Álex Pina przygotował trzymający w napięciu serial o przestępcach napadających na hiszpańską mennicę. Banalne? Ani trochę. Dom z papieru to obowiązkowa pozycja na Netflixie.

Nieanglojęzyczne produkcje podbijają Netflix. Kto by się spodziewał, że hiszpański serial stanie się hitem i, że nie będzie telenowelą. Dom z papieru (org. La casa de papel) to hiszpańska mennica, na którą napadają przestępcy. Jest ich ośmioro, na twarzach mają maski z twarzą Salvadora Dalego, nie używają imion tylko nazw miast, a do tego nie uciekają z pieniędzmi, tylko dodrukowują nowe. Akcją z zewnątrz kieruje tajemniczy Profesor (Álvaro Morte), który wcześniej przez kilka miesięcy przygotowywał specjalistów z różnych dziedzin do napadu stulecia. Plan wydaje się skomplikowany, jednak wszystko jest dokładnie przemyślane. Najważniejszą zasadą jest to, by nikt przy tym nie ucierpiał.

 

2,8 bilionów euro

Przestępcy przygotowywali się do skoku kilka miesięcy w specjalnym ośrodku. Razem mieszkali, jedli i trenowali. Nie mogli jednak nawiązywać żadnych bliższych relacji. To jednak nie jest proste. Gdy w grę wchodzą uczucia, wszystko wywraca się do góry nogami i rozpada się jak domek z kart. Nie są to typowi przestępcy, ponieważ nie kradną, tylko dorabiają, a dokładnie celem jest 2,8 biliona euro. Zakładników wykorzystują jako pomoc w drukowaniu pieniędzy, a wśród nich są m.in. córka brytyjskiego ambasadora Allison Parker (María Pedraza), dyrektor mennicy Arturo (Enrique Arce) czy pracownica banku i jednocześnie kochanka Arturo Mónica (Esther Acebo). Zakładnicy są tak samo ubrani jak przestępcy, zatem policja nie może rozróżnić kto jest kim. Na drodze do zdobycia fortuny staje im policjantka Raquel Murillo (Itziar Ituño), która intelektem i sprytem dorównuje Profesorowi. Zaczyna się gra z czasem.

Femme fatale i haker

Oczywiście jak w każdym tego typu serialu są powtarzające się schematy. Nie może zabraknąć bezwzględnych, twardych oprychów jak Helsinki i Oslo(Darko Peric oraz Roberto García Ruiz) , hakera Rio (Miguel Herrán), femme fatale Tokio (Úrsula Corberó) czy postaci o złotym sercu: Nairobi (Alba Flores), Moskwa (Paco Tous) i jego syn Denver (Jaime Lorente). Jednak do najciekawszych, najbardziej bezwzględnych i złożonych psychologicznie postaci należy prawa ręka Profesora, czyli Berlin (Pedro Alonso). Wszyscy razem tworzą, wydawałoby się, niepokonaną grupę. Z początku rzeczywiście wszystko idzie gładko. Z czasem jednak sprawy zaczynają się komplikować, a każda z postaci próbuje dominować.

Bella Ciao

Uznanie na pewno należy się scenarzystom, bowiem takich rozwiązań i intryg dawno nie widziałam. Pomimo skomplikowanej fabuły widz dokładnie wie o co chodzi i nie czuje się zagubiony. Ważne jest również to, że wszystko tworzy spójną całość i jest logicznie wytłumaczone. Nie ma zatem dziur czy pozostawionych bez wyjaśnienia wątków. Choć akcja rozgrywa się głównie w mennicy i przez dwa sezony główni bohaterowie z niej nie wychodzą, to z każdą minutą serial jest coraz bardziej wciągający i trzymający w napięciu. Mogłoby być rzeczywiście odrobinę mniej wątków miłosnych, choć te również były zaskakujące i, mimo ich banalności, potrafiły trzymać w napięciu. Twórcy zadbali o każdy szczegół. Od kostiumów (charakterystyczne czerwone kombinezony i maski z Salvadorem Dalim) i charakteryzacji, po muzykę. Szczególnie elektroniczna sekwencja zamykająca każdy odcinek czy pojawiająca się kilkakrotnie ludowa piosenka Bella Ciao, czy  nawet utwór z czołówki. Choć niektóre sceny wydają się nieprawdopodobne, a Profesor wykorzystał chyba całe pokłady szczęścia dostępne na Ziemi, to i tak produkcja zasługuje na uznanie. Każda postać jest wyrazista i charyzmatyczna. Dużą rolę odgrywają tu kobiety, które są większymi manipulatorkami od mężczyzn, są twarde, odważne, inteligentne i nie raz pokazały na co je stać. Sztuką jest zrobić serial, w którym główni bohaterowie są cały czas w tym samym pomieszczeniu, ale gwarantuję, że nie można się nudzić podczas seansu. Produkcja liczy 22 odcinki (podzielony przez Netflixa na 2 części serial był emitowany oryginalnie przez hiszpańską stację Antena 3 jako zamknięta historia), a już we wrześniu 2019 roku będzie można oglądać kontynuację. Warto wspomnieć, że serial na swoim koncie ma nagrodę Emmy za serial dramatyczny w 2018 roku. Jestem przekonana, że od pierwszego odcinka ekipa Profesora was porwie i naprawdę hiszpański język nie przeszkadza, wręcz urozmaica całość.


Autor: Adrianna Machalica
Zdjęcia: Instagram, YouTube