramka w sezonie (nowy rekord MLS). W korespondencyjnym pojedynku NY Red Bulls nie wykorzystali rzutu karnego w rywalizacji z Orlando City, ale w drugiej połowie Derrick Etienne się zrehabilitował i zapewnił Czerwonym Bykom komplet punktów, a tym samym tytuł mistrza sezonu regularnego. Dla NY Red Bulls to trzecie Supporters’ Shield w historii. Wszystkie tytuły zdobywali w ostatnich sześciu sezonach. Podopieczni Chrisa Armasa zdobyli 71 punktów, bijąc wspomniany wcześniej rekord Toronto FC.

Choć większość rozstrzygnięć znaliśmy jeszcze przed Decision Day, to do samego końca o play-offy walczyli na Zachodzie: LA Galaxy i Real Salt Lake (którzy jako jedyni sezon zakończyli w poprzednim tygodniu; nieparzysta liczba drużyn w tym sezonie MLS). LA Galaxy musieli wygrać z Houston Dynamo, żeby uratować beznadziejny sezon. Piłkarze ze StubHub Center prowadzili już 2:0, jednak w drugiej połowie stracili trzy gole i drugi raz z rzędu nie awansowali do postseason.

Z kolei na Wschodzie dzięki niespodziewanym rozstrzygnięciom w poprzednim tygodniu do samego końca o awans do play-offów walczyli Montreal Impact i Columbus Crew. Ostatecznie podopieczni Remiego Garde’a przegrali z NE Revolution i sami wyeliminowali się z walki o najwyższe cele. Mecz Columbus Crew z Minnesotą United został opóźniony ze względu na zagrożenie burzowe, ale zawodnicy Gregga Berhaltera wygrali 3:2 z The Loons, a bohaterem drużyny z Ohio był Gyasi Zardes, który ustrzelił swojego pierwszego hat-tricka w karierze. 27-latek po przenosinach z LA Galaxy (trade przed rozpoczęciem sezonu) pobił swój rekord z 2014 roku (16 goli w sezonie regularnym), strzelając w tym roku łącznie 19 bramek.

Pozostałe mecze rozstrzygnęły ostateczne miejsca w tablach Konferencji Wschodniej i Zachodniej na koniec sezonu regularnego. Sporting KC dzięki wygranej z Los Angeles FC utrzymał pozycję lidera na Zachodzie, FC Dallas przegrali z Colorado Rapids i muszą rozegrać mecz barażowy (Knockout Round). Dzięki korzystnym wynikom bezpośrednio do półfinałów awansowali piłkarze Seattle Sounders, którzy zanotowali najgorszy start w historii swoich występów w MLS, ale dzięki świetnej postawie w końcówce sezonu zapewnili sobie awans do play-offów, wygrywając po drodze dziewięć meczów z rzędu (nowy rekord MLS).

W środku tygodnia czekają nas pierwsze mecze fazy play-off, czyli tzw. Knockout Round. Na stadionie rywala lepszego w sezonie regularnym zostanie rozegrane jedno spotkanie, a zwycięzcy awansują do półfinałów konferencji, gdzie czekają już NY Red Bulls, Atlanta United, Sporting KC i Seattle Sounders. Mecze są rozgrywane w danych konferencjach aż do wielkiego finału (MLS Cup).

1 listopada, godz. 00:00: New York City FC – Philadelphia Union
1 listopada, godz. 02:30: FC Dallas – Portland Timbers

2 listopada, godz. 01:00: D.C. United – Columbus Crew
2 listopada, godz. 03:30: Los Angeles FC – Real Salt Lake

Tabele na koniec sezonu: https://www.mlssoccer.com/standings


Autor: Katarzyna Przepiórka