Piękne widoki i aktorska śmietanka. To nie wystarczyło, aby Asghar Farhadi ponownie wyreżyserował wielki hit. Czego jeszcze zabrakło w pozornie idealnym krajobrazie Hiszpanii? Wszyscy wiedzą w kinach.

Irański reżyser kontra słoneczna Hiszpania i latynoska krew z najwyższej półki. Co mogło pójść źle? Nowe otoczenie, a może historia, która wydaje się bardzo znajoma? Najnowszy film Asghara Farhadiego (zdobywcy Oscara za Klienta – najlepszą nieanglojęzyczną produkcję 2016 roku) to uniwersalna opowieść z wielkim potencjałem. Niestety zabrakło jej charakteru i porządku.

Z rodziną najlepiej na zdjęciach

Dzieła tego reżysera bardzo często opierają się głównie na emocjach i relacjach międzyludzkich. Wszyscy wiedzą (org. Todos lo saben) od samego początku zaznacza, jak ważna jest rodzina. Interakcje między jej członkami, pełne temperamentu, są szczególnie widoczne dla Laury (Penelope Cruz), która po długiej nieobecności przylatuje z dziećmi na ślub siostry. Hiszpańskie słońce rozgrzewa serca zarówno nastoletniej córki Laury (Carla Campra), jak i jej matki. Miłość sprzed lat pod postacią Paco (Javier Bardem) okazała się kluczem dla całej fabuły. Kilkanaście pierwszych minut filmu, pełne cudownych krajobrazów, nasyconych kolorów i wielkiego hiszpańskiego wesela, zapowiadało się całkiem nieźle. Tajemnica powinna być jednak zagadką, którą trudno rozwiązać. Łączenie kolejnych wątków było wręcz instynktowne. Niedopowiedzenia wykrzyczane wprost.

Wszyscy wiedzą. Oprócz jednego.

Tragiczne wydarzenia powinny łączyć najbliższych. W przypadku rodziny Laury pojawiło się wiele dawnych sporów i niewyjaśnionych spraw, a te doprowadzały do zaognienia i tak krytycznej sytuacji. Winnica, pieniądze, stara miłość i sekret ukrywany przez lata. Kłamstwo jednak zawsze wychodzi na jaw. Ale czy na jaw może wyjść coś, o czym wszyscy od dawna wiedzą? No, prawie wszyscy…

Mocne strony filmu? Na pewno zdjęcia i czołowi przedstawiciele Hollywood, czyli Cruz i Bardem. Miła odmiana w postaci języka hiszpańskiego i intensywne relacje między bohaterami. Jednak, przynajmniej dla mnie, dwie godziny w kinie były męczące. Pogmatwane wątki i sylwetki, uproszczone rozwiązania. Wielki banał. Miałam wrażenie, że oglądam tamtejszą wersję Uprowadzonej i opery mydlanej w jednym. Farhadi mógł stworzyć mocny film, ale zadowolił się jedynie przewidywalnym końcem, na który większość widzów wpadła w połowie seansu. Opinie odnoście do filmu Wszyscy wiedzą są mocno podzielone. Jeśli kochacie Hiszpanię i odrobinę dramatycznego kiczu, to zdecydowanie coś dla Was. Dla mnie jednak jest po prostu przeciętny i mało odkrywczy.


Autor: Karolina Szachniewicz
Zdjęcia: YouTube