Hiszpański futbol od lat generuje ogromne zyski. Wygrane trofea Ligi Mistrzów, sukcesy reprezentacyjne oraz liga, która promuje doskonale wyszkolonych technicznie piłkarzy. Hiszpania w ostatnich latach jest również atrakcyjnym rynkiem dla polskich klubów. Pytanie nasuwa się jedno, jak długo potrwa ta hiszpańska moda?

Niestety, do polskich drużyn nie trafiają zawodnicy z Primera Division, czy choćby nawet Segunda Division. Kluby takie jak Club Gimnastic de Tarragona, Extremadura UD czy Club Lleida Esportiu, dla większości kibiców w Polsce, mogą wydawać się bardzo anonimowe. Składy polskich drużyn zazwyczaj oparte są na piłkarzach, którzy jedynie zaliczyli krótki epizod w czołowych hiszpańskich drużynach. Jednak gra w niższych ligach, jak się okazało, nie musi być przeszkodą w odniesieniu sukcesu. Patrząc na wynik sportowy wybór Ekstraklasy jest dla wielu Hiszpanów znakomitym miejscem, gdzie mogą osiągnąć coś, co wydawało się w Hiszpanii niemożliwym. Stać się ulubieńcem kibiców oraz uwierzyć we własne umiejętności.

 

Czy będzie hat trick?

Moda na Hiszpanów trwa już kilka lat, a jako jednego z pierwszych kibice mogli oklaskiwać Daniego Quintane. Bramkostrzelny pomocnik wyróżniał się na tle innych zawodników. Po dwóch dobrych sezonach zawodnik postanowił opuścić polską ligę, wybierając wschodni kierunek. Hiszpanie mogą zachwycać w dużej mierze wyszkoleniem technicznym oraz łatwością w zdobywaniu bramek. Dwa ostatnie sezony i dwa tytuły króla strzelców. Pierwszym, który dokonał tej sztuki był Carlitos, zdobywając 24 bramki. Rok później ten sam wynik powtórzył Igor Angulo, który wygrał z dużą przewagą klasyfikację najlepszych snajperów ligi. W trwającym sezonie, pomimo gorszej dyspozycji Angulo oraz braku gry Carlitosa, na boiskach bardzo dobrze się spisuje Jesus Imaz (średnio 1 bramka na mecz) i jest na najlepszej drodze, aby powtórzyć sukces rodaków.

Hiszpańska moda

Dowodem na to, że hiszpański rynek jest atrakcyjny dla polskich zespołów, świadczy ilość zawodników z Półwyspu Iberyjskiego. Tylko cztery drużyny nie mają w zespole Hiszpana, a należy pamiętać, że często o sile ofensywnej w wielu zespołach decydują właśnie sprowadzani hiszpańscy zawodnicy. Na 21 grających Hiszpanów (zaliczając Daniela Hoyo-Kowalskiego) aż dziewięciu zdobyło już bramkę (stan na 7. kolejkę). Aktualnie Hiszpanie są najliczniejszą nacją w Ekstraklasie, wyprzedzając w zestawieniu Słowaków oraz Serbów.

Modo trwaj!

Byliśmy świadkami, gdy na topie znajdowali się Brazylijczycy, Izraelczycy czy modny był tzw. Klub Kokosa. Teraz moda hiszpańska wydaje się cieszyć konsumenta. Kluczem do sukcesu jest pytanie: jak długo południowy kierunek będzie atrakcyjny dla polskich zespołów czy jak w zwyczaju to co modne teraz, nie przeminie? Odpowiedzi póki co możemy szukać na próżno, a najlepszą oceną będzie obserwacja postępującego czasu.


Autor: Michał Pasek
Zdjęcie: Instagram