Zmęczona tęskniąca za młodością Marlo zatrudnia nocną nianię Tully, która ma pomóc jej w opiece nad dzieckiem. Z dnia na dzień więź emocjonalna pomiędzy kobietami rośnie. Czy pomoc niani okaże się skuteczna? Sprawdźcie oglądając Tully.

Codzienna proza życia może przytłoczyć niejedną kobietę. Zwłaszcza taką, która ma trójkę dzieci, a mąż to właściwie dodatkowa gęba do żywienia. Marlo (Charlize Theron) to prawdziwa superbohaterka, która potrafi ogarnąć wszystko przy niskich zarobkach i do tego w dziewiątym miesiącu ciąży. Kiedy rodzi się maleństwo codzienność staje się jeszcze trudniejsza niż dotychczas. Mąż (Ron Livingstone) na całe dnie znika w pracy, a wieczorami zasiada do gier video. Syn (Asher Miles Fallica), który jest nadpobudliwy, nie potrafi poradzić sobie z nową sytuacją. Córka (Lia Frankland) stara się po prostu nie przeszkadzać, choć wciąż potrzebuje opieki i uwagi. No i jeszcze do tego gotowanie, sprzątanie, prasowanie, pranie itp. Doba dla Marlo jest za krótka. Wszystko się zmienia kiedy brat (Mark Duplass) kobiety proponuje, że wynajmie dla niej nocną nianię. Życie kobiety całkowicie się zmienia, gdy w drzwiach zjawia się Tully (Mackenzie Davis). Młoda, mądra i atrakcyjna opiekunka przypomniała Marlo, co to znaczy mieć czas dla siebie i móc się wyspać. Tully ma wszystko, co Marlo kiedyś utraciła.

Proza życia

Film opiera się na prostych schematach. Zapracowany mąż, żona opiekująca się dziećmi oraz domem i młoda opiekunka. Każdy zna taką historię. Wydaje się, że obowiązki Marlo nie są niczym nadzwyczajnym. Jednak praca na pełen etat w domu przy trójce dzieci jest bardziej wyczerpująca niż niejedna posada w korporacji. Zmęczona kobieta dawno utraciła sens życia i zadowolenie z bycia żoną i matka, co wpływa na nastrój całej rodziny. Kiedy w drzwiach pojawia się Tully w krótkiej koszulce, z mocnym makijażem i niepohamowanym optymizmem, w kobiecie coś pęka.

Mama superbohaterka

Tully (2018) to opowieść o utraconych marzeniach, zapomnieniu o samym sobie i o szczęściu z posiadania rodziny. Dialogi są proste, tak samo jak fabuła, ale to jest właśnie atutem tego filmu. Proza życia dotyka w pewnym momencie każdego i miło jest zobaczyć to na ekranie. Charlize Theron odgrywa rolę każdej żony i matki, która próbuje unieść wszystko na własnych barkach. Jednak najsilniejszą częścią filmu, trzymającą cały czas widzów przy ekranie, jest relacja pomiędzy Marlo a Tully. Więź między nimi jest pełna humoru, troski, wsparcia, zrozumienia, fascynacji, a nawet erotyzmu. Na ekranie frustracja miesza się z miłością, a widzom przedstawiona jest raczej ciemna strona macierzyństwa. Twórcy filmu (reżyseria Jason Reitman, scenariusz Diablo Cody) stworzyli opowieść, która daje do myślenia. Pomimo humorystycznych scen Tully zdecydowanie nie jest komedią, lecz historią o tym, aby nie popadać w rutynę, cieszyć się z najdrobniejszych chwil i pozwolić sobie pomóc. W końca każda mama – superbohaterka zasługuje czasami na odpoczynek.


Autor: Adrianna Machalica
Zdjęcia: Filmweb