Po dwudziestu latach Francja wraca na piłkarski piedestał. Wygrała w finale mistrzostw świata z Chorwatami 4:2 i po raz drugi w historii zdobyła tytuł.

Trójkolorowi mieli sporą przewagę zanim w ogóle rozpoczął się mecz. Mieli dodatkowy dzień na regenerację. Chorwaci, przez liczne dogrywki, właściwie rozegrali jeden mecz więcej. Choć reprezentanci Półwyspu Bałkańskiego przed spotkaniem nie mówili o zmęczeniu, było je widać od pierwszych minut. Francja wyraźnie wiodła prym w ofensywie, ale pierwsza bramka padła po samobójczej główce Mario Mandziukica. To trafienie pobudziło Chorwatów do walki o tytuł mistrzowski. W 28. minucie pięknym strzałem wynik wyrównał Ivan Perisić. Później po rzucie karnym na 2:1 podwyższył Antoine Griezmann. Francja do szatni schodziła więc z bramką przewagi.

Druga połowa była prawdziwą kwintesencją mundialu. W 59. minucie do chorwackiej bramki trafił Paul Pogba. Niespełna sześć minut później swoją cegiełkę dołożyła wschodząca gwiazda francuskiego zespołu, niespełna dwudziestoletni, Kylian Mbappé. 4:1 i niemalże dwadzieścia pięć minut do końcowego gwiazdka wcale nie oznaczało, że Chorwaci odpuszczą grę o złoto. Walczyli dzielnie. W 69. minucie Mandzukić zdołał zrehabilitować się po strzelonym samobóju. Zdobył bramkę, wykorzystując błąd francuskiego bramkarza – Hugo Llorisa. Mecz zakończył się wynikiem 4:2 dla Francji, która przejęła tytuł mistrza świata od reprezentacji Niemiec. Sama powtórzyła swój sukces sprzed 20 lat, po raz drugi w historii sięgając po mistrzostwo.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcia: FIFA.com