Już w czerwcu na skwerze przy Teatrze Muzycznym Capitol stanie rzeźba projektu włoskiego architekta Alessandro Mendiniego – warta milion złotych. Będzie to kolorowy, trzymający włócznię Arlekin. Czy mieszkańcom Wrocławia przypadnie do gustu?

Arlekin (z włoskiego:arlecchino) to projekt architekta i designera Alessandro Mendiniego, jednego z najbardziej znanych na świecie twórców sztuki użytkowej. Pomysł postawienia jego rzeźby w stolicy Dolnego Śląska narodził się w 2014 roku, kiedy artysta otrzymał tytuł doktora honoris causa Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Istnieje zwyczaj, zgodnie z którym uhonorowany laureat zostawia jedno ze swoich dzieł w mieście. Wybór Mendiniego padł na postać błazna z commedia dell’arte – Arlekina. W oryginale przedstawia się go z włócznią, w czarnej masce oraz kostiumie z zeszytych ze sobą kolorowych trójkątów czy rombów. Podobnie zatem będzie wyglądała sama rzeźba, składająca się z połączonych ze sobą, pomalowanych natryskowo na przeróżne kolory, blaszanych płaszczyzn. Ma osiągnąć około 10 metrów. Projekt Alessandra Mendiniego kupiło wrocławskie Muzeum Architektury za 10 tysięcy euro. Wiadomo także, że przetarg na wykonanie monumentu wygrała spółka Rotomat.

Lokalizacja nowej rzeźby we Wrocławiu nie jest wcale przypadkowa. Wybrali ją mieszańcy miasta, którzy zagłosowali w plebiscycie internetowych zorganizowanym przez „Gazetę Wyborczą” w 2015 roku. Zdecydowaną większością głosów wygrał plac przed Capitolem na skrzyżowaniu ulic Piłsudskiego i Świdnickiej. Oprócz tej lokalizacji do wyboru były cztery inne: dwa miejsca na Wyspie Słodowej, promenada przy ulicy Krupniczej, placyk przed Silver Tower Center.

Model rzeźby przygotowany przez Alessandro Mendiniego / fot. UM Wrocławia

Arlecchino zostanie odsłonięty podczas tegorocznych obchodów Święta Wrocławia. Co na niego powiedzą mieszkańcy? Zdania na temat rzeźby już są podzielone.

– Pierwszą rzeczą, na jaką zwróciłam uwagę, jest kolorystyka. Połączenie barw jest w mojej opinii dość trafne i dobrze komponuje się z geometryczną formą rzeźby. Co do lokalizacji i współgrania z otoczeniem, muszę niestety stwierdzić, iż rzeźba moim zdaniem nie wpisuje się w nie zbyt dobrze. Jest dość okazałych rozmiarów, przez co zasłania częściowo teatr. Dodatkowo kolory, o których wcześniej mówiłam pozytywnie, w tej lokalizacji zdecydowanie tracą, sprawiając wrażenie wypłowiałych. Podsumowując sama rzeźba na tak, ale w wybranym miejscu niestety na nie – komentuje Natalia Balt, studentka filozofii na Uniwersytecie Wrocławskim.

A co wy o niej sądzicie?


Autor: Oliwia Rybiałek