Czy moda w sporcie jest istotna? Zwłaszcza dla fanów, którzy chcą jedynie kibicować swoim ulubieńcom? Pewnie nie jest najważniejsza, bo liczy się duch walki. Jednak można to zrobić w stylowy sposób. Oto jak prezentują się ubrania kilku drużyn NBA.

Do tej pory było tak, że ubrania związane z klubami sportowymi nosiło się tylko i wyłączne na mecze. Były to zazwyczaj mało wymagające wzory czy kroje, bo liczyło się wsparcie drużyny. Jednak od pewnego czasu w świecie NBA nastąpił przełom. Bluzy czy koszulki zostały zaprojektowane z pomysłem. Stały się bardziej uniwersalne, przyciągające uwagę, a wciąż zachowują barwy konkretnych drużyn. Niektóre z nich zostały tak genialnie zrobione, że może je nosić nawet ktoś, kto nie jest fanem koszykówki, ale po prostu chce wyglądać stylowo. Przyjrzyjmy się zatem ubraniom, które można znaleźć w sklepach niektórych tegorocznych półfinalistów NBA.

Boston Celtics

Nazwa klubu nawiązuje do rdzennych mieszkańców Europy Zachodniej, czyli Celtów (Irlandia, Bretania, Wyspy Brytyjskie). Odnosi się głównie do irlandzkich emigrantów osiadłych na terenach północno-wschodnich stanów USA, w tym Massachusetts. Do tej tradycji nawiązuje logo klubu – Lucky the Leprechaun, czyli irlandzki skrzat. Podstawowe barwy drużyny to zielony. Natomiast na ubraniach przedstawiany jest głównie wizerunek skrzata z piłką zamiast czterolistnej koniczyny.

NBA

Toronto Raptors

Kanadyjczycy wyraźnie na swoich ubraniach zaznaczają, że są najbardziej wysuniętą drużyną na północ. Hasło WE THE NORTH, pojawia się już prawie na każdej bluzie i koszulce. Jest chwytliwe, nawiązujące do drużyny, ale jednocześnie na tyle uniwersalne, że może je nosić każdy, nawet jeśli nie jest fanem drużyny z Toronto. Warto również wspomnieć, że jakiś czas temu pojawiły się ubrania w kolaboracji Raptors x DKNY. Z myślą o damskiej części kibiców.

NBA

Milwaukee Bucks

Kozły z Milwaukee postanowiły wzbudzić strach w rywalach. Na ich ubraniach pojawia się logo z hasłem: FEAR THE DEER.  Całość nawiązuje do groźnie wyglądającego jelenia, pojawiającego się w logo drużyny. Ma być także przestrogą dla tych, którzy chcą zmierzyć się z zawodnikami z Milwaukee. Napis świetnie się komponuje z symbolem Kozłów, i tak jak w przypadku Toronto Raptors, nadaje się do ubrania przez każdą osobę, niezależnie od tego czy jest wiernym fanem koszykarzy.

NBA

Golden State Warriors

Golden State to popularne określenie Kalifornii, wywodzące się z okresu gorączki złota.Nic więc dziwnego, że jednym z dominujących kolorów na ubraniach tej drużyny to właśnie złoty. Do nazwy nawiązuje również logo, pojawiające się na większości rzeczach, czyli Most Golden State. Ważne jest tutaj również hasło przewodnie, czyli STRENGTH IN NUMBERS (oznacza siłę mentalną, jaką drużyna czerpie od swoich fanów) lub DUB CITY. Jeśli ktoś jest fanem Golden State Warriors, jest również członkiem Dub Nation. To fani wymyślili pseudonim Dubs for the Warriors. Warriors nazywani są the Dubs w skróconej wymowie „W” („w” po angielsku double) Wojowników.

NBA

Houston Rockets

Jeżeli mówimy o tej drużynie to mamy do czynienia z Clutch City. Jest to pseudonim nadany miastu Houston po mistrzostwach Houston Rockets 1st NBA. Właśnie to hasło pojawia się na większości ubrań Rakiet. Zakładając coś z takim hasłem od razu wiadomo komu się kibicuje. Oprócz tego pojawiają się także ubrania z napisem RED NATION, nawiązującego do koloru przewodniego drużyny.

NBA

Portland Trail Blazers

Na ubraniach drużyny z Portland nie mogło zabraknąć znanego wszystkim fanom hasła RIP CITY. Nazwa ta narodziła się 18 lutego 1971 roku, kiedy Portland Trail Blazers przegrywają z Los Angeles Lakers. Jim Barnett wziął piłkę i rzucił z prawie połowy boiska (a było to przed pojawieniem się trzypunktowego strzału). Piłka znalazła dno sieci. Barnett związał grę. Na co komentator, Bill Schonely, krzyknął RIP CITY, ALRIGHT!.

NBA


Autor: Adrianna Machalica
Zdjęcia: instagram, oficjalne strony drużyn