Gwardia wraca na szlak zwycięstw. Jest to pierwsza wygrana wrocławian od trzynastego października.
Obie drużyny próbowały różnych sposobów w ataku. W przypadku Norwida Częstochowa najskuteczniejszą bronią okazał się atak ze środka. Ich przesunięte krótkie skutecznie gnębiły przyjęcie wrocławian. Gwardia nadrobiła straty poprzez poprawę odbioru i rotacji w obronie. Rolę się odwróciły i tym razem to goście przestali się ruszać w przyjęciu. Oprócz świetnych zagrywek Łukasza Lubaczewskiego gospodarze konsekwentnie bronili pod siatką. Siatkarze Norwida nie byli w stanie przebić się przez blok Arkadiusza Olczyka. Pomimo dużej przewagi częstochowianie znaleźli sposób i zaczęli powoli skracać różnicę strat. Gwardziści mieli problem z atakami po skosie, głównie z prawego skrzydła. Mimo to udało im się utrzymać do końca przewagę.

KFC Gwardia rozpoczęła drugiego seta od zwiększenia liczby ataków z lewego i prawego skrzydła. Brakowało jednak komunikacji w przyjęciu, dlatego Norwid pozostawał w grze. W tej części najbardziej widoczny był Marcel Gromadowski. Oprócz paru przebłysków byliśmy świadkami gry błędów, zarówno gości, jak i gospodarzy. Nawet sędziowie podjęli kilka złych decyzji. Gra była wyrównana przez cały drugi set. W kluczowej części Gwardia odskoczyła, głównie dzięki błędom drużyny z Częstochowy. Zwycięstwo przypieczętował Lubaczewski atakiem po przekątnej.

Krzysztof Gibek oraz Błażej Szymeczko przypomnieli o swojej obecności siatkarzom Norwida w ataku, jak i na siatce. Gwardia szybko odskoczyła przeciwnikom, dlatego częstochowianie zaczęli dogrywać częściej na prawe skrzydło, które wcześniej przynosiło punkty. Gospodarze poprawili jednak swoje przyjęcie, jak i skuteczniej blokowali, dzięki czemu powiększali swoją przewagę w trzecim secie. Olczyk konsekwentnie zdobywał punkty ze środka, a Norwid nie radził sobie z jego przesuniętymi krótkimi. Gwardia wypracowała bezpieczną 6-punktową przewagę, którą utrzymała do końca spotkania.

MVP spotkania został Łukasz Lubaczewski.

„Mecz może nie był tak spektakularny jak w spotkaniu z Bielskiem, ale liczą się trzy punkty, których potrzebowaliśmy. Gdy już opadną sportowe emocje przeanalizujemy na spokojnie materiał i poprawimy niektóre aspekty gry.” – powiedział po spotkaniu Krzysztof Janczak, trener KFC Gwardii Wrocław .


KFC Gwardia Wrocław – Exact Systems Norwid Częstochowa 3:0 (25:22, 25:22, 25:19)

Gwardia Wrocław: Mihułka, Szymeczko, Wnuk, Lubaczewski, Nowosielski, Olczyk, Gromadowski, Gibek

Norwid Częstochowa: Kosiba, Usowicz, Busch, Kraś, Siwicki, Kogut, Siemiątkowski, Adamski, Piotrowski, Kryś


Autor: Filip Skiba
Zdjęcie: Instagram