W kinach już możemy oglądać Planetę Singli 2 w reżyserii Sama Akiny. Czy kontynuacja hitu, który pokochały miliony, okazała się strzałem w dziesiątkę?

Nie zamierzam krytykować przewidywalnej akcji i oczywistego happy endu, ponieważ jest to bezdyskusyjny element komedii romantycznych. Wybierając się na seans widz oczekuje lekkiej fabuły, zabawnych dialogów i chwili wzruszenia, gdy na przekór przeciwnością losu wygrywa miłość. Przyznaję, że na pierwszej części Planety Singli bawiłam się całkiem dobrze. Współczesna wersja bajki o kopciuszku, utrzymana w magicznej konwencji była jednak tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę dotyczącą poziomu współczesnych, polskich komedii. Oglądając Planetę Singli 2 na mojej twarzy nie pojawiał się uśmiech, tylko zażenowanie.

W ramach przypomnienia: Planeta Singli to historia Ani (Agnieszka Więdłocha), skromnej nauczycielki muzyki, niepoprawnej romantyczki oczekującej księcia na białym koniu i Tomka (Maciej Stuhr), celebryty, prezentera telewizyjnego, który jest okropnym szowinistą. Przeciwieństwa się przyciągają, więc pomiędzy naszymi, skrajnie różnymi bohaterami, rozkwita uczucie.

I co dalej?

W drugiej części mamy okazję dowiedzieć się, jak potoczyły się dalsze losy pary. Okazuje się, że codzienne życie i zderzenie z rzeczywistością nie służą związkowi Ani i Tomasza. Ona zarzuca mu niedojrzałość i strach przed odpowiedzialnością. On oskarża ją o trwanie w nierealnych marzeniach o wyidealizowanym mężczyźnie. Mimo kłótni i spektakularnego rozstania, para musi wspólnie poprowadzić telewizyjne bożonarodzeniowe show. Na horyzoncie pojawia się również tajemniczy milioner, który stara się o serce naszego Kopciuszka.

Przedstawienie musi trwać

Wszyscy zostają zaangażowani do pracy nad widowiskiem, które ma w wigilijny wieczór skupić przed telewizorami rodziny. Nie rozumiem koncepcji oglądania telewizora zamiast dzielenia się opłatkiem, ale cóż. W przeciwieństwie do Listów do M, gdzie twórcom udało się wprowadzić świąteczny nastrój, w Planecie Singli 2 to raczej komercyjna bożonarodzeniowa szopka. Zabawna jest również obecność zielonych liści na drzewach, w filmie, którego akcja jest osadzona w grudniu. Czyżby nagłe ocieplenie klimatu?

Niezbyt zabawne żarty o podtekstach erotycznych, ciężarna Ola (Weronika Książkiewicz) wybierająca potrawy z łożyska, przeżywający kryzys wieku średniego Bogdan (Tomasz Karolak) i pojawiająca się na ekranie co chwilę w innym kolorze włosów Maffashion tworzą pozbawiony dobrego smaku, humoru i świątecznego nastroju miszmasz wszystkiego i niczego. Rozbawił mnie komentarz jednego z internautów, który stwierdził, że mamy tutaj do czynienia z tak zwanym paradoksem Karolaka – ten film był tak zły, że Karolak był w tym całym chaosie stanowił najlepszy element.


Planeta Singli 2 rozczarowuje. Niedługo będziemy mieli okazję zobaczyć co twórcy proponują w trzeciej odsłonie, ponieważ w walentynki do kin zawita Planeta Singli 3. Czy może być gorzej? Przekonamy się w lutym.

______________________________________________________________________

Autor: Natalia Twardzik
Zdjęcia: YouTube