Pamiętam dokładnie, kiedy moje życie się zmieniło, kiedy spojrzałem w twarz Tamerlana Tsarnaeva. Była 2:48, 15 kwietnia, 2013 rok – minuta przed najgłośniejszym aktem terrorystycznym w Stanach Zjednoczonych od czasów 11 września – a on stał zaraz za mną – mówi Jeff Bauman, który przez wybuch bomby podczas bostońskiego maratonu stracił nogi.

Zginęły 3 osoby, ale aż 264 zostały ranne. Nie dowiemy się tego z filmu Niezwyciężony, nie poznamy także historii tych ludzi. Obserwujemy tam życie jednej osoby – 27-letniego mężczyzny pracującego w magazynie, jednym słowem – bohatera. Dlaczego Jeff Bauman nim się stał? Ponieważ został ranny podczas zamachu na bostońskim maratonie w 2013 roku.

Na maratonie, w którym nawet nie brał udziału. Jeff jedynie czekał na mecie na swoją dziewczynę, trzymając własnoręcznie wykonany plakat. Nie był wybitnym sportowcem, nie odkrył lekarstwa na raka ani nie czytał książek niewidomym dzieciom w szpitalu. Był taki jak Ty i ja. Jednym z wielu osób w tłumie dopingujących. Jednak przed tragedią widział coś więcej niż inni, a raczej kogoś. Widziałem zamachowca – te dwa słowa sprawiły, że Jeff został bohaterem narodowym.

Nie widziałem jego oczu, bo nosił okulary przeciwsłoneczne, ale wiem że mi się przyglądał. Wiem, że planował mnie zabić – w mniej niż minutę, myślał, że będę martwy. Ale jego twarz nie ukazywała żadnych emocji. Żadnych wątpliwości, brak wyrzutów sumienia. Nic. Ten gość był jak skała.

15 kwietnia Jeff Bauman nie stracił tylko nóg, stracił całe swoje dotychczasowe życie. Nie potrafił sam wstać z łóżka czy pójść do toalety. Musiał uczyć się żyć od nowa, na całkiem innych – trudniejszych zasadach. Brzmi strasznie? To teraz dodaj do tego otoczkę medialną, miliony par oczu wpatrujących się w każdy Twój ruch, cieszących się z każdego sukcesu i obserwujący każdą Twoją porażkę.

– Nie potrafię wygooglować swojego nazwiska. Oczywiście bardzo podobają mi się wszystkie artykuły, ale kiedy widzę te zdjęcia… wracają wszystkie wspomnienia. Widzę morze krwi, w którym leżałem.

Kiedy połączymy ludzką tragedię, sport i bohatera narodowego, dostajemy doskonały scenariusz na hollywoodzki przebój. I tym po zamachu stało się życie Jeffa Baumana, chociaż wcale o to nie prosił. Każdy indywidualnie reaguje na życiową tragedię, każdy radzi sobie na swój sposób i oczywiście ma do tego prawo. Jednak temu człowiekowi takie prawo odebrano. Kilka chwil po zamachu zdjęcie Jeffa stało się symbolem aktu terrorystycznego w Bostonie.

Zdjęcie, na którym młody chłopak siedzi na wózku inwalidzkim, bo chwilę wcześniej wybuch bomby skonstruowanej z szybkowaru ciśnieniowego, oderwał mu nogi… Możliwe, że Jeff chciał poradzić sobie ze wszystkim w otoczeniu najbliższych osób. Może chciał w samotności na nowo uczyć się chodzić oraz zbudować relacje w nowym życiu. Umieszczony na piedestale, został zmuszony do ciągłego uśmiechu oraz dawania przykładu całemu światu. Historia tego człowieka jest bardzo inspirująca, ale jeszcze bardziej smutna. Nie zobaczymy tutaj przesłodzonej bajki o tym, jak łatwo i przyjemnie poradzić sobie z tragedią i zostać legendą. Jeff Bauman bez wątpienia jest bohaterem, ale przede wszystkim jest człowiekiem. Niesamowicie silny i dzielny, jednak pełen wad i słabości z którymi musiał sobie poradzić.

– Umrę. Pomyślałem, ale zdałem sobie sprawę, że czułem się z tym w porządku. Żyłem krótkim, bo zaledwie 27 lat, ale dobrym życiem. Byłem gotowy, by odejść.

Kiedy po wybuchu, Jeff leżał w morzu krwi, ktoś podszedł, aby mu pomóc, Jeff krzyknął „Idź pomóż komuś innemu, pomóż moim przyjaciołom”. Wydaje mi się, że te słowa najlepiej opisują tę postać, bo mimo że stracił obie nogi, prosił o pomoc dla innych. Jeff Bauman jest dla mnie doskonałym przykładem na to, że pozytywne nastawienie jest kluczem do sukcesu i pomaga poradzić sobie nawet z największą tragedią.

 – Widziałem zamachowca. Odebrał mi nogi, ale mnie nie złamał. Ten człowiek sprawił, że jestem silniejszy.


Autor: Aleksandra Szecówka
Zdjęcie: Instagram