Dobre książki ponoć łyka się w jedną noc, przewracając kolejne rozdziały w szaleńczym pędzie, motywowanym głodem poznania dalszej fabuły. Z opowiadaniami Etgara Kereta tak nie jest; czyta się je pojedynczo, powoli, rozkłada na raty. I to tylko dlatego, że talent pisarza jest tak wielki, że żal ogarnia czytelnika na myśl, że wszystkie historie miałby przeczytać w jedną noc.

Etgar Keret uznawany jest za mistrza krótkiej formy, i to od niego warto rozpocząć swoją przygodę z coraz to modniejszym opowiadaniem. Ceniony na całym świecie Izraelczyk doczekał się wydania w Polsce siedmiu zbiorów swoich opowiadań, w tym tego zatytułowanego 8% z niczego.

Etgar Keret (źródło: wyborcza.pl za ANDERSEN ULF/SIPA/EAST NEWS)

Życie na 92%

Historie prezentowane w 8% z niczego są ultra krótkie – ich średnia długość to cztery strony. Pisarz w minimalnej ilości słów potrafił jednak skoncentrować maksimum treści, ludzkich emocji oraz stworzyć niepowtarzalną atmosferę każdej short story.

Czy można uchwycić jakikolwiek temat przewodni, który spaja ten zbiór? Wydaje się, że kluczem tutaj jest tytułowe nic. Bohaterowie Kereta to zazwyczaj dobrze sytuowani ludzie z klasy średniej, którym jednak w życiu doskwiera pewien brak. Fabuły to podświadome, głęboko ukryte próby łatania doświadczanej pustki, zazwyczaj niewidoczne dla bohaterów, wychwytywane przez postaci drugoplanowe, które nie potrafią wyjaśnić motywów takich a takich działań postaci. Pisarz prezentuje nam między innymi: dziewczynę w stałym związku, z niepokojącą nostalgią wspominającą chłopaka poznanego na wyjeździe, który kilka miesięcy fantazjował o pocałunku z nią, do którego nigdy nie doszło (Jeden pocałunek w usta w Mombasie), żonę prowadzącą w tajemnicy przed mężem przydomową stację benzynową, choć ten uważa, że zamiast lać benzynę zdradza go ona na prawo i lewo (Miludka), czy mężczyznę, fantazjującego o swoim samobójstwie i ewentualnym zachowaniu ojca w tej sytuacji, co jest tylko pretekstem do suchej i smutnej opinii syna o ojcu (Brudy).

Etgar Keret „8% z niczego”

Geniusz tkwi w szczegółach

Co takiego jest w prozie Kereta, że czyta się ją jednym tchem, a w czytelniku zamiast myśli chcę więcej! kiełkuje myśl co zrobić, żeby lektura nie skończyła się za szybko? Pisarz zawsze przedstawia nam wycinek czyjegoś świata, krótką migawkę, epizod, za to kompletnie odrealnioną i dziwną w swej wymowie. Dostarcza nam sytuacji realistycznych, lecz niebanalnych, wpisując się w przysłowie, że życie pisze najlepsze scenariusze. Abstrakcja bierze swój początek w emocjach i pragnieniach bohaterów, i dzięki temu osadzeniu nawet przez myśl czytelnikowi nie przejdzie, żeby ją podważyć. Zdania są mocno nasycone treścią, i przy tym atutem jest ich prostolinijność, brak jakiejkolwiek bardziej wyszukanej formy – nie męczy nas morze epitetów czy szyk przestawny. Te szczegóły, doprowadzające do kondensacji treści w jak najmniejszej liczbie znaków to tajemnica tych opowiadań i klucz do geniuszu autora. Angielska nazwa na opowiadanie – short story – spełnia się w 100% w prozie Kereta. Minimalizm objętości przy maksymalizacji doznań czytelniczych powoduje u odbiorcy chwilę zatrzymania nad talentem pisarza i tym, czego dokonał, co tu się właśnie wydarzyło na tych dwóch stronach. A często dzieje się więcej zdarzeń i emocji niż przez pół roku.

8% z niczego to zbiór, po który nie tylko warto sięgnąć, ale i mieć na półce. Objętościowo, jest on idealny do wrzucenia do torebki czy plecaka i poczytywania sobie w tramwaju, w przerwie w pracy, w parku na ławce – zawsze, gdy znajdziemy pięć minut dla siebie. Tylko tyle nam potrzeba, aby spędzić chwile z literaturą z najwyższej półki.

Etgar Keret, 8% z niczego, Grupa Wydawnicza Foksal, 2016.


Tekst: Nina Paśniewska

Zdjęcia: Nina Paśniewska, zdjęcia: Wyborcza za ANDERSEN ULF/SIPA/EAST NEWS