Play-off w NBA to czas największych emocji. Doskonały przykład mogliśmy zaobserwować w Portland, gdzie aż czterech dogrywek potrzeba było do wyłonienia zwycięzcy meczu miejscowych Blazers z Denver Nuggets. Gospodarze wygrali 140:137 i objęli prowadzenie w serii 2:1. 

W trwających play-off nie byliśmy jeszcze świadkami żadnej dogrywki. Na pierwszą przyszedł czas dopiero w trzecim meczu półfinału konferencji zachodniej. Blazers na niespełna dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry przegrywali 95:100, jednak dwa celne rzuty Mo Harklessa sprawiły, że odrobili straty i doprowadzili do dogrywki.

W trakcie trzech dogrywek wynik cały czas oscylował wokół remisu. Jedni i drudzy mieli szansę na zwycięstwo, jednak rzutów za trzy w końcówkach nie trafiali Nikola Jokić, Damian Lillard i Jamal Murray. W czwartej dogrywce losy zwycięstwa również ważyły się do samego końca. Na 18. sekund przed końcem Rodney Hood trafił rzut za trzy i Blazers prowadzili 138:136. Nuggets oddali piłkę w ręce Jokicia, który na niespełna 6. sekund przed końcem znalazł się na linii rzutów wolnych. Serb nie trafił jednego z nich i ostatecznie to Portland wygrało ten niesamowity mecz.

Najwięcej punktów zdobył CJ McCollum, który uzbierał 41 oczek. Imponujące są również statystyki Nikoli Jokicia. Zawodnik Denver Nuggets spędził na parkiecie aż 64. minuty i 58. sekund w trakcie których zanotował 33 punkty, 14 asyst i 18 zbiórek.


Był to drugi przypadek w tym sezonie, żeby do wyłonienia zwycięscy potrzebne były cztery dogrywki. Wcześniej Chicago Bulls pokonało Atlantę Hawks 168:161. W ostatnich latach kilkukrotnie byliśmy świadkami podobnych meczów. 29 stycznia 2017 roku Hawks wygrali z New York Knicks 142:139. 18 grudnia 2015 roku Detroit Pistons pokonało Chicago Bulls 147:144. 25 marca 2012 roku w mecz z czterema dogrywkami ponownie był zamieszany zespół z Atlanty. Hawks wygrali z Utah Jazz 139:133.

Jeśli chodzi o play-off mieliśmy do czynienia z czterema dogrywkami pierwszy raz od 1953 roku. Wtedy Boston Celtics pokonali Syracause Nationals 111:105. Red Rocha i Paul Seymour przebywali na parkiecie 67. minut, co do tej pory jest niepobitym rekordem. Najdłuższy mecz w historii NBA rozegrali w 1951 roku Indianapolis Olympians i Rochester Royals (dzisiejsi Sacramento Kings). Do wyłonienia zwycięscy potrzeba było sześciu dogrywek.

 


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcie: Instagram