Zakończył się sezon europejski, jednak to nie oznacza końca emocji w Formule 1. Kierowcy przenoszą się do Singapuru, gdzie czeka ich jeden z najbardziej widowiskowych i jednocześnie najtrudniejszych wyścigów w sezonie.

Tor Marina Bay ma nieco ponad 5 kilometrów i jego pętla składa się z 23 wymagających zakrętów. Jest to jeden z trzech wyścigów, gdzie kierowcy jeżdżą przy sztucznym świetle. Uliczna charakterystyka i bliskość barier nie pozwala nawet na najmniejsze błędy. To na tym obiekcie odbywają się najdłuższe wyścigi w sezonie (zwykle czas zwycięzcy to niespełna dwie godziny).

Powrót do rzeczywistości

Dwa ostatnie wyścigi padły łupem Charlesa Leclerca. Młody kierowca Ferrari w imponującym stylu odparł ataki Mercedesów w trakcie Grand Prix Belgii i Grand Prix Włoch. Monakijczyk jest na fali i do ostatniej części sezonu przystępuje jako nowy lider włoskiej ekipy. Wszystko wskazuje jednak na to, że w Singapurze wszystko wróci do normy i to Srebrne Strzały ponownie znajdą się na szczycie. Mnóstwo wolnych zakrętów i krótkie proste wyeksponują wszystkie najlepsze cechy Mercedesa i jednocześnie obnażą słabości Ferrari.

Jeśli ktoś będzie miał powalczyć z Lewisem Hamiltonem i Valtterim Bottasem, to prędzej będzie to Max Verstappen. Red Bull ma świetne nadwozie i tam, gdzie liczy się przyczepność mechaniczna, zawsze jest mocny. Dodajmy do tego młodzieńczą fantazję i niesamowite umiejętności Verstappena i mamy przepis na zwycięstwo. Interesująca będzie dyspozycja drugiego kierowcy austriackiej ekipy – Alexa Albona. W dwóch pierwszych wyścigach spisał się dobrze, jednak jeśli chce powalczyć w Singapurze o podium, będzie musiał pokazać coś więcej.

McLaren czy Renault?

Za plecami czołówki trwa niezwykle interesująca walka o czwarte miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Na Monzy, Renault wreszcie osiągnęło wynik na miarę swoich oczekiwań, zajmując czwarte i piąte miejsce w wyścigu. Solidny zastrzyk punktów sprawił, że francuski zespół znacznie zbliżył się w klasyfikacji konstruktorów do McLarena. Wydaje się jednak, że Singapur będzie miejscem, w którym Carlos Sainz i Lando Norris przeprowadzą skuteczny kontratak. Włoski obiekt znakomicie pasował tegorocznej konstrukcji Renault i trudno im będzie powtórzyć podobny wynik w trakcie najbliższego weekendu. McLareny są za to zdecydowanie bardziej stabilne i w ciemno można obstawiać, że jeśli unikną problemów, to ich tempo wyścigowe zapewni im dobry wynik, który pozwoli ponownie uciec Renault w klasyfikacji generalnej.

Za górami, za lasami

Przytaczane w baśniach siedem gór i siedem lasów trzeba pokonać, żeby zobaczyć, jak daleko za resztą stawki jest w tym sezonie Williams. Tor Marina Bay powinien teoretycznie pasować bolidom prowadzonym przez Roberta Kubicę i George’a Russella. W praktyce oznacza to, że będą nieco bliżej reszty, jednak w ich przypadku nieco bliżej to wciąż daleko. Nadziei, że w tym sezonie cokolwiek ulegnie zmianie, raczej już nie ma.

Plan weekendu

Piątek, 20 września
I trening: 10:30
II trening: 14:30

Sobota, 21 września
III trening: 12:00
Kwalifikacje: 15:00

Niedziela, 22 września
Wyścig: 14:10


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcie: Instagram