Dla kibiców żużlowych kończy się najcięższy okres roku. Czas odkurzyć po zimie klubowe szaliki, koszulki i czapki. Miejmy nadzieję, zimno i śnieg już za nami, bo zaczyna się żużlowa gorączka ligowych zmagań. Już w najbliższy weekend powraca żużlowa PGE Ekstraliga. 

Na Stadionie Olimpijskim już w najbliższą sobotę będzie można usłyszeć doping kibiców, poczuć piękne i wyjątkowe emocje oraz to, co najważniejsze – doświadczyć prędkości, dźwięków i zapachu motocykli. Czas to również, aby sprawdzić jak po zimie wygląda skład aktualnego Wicemistrza Polski – Betardu Sparty Wrocław.

Zmiany w przepisach

Całą analizę warto rozpocząć od zmiany regulaminowej, która znacząco wpłynęła na kształt kadr wszystkich drużyn. Po wielu latach powrócono do opcji zawodnika rezerwowego, czyli zawodnika startującego z numerem 8 (w przypadku gości) i 16 (w składzie gospodarzy). Rezerwowym może być zawodnik krajowy lub zagraniczny do 23 roku życia. Zawodnik z numerem 8 i 16, będący krajowym juniorem w niektórych przypadkach będzie mógł zastępować juniorów z numerami 6,7,14 i 15, a w każdym przypadku zawodnik będzie mógł jechać jako rezerwa zawodników 1-5 i 9-13. Podsumowując, ten sezon będzie prawdziwym testem menedżerów drużyn pod względem taktycznym. Wartościowy zawodnik jako rezerwowy może często decydować o wyniku spotkania i odpowiednie rotowanie składem jest w stanie zastąpić nawet dwa słabsze ogniwa w spotkaniu.

Nowe twarze

Patrząc na skład Sparty w 2018 roku widzimy wiele zmian. Po 12 latach startów pożegnaliśmy wieloletniego kapitana Tomasza Jędrzejaka. „Ogór” ku zaskoczeniu wielu nie zdecydował się powrócić do swojego macierzystego Ostrowa, lecz zasilił projekt Stali Rzeszów. Dosyć niespodziewanie z Wrocławiem po zaledwie dwóch sezonach pożegnał się Indywidualny Mistrz Polski 2017 Szymon Woźniak, który zasilił gorzowską Stal. Po krótkim pobycie we Wrocławiu i zaledwie jednym meczu w Ekstralidze do Motoru Lublin powrócił Oskar Bober. Po stronie zysków WTS-u należy zapisać Australijczyka Maxa Fricke’a, Rosjanina Gleba Czugunowa i juniora Patryka Wojdyło. A jak wygląda cały skład? Mocno.

Tai Woffinden (Wielka Brytania, 28 lat, 7 sezon w Sparcie)
Tego człowieka praktycznie nie ma co przedstawiać. Ale dla formalności: Dwukrotny Mistrz Świata (2013,2015), raz Wicemistrz (2016) i aktualnie trzeci zawodnik świata. Od wielu lat najlepszy Brytyjczyk na żużlowych torach. W zeszłym roku siódmy zawodnik ligi ze średnią 2,064. Niekwestionowany lider i wielka, pozytywna osobowość. Od niego należy wymagać, bo do tego nas przyzwyczaił swoją efektowną jazdą.

Maciej Janowski (Polska, 27 lat, 10 sezon w Sparcie)
Kolejny z liderów, przed którym sezon pełen wyzwań. Miejscowi kibice wobec Wrocławianina mają wielkie oczekiwania. W Grand Prix zajął ostatecznie 4 miejsce tracąc 9 punktów do podium, a potrafił liderować w całym cyklu. W Ekstralidze, można powiedzieć dopiero, 19 średnia punktowa. Miewa mecze rewelacyjne, ale też potrafi się pogubić. Jeśli Sparta ma wygrywać to „Magic” musi wzbić się na jeszcze wyższy poziom.

Vaclav Milik (Czechy, 25 lat, 4 sezon w Sparcie)
Vacek potrafi wyczyniać cuda. To on był bohaterem obok Woźniaka i Woffindena w półfinałowym rewanżu w Gorzowie. Nie da się zaprzeczyć, że rozwija się z sezonu na sezon. W turnieju GP w Pradze, gdzie startował jako dzika karta, zajął rewelacyjne 3 miejsce. W Mistrzostwach Europy 2016 zajął drugie miejsce, w minionym roku był trzeci. Przez te kilka sezonów z zawodnika drugiej linii wzbił się na poziom jednego z liderów. Wielu uznało go za winnego porażki w ubiegłorocznym finale Ekstraligi, gdzie zdobył tylko 3 punkty. Można być jednak pewnym, że to był wypadek przy pracy.

Andzejs Lebedevs (Łotwa, 24 lata, 2 sezon w Sparcie)
Ubiegły sezon Łotysza był niestabilny. Potrafił w lidze przywozić komplety punktów, zaskakiwał pewną jazdą, zdobył sensacyjnie tytuł Mistrza Europy, ale pod koniec sezonu bardzo się pogubił i sprzętowo i mentalnie. Podczas najważniejszych spotkań był cieniem samego siebie. Można to jednak zrzucić na kark debiutanckiego sezonu w najlepszej żużlowej lidze świata. Wrocławski klimat służy rozwojowi młodych zawodników i na to możemy liczyć w przypadku Andrzeja.

