Pierwszy dzień największej wrocławskiej imprezy za nami. Nie obyło się bez organizacyjnych wpadek, ale mimo kontrowersyjnego line-up, bawiących się ludzi nie zabrakło. Co wydarzyło się na Polach Osobowickich, a co jeszcze nas czeka?

Najważniejszy czas w studenckim kalendarzu. Majowe Juwenalia to coś, na co czeka każdy z nas. Rok temu bawiliśmy się na Polach Marsowych między innymi z O.S.T.R.-ym, Bitaminą, Myslovitz, a nawet z samym Krzysztofem Krawczykiem. Nie ma co ukrywać, jest co wspominać.

Tegoroczna edycja największej studenckiej imprezy przede wszystkim zaplanowana jest na dwa dnia – czwartek i piątek ( 9-10.05). Wyjątkowo to Pola Osobowickie goszczą studentów Uniwersytetu Wrocławskiego. Pierwszy dzień już za nami. Zabawę miał rozpocząć, jak co roku Pochód Juwenaliowy. Tym razem sprawa nie była taka prosta. Sam pochód stał pod ogromnym znakiem zapytania i gdyby nie uprzejmość władz miasta w ogóle mógłby się nie odbyć. Koniec końców udało się. Decyzja o pochodzie została zatwierdzona, a studenci mogli otrzymać klucze do miasta na dwa dnia. Jakby tego było mało pogoda z pewnością nie zachęciła do licznego udziału w przemarszu.

Koncerty na odległych Osobowicach rozpoczęły się przed 15, a otworzyli je Septymole. Gwiazdą wieczoru zdecydowanie był, no cóż, Sławomir. Na scenie pojawił się pod koniec wieczoru. Choć mogłoby się wydawać, że nie jest to artysta studenckiego wymiaru, to ludzi pod sceną nie brakowało.

– Jestem na trzecim roku dziennikarstwa, ale tegoroczne juwenalia były moimi pierwszymi. Na polach byłam już około 19 i trafiłam później na koncert Letniego Chamskiego Podrywu. Nie jestem ich wielką fanką, ale na Pomidorowej czy Cinquecento skakałam i śpiewałam razem z tłumem. Tegoroczny line up nie zainteresował mnie zbytnio, ale zostałam też na koncert Sławomira — byłam w szoku ile ma piosenek, a jeszcze bardziej zaskoczyło mnie to, że tłum pod sceną znał tekst prawie każdej. Co do samych wydarzenia spodziewałam się czegoś więcej, ale mile spędziłam te kilka godzin. Do samej organizacji nie mam zarzutów. Sprawdzanie i wpuszczanie na teren imprezy przebiegało sprawnie, nie było kolejek do toalet. Tramwaje były wypchane po brzegi, ale wracając nie przeszkadzało mi to, bo razem z innymi śpiewaliśmy w tramwaju, które, wydaje mi się, jak na dość późną porę często jeździły. Na samej imprezie ochrona czuwała nad bezpieczeństwem bawiących się, widziałam jak pomagali iść niepełnosprawnej osobie. Sporym minusem było nagłośnienie, co na takiej imprezie powinno być priorytetem – mówi Hanna Galik, studentka.

Piątkowe szaleństwo upłynie w większości w rytmie rapu. Koncert otworzy natomiast grupa TSZD, której specjalnością jest trap. Pozostali artyści, którzy wypełnili line-up to już typowo rapowe brzmienia. Ciekawą postacią w tym składzie wydaje się być Jan-rapowanie. Młody artysta z Krakowa muzyką zajął się cztery lata temu i po raz pierwszy pojawi się na wrocławskich Juwenaliach.

Nie jest sporym zaskoczeniem, że zakończenie będzie należało do stałego bywalca studenckich imprez – Tedego. Raper od lat odwiedza studentów, budząc niemałe zainteresowanie. Nie zabraknie go i tym razem.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: You Tube