Z nieoficjalnych danych wynika, że 8. edycja American Film Festival była rekordową pod względem sprzedanych biletów. Sale kinowe pękały w szwach, a na niektóre filmy wejściówki rozchodziły się w ciągu zaledwie godziny od otwarcia kas. Sprawdziliśmy dla Was, jakie tytuły cieszyły się największą popularnością.

„mother!”

Nie podlega wątpliwości, że nowy film Darrena Aronofsky’ego był tym, który wywołał podczas festiwalu najwięcej kontrowersji. „Tak umiera kino!” – krzyknął w ostatnich minutach projekcji mother! jeden z widzów i wyszedł z sali kinowej, trzaskając jej drzwiami. „Bardzo cieszy mnie, że ludzie wychodzą z seansów. Oznacza to bowiem też, że chcą oni faktycznie przychodzić i sprawdzać, jakie filmy dla nich przygotowaliśmy – skomentowała na uroczystej gali zamknięcia festiwalu jego dyrektor artystyczna – Urszula Śniegowska. Niezależnie od tego, czy pokochacie ten obraz, czy go znienawidzicie, jedno jest pewne – nie pozostawi on was obojętnymi. Polska premiera: 3 listopada 2017


„The Florida Project”

Film Seana Bakera przez wielu został uznany za najlepszy film festiwalu. Cukierkowe obrzeża Disney Worldu w stanie Floryda na pierwszy rzut oka są magicznym miejscem, w którym nie ma ludzi nieszczęśliwych. Nieprzypadkowo reżyser pokazał je więc z perspektywy dziecka – małej Moonee, pełnej energii sześciolatki, zawsze uśmiechniętej, mającej mnóstwo pomysłów na nowe zabawy. Razem z matką – Halley – mieszkają one w pastelowym Magic Castle i… zarabiają na życie sprzedając podróbki perfum bogatym turystom. Czar pryska, gdy konfrontowane są ze sobą dwa światy – ten pełen pamiątek w kształcie Myszki Mickey i ten, w którym wszystko dzieje się na granicy prawa, a małe dzieci muszą żebrać o pieniądze na jednego loda na trzech. Polska premiera: 29 grudnia 2017


„Wojna płci”

Poruszający feministyczny manifest o czasach sprzed rewolucji obyczajowo-seksualnej – tak można podsumować świetny film Jonathana Daytona i Valerie Faris opowiadający historię, jak mogłoby się zdawać, jednego tenisowego meczu. Pod jego przykrywką kryje się jednak dużo więcej – tytułowa wojna płci. Od początku jasne jest, komu mamy kibicować, a do kogo pałać niechęcią, jednak świadomość tej reżyserskiej manipulacji nie przeszkadza nam w poddaniu się jej. Wydźwięk filmu jest bardzo pozytywny – nareszcie kobiety i mężczyźni będą sobie równi. Jednak w obliczu współczesnego świata okazuje się, że jeden mecz tenisowy, mimo że będący ogromnym wydarzeniem medialnym, nie jest w stanie zmienić do końca tego, co funkcjonowało przez stulecia. Polska premiera: 8 grudnia 2017

 

Więcej o zakończonej 8. edycji American Film Festival wkrótce.

 


Autor: Aleksandra Matusik