Niezastąpiony Krzysztof Krawczyk, królowa polskiej sceny czy klasyki zza oceanu? Zobaczcie, co przygotowaliśmy dla was już po raz ostatni

Wszystko, co dobre szybko się kończy. Oto przed wami ostatni odcinek naszego cyklu. Żegnamy się z cotygodniową serią, więc na tapetę bierzemy piosenki, które idealnie wpasują się w nasz klimat.

Nie zapomnijmy, że cała nasza playlista była stworzona na wszelkiego rodzaju imprezy. Jak wiadomo najkrótsza droga z baru prowadzi na parkiet. Tam czeka niezastąpiony Krzysztof Krawczyk i jego ostatni taniec.

Pozostając nieco w klimacie naszych rodziców pojawia się ona. Królowa polskiej estrady. Maryla Rodowicz. Dziwię się, że dopiero teraz znalazła miejsce na naszej liście obowiązkowych pozycji. Skoro już jest, niech należycie nas pożegna. Nikt lepiej nie wspomni tego, co już  było.

Polskich hitów, wiadomo, nic nie zastąpi. Dobrych piosenek na pożegnanie, jest jednak znacznie więcej. Gdy tylko spojrzymy trochę dalej, na horyzoncie wyłania się on. Właściwie to wyłaniał się jakieś 107 lat temu. Titanic. Produkcja Davida Camerona, oprócz wielkiej sławy dla Leonarda DiCaprio i Kate Winslet, przyniosła coś jeszcze. Hit każdej gimnazjalnej dyskoteki – My heart will go on w wykonaniu Celine Dion. Smutna, ale stanowiąca kiedyś podstawę każdej szanującej się szkolnej dyskoteki. Nie mogło jej tu zabraknąć.

Zostajemy w zagranicznych klimatach, ale nieco bliższych. Time to Say Goodbye, może nie jest imprezowym klasykiem, jednak to już ostatni raz więc pozwolę sobie na więcej. Niezapomniany operowy duet Sarahy Brightman i Andrei Bocelli’ego skradł serca milionom na całym świecie. Mimo że utwór początkowo był autorstwa samego Włocha i nosił tytuł Con te partito, to po czasie zaprosił do wspólnego wykonania angielską sopranistkę. Połączyli tekst włoski, dodając angielskie wstawki.

Na sam koniec zostawiłam kawałek Elektrycznych Gitar, który też z pewnością zna każdy z nas. Puszczany zawsze na koniec każdej imprezy. Tak, jak tutaj! Enjoy.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: You Tube