WKS  Śląsk Wrocław przegrał na wyjeździe z Cracovią 1:2. Zawodnicy z Dolnego Śląska w słabym stylu wrócili na ekstraklasowe boiska po przerwie zimowej. Podopieczni Jana Urbana prowadzili po pierwszej połowie, nie potrafili jednak utrzymać przewagi i dali sobie wbić gola w końcówce.

Mecz ze środka boiska rozpoczął Śląsk. Pierwsze minuty należały jednak do gospodarzy. Już w piątej minucie krakowianie stworzyli widowiskową, kombinacyjną akcję. Michal Siplak dostał piłkę na wolne pole, ale uderzył za słabo zewnętrzną częścią stopy. W szesnastej minucie znów Cracovia miała swoją okazję. Deniss Rakels zbiegł z lewego skrzydła do środka i uderzył na bramkę Jakuba Słowika. Bramkarz gości nie bez problemów sparował piłkę na rzut rożny.
Swoją pierwszą groźną okazję Śląsk miał dopiero w dwudziestej minucie. Ołeksij Dytiatjew faulował Arkadiusza Piecha w okolicy 30. metra od bramki Michala Peskovicia, za co dostał też żółtą kartkę. Michał Chrapek wrzucił piłkę na bliższy słupek, gdzie znajdował się kapitan WKS-u Piotr Celeban. Obrońca wojskowych nie potrafił jednak opanować piłki i faulował przeciwnika.
Kolejna akcja wrocławian to akcja bramkowa. Robert Pich dostał piłkę w środku, zagrał z pierwszej do Piecha, ten bez namysłu uderzył. Piłka odbiła się od Dytiatjewa i spadła wprost pod nogi Picha. Słowak uderzył na bramkę. Pesković nie widział piłki, nie miał czasu na reakcję. Futbolówka zatrzepotała w siatce i Śląsk w 27. minucie wyszedł na prowadzenie. Cracovia – Śląsk Wrocław 0:1.

W każdej akcji gospodarzy w pierwszej połowie w centrum uwagi był zawsze Rakels. Tak było i tym razem. Diego Ferraresso zagrał na skrzydło do Mateusza Wdowiaka. Ten pociągnął w pole karne i wyłożył piłkę na piąty metr łotewskiemu napastnikowi. Rakels fatalnie przestrzelił.
Śląsk miał jeszcze jedną okazję. Chrapek z rzutu wolnego podał po ziemi do Picha. Słowak uderzył na bramkę swojego rodaka. Kolejny rykoszet i tym razem futbolówka wylądowała pod nogami Piecha. Napastnik Śląska bez namysłu uderzył, ale fenomenalną interwencja popisał się Pesković.
Ostatni akcent pierwszej połowy należał do gospodarzy. W 45. minucie Miroslav Covilo zgrywał głową do Rakelsa. Linię spalonego złamał Mariusz Pawelec i Łotysz znalazł sie w sytuacji sam na sam ze Słowikiem. Zimnej krwi dziś mu jednak brakowało i w kolejnej wybornej okazji fatalnie przestrzelił. Sędzia po tej akcji zagwizdał ostatni raz i zaprosił zawodników do szatni.

W statystykach posiadania, strzałów (również tych w światło bramki), czy rzutów rożnych prowadziła Cracovia, nie przekładało się to jednak na bramki. WKS w pierwszej połowie był skuteczniejszy, przez co schodził z boiska z zasłużonym prowadzeniem.

Głową mur przebijesz

Podopieczni Michała Probierza wyszli po przerwie zmotywowani, szybko chcieli odrobić straty. Śląsk przez pierwsze 10 minut drugiej połowy niemal nie istniał na boisku. Wykorzystali to gospodarze. W 54. minucie Siplak podał piłkę z autu do Szymona Drewniaka. Środkowy pomocnik oddał piłkę do Siplaka. Słowak wrzucił miękko w pole karne gości gdzie w powietrzu już czekał Covilo. Kapitan krakowian pewnie skierował piłkę do bramki i na tablicy widniał wynik 1:1. Ewidentnie zdjęcie hełmu ochronnego z głowy Bośniaka przywróciło mu jego największy walor ofensywny – gra głową. Beznadziejnie w obronie zachował się kryjący Covilo Celeban, który nie wyskoczył nawet do piłki. Cracovia – Śląsk Wrocław 1:1.

