W pewnym momencie, patrząc dzisiaj na kino masowe, mamy powoli dosyć filmów o superbohaterach. Poza kilkoma wyjątkowymi produkcjami, jak Infinity War braci Russo, praktycznie większość z nich ma powtarzalne motywy, pomysły i bohaterów. Ciężko się w sumie dziwić, filmów o tej tematyce ostatnio sporo, ciężko też więc o oryginalność w każdym z nich. A tu jednak, Sony nas zaskakuje, i to pozytywnie.

Ciężko jest mieć wiarę i dobre nastawienie, wybierając się na film o człowieku-pająku od Sony. Po tym, jak po dwóch nieudanych rebootach tej serii, musieli oni podzielić się prawami z Disneyem, co zaowocowało świetną częścią Homecoming. Można by uważać, że po tym ruchu Sony zrezygnuje z solowych projektów,. Tu jednak mamy niespodziankę w postaci animacji Spider-man Into the Spider-verse. A ta, wbrew pozorom, jest najlepszą historią na wielkim ekranie o najpopularniejszej postaci komiksowej w historii.

Ale czy Sony potrafi zrobić dobry film z gatunku superhero?

W przeciwieństwie do poprzednich produkcji o Spider-Manie, tutaj głównym bohaterem nie jest znany każdemu Peter Parker, tylko Miles Morales. To szesnastoletni czarnoskóry licealista z Nowego Jorku, który wiedzie całkiem normalne życie. Uczęszcza on do jednego z najlepszych liceów w mieście, posiada kochającą rodzinę i wielu znajomych. A także niezwiązaną z edukacją pasję, jaką jest graffiti. Co najważniejsze, żyje on już w świecie, w którym to właśnie Parker, jest już tytułowym superbohaterem, i jest dla niego, jak dla wielu innych, inspiracją i autorytetem. Tym bardziej, istotne dla historii jest to, że nagle pojawia się wiele innych komiksowych wersji człowieka-pająka. Są to między innymi Spider-Gwen, Spider-Noir czy też nawet abstrakcyjny Peter Porker, czyli najprościej mówiąc, Spider-man który jest świnią. Dodatkowo, jakby tego było mało, moce pająka zyskuję właśnie główny bohater.

Tutaj trzeba było by wyjaśnić, na czym opiera się właściwie fabuła tego filmu, skąd nagle tyle różnych odsłon głównego bohatera. Wszystko to dzieję się za sprawą Wilsona Fiska, bądź też Kingpina dla wtajemniczonych, który otwiera portal między wymiarowy. Dzięki temu pojawiają się właśnie nowi, wcześniej wymienieni bohaterowie. Haczyk jest tutaj jeden – Kingpin, który jest swoją drogą postacią ze świetnymi, ludzkimi motywami, chcę otworzyć ten portal jeszcze raz, co może zagrażać załamaniu się kilku uniwersów. Goście z innych światów chcą za to wrócić do domu, a jednocześnie, muszą właśnie zatrzymać Fiska, wszystko to oczywiście z pomocą Moralesa.

Z pozoru nie brzmi to zachęcająco

Wiem, historia brzmi na pogmatwaną, ale tutaj właśnie do akcji wkraczają scenarzyści i reżyserowie. Za kulisami tego dzieła stoją tak naprawdę mało znane nazwiska, takie jak reżyser Peter Ramsey, a za scenariusz odpowiadali Rodney Rothman i Phil Lord. Pomimo małego doświadczenia, sprawiają oni, że ten film, pomimo wielopłaszczyznowej struktury, ma faktycznie sens. Klocki perfekcyjnie się układają i Spider-Man Uniwersum zrozumieją nawet dzieci. Koniec końców jest to animacja, i to powinien być główny target twórców. Film posiada naturalnie wiele smaczków dla fanów postaci, a jeszcze więcej humoru, który trafi do każdego. Postacie są rozsądnie zbudowane, a każda drugoplanowa ma swoje przysłowiowe pięć minut, co dodaje wierzytelności. No i co chyba najważniejsze, produkcja Sony posiada serce. Łatwo jest stworzyć film, który jest zabawny i łatwy do zrozumienia, ale czy faktycznie przejmujemy się losami bohaterów? Chyba tylko osoba bez serca mogłaby odpowiedzieć, że nie.

Pisząc na temat dzieła Ramseya, ciężko jest nie wspomnieć o typie animacji, jaki reprezentuję. Ciężko jest ją tak naprawdę nazwać, gdyż nie jest to „płynna” grafika, którą widać w większości bajek od Disneya czy innego studia. Tutaj mamy dosłownie komiksowy styl, co widać już na poziomie samej kreski. Podczas oglądania można poczuć, jakby się właśnie czytało zeszyt Stana Lee, a nie oglądało film w kinie. Trudno jest się na początku przyzwyczaić, aczkolwiek po jakimś czasie w ogóle nam to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie – jesteśmy zachwyceni. Zwłaszcza scenami akcji, których jak można się spodziewać po kinie super-bohaterskim, jest tutaj niemało.

No ale ten pająk musi się co najmniej raz potknąć!

Omawiając najnowszą produkcję Sony, trzeba było by też wspomnieć o minusach, ale z czystym sercem mogę stwierdzić, że nie posiada ona żadnych faktycznych wad. Mógłbym jedynie opisać ze dwie małe dziury fabularne, ale nie chcę tutaj nikomu psuć zabawy podczas oglądania.  No i na pewno nie można nie wspomnieć o soundtracku to filmu. Jest to fantastyczna mieszanka amerykańskich raperów, którzy stworzyli kawałki, idealnie wpasowujące się w klimat opowiadanej historii. Trudno jest podczas tego filmu nie pobujać czasami głową, kiedy to zacznie lecieć kolejna piosenka Zwłaszcza że mówimy tutaj o artystach pokroju Post Malone’a.

Każdy kto doszedł do tego momentu recenzji, jest w stanie stwierdzić, że jak najbardziej poleciłbym wybranie się na to do kina. Zakochałem się w Milesie i jego historii. Jestem osobiście pewien, tak jak już zresztą wskazują niektóre galę, takie jak np. Los Angeles Critics Awards, że jest to najlepsza animacja tego roku. Dla Sony należą się wielkie brawa, w końcu film ze świata pająka, który nie tyle co jest dobry, ale aż stawia poprzeczkę wyżej.


Autor: Mateusz Miter
Zdjęcia: oficjalny Instagram @spiderversemovie