Damian Dróżdż (Polska, 22 lata, 4 sezon w Sparcie)
Zawodnik, o którym większość ekspertów mówi, że z każdym rokiem wykonuje duży postęp. Przechodząc przed sezonem 2015 z Opola był wielką zagadką. Tymczasem wywalczył sobie miejsce w formacji juniorskiej i na jego punkty można było liczyć. Teraz kolejne wielkie wyzwanie przed Damianem. Pierwszy sezon w gronie seniorów. Przez władze Sparty i trenera Rafała Dobruckiego został obdarzony kredytem zaufania, gdyż ma pewne miejsce w składzie, z racji tylko dwóch Polaków w formacji seniorskiej. Można też usłyszeć głosy, że Dróżdż będzie tzw. „kewlarem”, czyli będzie w składzie, ale w jego miejsce z rezerwy będzie startował Max Fricke. O tym jak będzie przekonamy się już niebawem.

Max Fricke (Australia, 22 lata, 1 sezon w Sparcie)
Przyszłość tej dyscypliny, ale taka, która już mocno przebija się do czołówki. Bohater chyba najgłośniejszego transferu tej zimy. Jego przejście z ROW-u Rybnik w ostatnim dniu okienka transferowego było szeroko komentowane. Typowany głównie do roli niezwykle silnego rezerwowego. Mistrz Świata Juniorów 2016 był obok Kacpra Woryny liderem Rybnika w zeszłym roku, lecz po spadku drużyny chciał wykonać krok naprzód. Na brak jazdy nie powinien narzekać, lecz pytanie jak poradzi sobie z presją. Wobec Australijczyka są we Wrocławiu olbrzymie oczekiwania. A że jest na co liczyć widać na filmie z meczu o Tarczę Dobroczynności w Anglii, gdzie Fricke został ukarany cofnięciem na starcie o 15 metrów, a mimo to… no właśnie.

Gleb Czugunow (Rosja, 19 lat, 1 sezon w Sparcie)
Do niedawna anonimowy szerszej publiczności młodzian wszedł do światowego żużla z przytupem podczas Drużynowego Pucharu Świata 2017 w Lesznie. Podczas barażu Czugunow zdobył 11 punktów, objeżdżając bardziej znanych i doświadczonych rywali. Do czasu ogłoszenia transferu Fricke’a miał był rezerwowym, a tak będzie trenował i czekał na swoją szansę znalezienia się w składzie. Wielki talent, lecz przyszłościowy.

Maksym Drabik (Polska, 20 lat, 4 sezon w Sparcie)
Jeśli tylko kontuzje ominą aktualnego Mistrza Świata Juniorów to będzie po raz kolejny niezwykle groźną kartą w talii Rafała Dobruckiego. Ubiegłoroczny finał z Lesznem mógłby potoczyć się inaczej, gdyby „Torres” był obecny w pierwszym meczu. Jego postawa będzie kluczowa. To prawdopodobnie między nim, a duetem z Leszna Kubera – Smektała będzie toczyć się boj o miano najlepszego juniora ligi.

Przemysław Liszka (Polska, 18 lat, 4 sezon w Sparcie)
Najmłodszy z kadry wrocławian będzie walczył o miejsce w formacji juniorskiej. W sezonie 2017 startował jako gość w barwach Poznania i radził sobie przyzwoicie. Średnia 1,089 w II Lidze i liczne starty w rozgrywkach juniorskich sprawiają, że Przemek ciągle się rozwija. Zobaczymy, czy starczy to na udział w rozgrywkach PGE Ekstraligi.

Patryk Wojdyło (Polska, 19 lat, 1 sezon w Sparcie)
Najnowszy nabytek juniorski. Wychowanek Stali Rzeszów dołączył do Sparty po perturbacjach o których pisaliśmy tutaj:Patryk Wojdyło oficjalnie w Sparcie Uznawany za bardzo utalentowanego zawodnika w końcu będzie miał okazję udowodnić swoją klasę na tle najsilniejszych rywali.

Przewidywany skład:
9. Woffinden
10. Dróżdż
11. Janowski
12. Lebedevs
13. Milik
14. Wojdyło
15. Drabik
16. Fricke

Sezon rozpoczyna się już w najbliższą sobote na Stadionie Olimpijskim i od razu czeka nasz hit. Rewanż za ubiegłoroczny finał Betard Sparta Wrocław – Fogo Unia Leszno. Już na samym początku Spartanie i ich aspiracje zostaną sprawdzone z najtrudniejszym z możliwych rywali, lecz sezon jest długi i dopiero na samym końcu przekonamy się z jakiej gliny są ulepieni zawodnicy Sparty.

 


Autor: Andrzej Tomaszek
Zdjęcie: @WTSSparta / Lukasz Kaczmarek