W 61. minucie Rakels odwdzięczył się Wdowiakowi za kapitalne podanie z pierwszej połowy. Łotysz wyłożył piłkę skrzydłowemu Cracovii, ten jednak – podobnie jak wcześniej Rakels – przestrzelił. Była to też ostatnia jego akcja w meczu. na boisku Wdowiaka zastąpił Antonini Culina.
Jan Urban też dokonał korekty w składzie. W miejsce niewidocznego w drugiej połowie Sito Riery wszedł Jakub Kosecki. Skrzydłowy wojskowych wniósł dużo energii w poczynania ofensywne drużyny. Już 3 minuty po zameldowaniu się na murawie miał szansę na bramkę. jego uderzenie zdołali jednak zablokować obrońcy.
W 70. minucie Diego uderzył łokciem Chrapka. Arbiter Raczkowski pokazał obrońcy miejscowych żółtą kartkę. Sam poszkodowany podszedł do piłki i dośrodkował ją w pole karne krakowian. Tam duże zamieszanie, piłka odbiła się od kilku głów, słupka i „zatańczyła” na linii bramkowej. Siplak desperacko ją wybił, dobijał Kamil Vacek, ale zdołał wywalczyć jedynie rzut rożny. Sędzia sprawdzał jeszcze tę akcję z VAR-em, nie wskazał jednak na środek boiska. Powtórki pokazały, że najprawdopodobniej piłka nie przekroczyła całym obwodem linii bramkowej.
W 78. minucie na boisko za Drewniaka wszedł Nicolai Brock-Madsen. W drużynie miejscowych jedynym polakiem na boisku pozostał tylko Krzysztof Piątek.
Trener Urban postanowił bronić remisu i zdjął obu swoich napastników: za Marcina Robaka wszedł Sebastian Bergier (napastnik), a w miejscu Piecha pojawił sie Igor Tarasovs.
Ostatniej zmiany musiał dokonać też Michał Probierz: za Culinę (który miał zawroty głowy) wszedł Sergei Zenjov. Ta zmiana okazała się kluczowa dla ostatecznego wyniku spotkania. W 90. minucie estoński skrzydłowy dostał piłkę od…graczy Śląska, pociągnął prawym skrzydłem, zagrał długą piłkę wzdłuż pola karnego. Piłkę „na nodze” miał Mariusz Pawelec, ale skiksował. Rakels do niej dopadł, został sam na sam ze Słowikiem, spytał tylko bramkarza gości, w który chce róg i pewnie uderzył. Deniss Rakels tym strzałem odkupił swoją wcześniejszą nieskuteczność. Cracovia – Śląsk Wrocław 2:1.

Śląsk desperacko próbował atakować. Sędzia Raczkowski doliczył 4 minuty, ale wojskowi nie zdołali stworzyć sobie dobrej okazji. Cracovia grała już tylko na czas i czekała na końcowy gwizdek. W 96. minucie Raczkowski skończył spotkanie.

Cracovia była drużyną lepszą. Choć pierwszą połowę przegrywała, w drugiej zdominowała rywala i skutecznie wykorzystała swoje akcje. Mecz nie obył się bez kontrowersji, potrzebny był też VAR. Śląsk Wrocław zagrał niezłe 45 minut, to jednak nie wystarczyło na zwycięstwo. Passa meczów bez wygranej na wyjeździe trwa więc dalej, a WKS swoich punktów poszuka w najbliższy piątek u siebie. Nie będzie o nie jednak łatwo, bo na Stadion Miejski przyjedzie lider Ekstraklasy Legia Warszawa.

 


Cracovia – Śląsk Wrocław 2:1 (0:1)
0:1 27′ Pich
1:1 54′ Covilo
2:1 90′ Rakels

Cracovia: Pesković – Siplak, Datković, Dytiatjew, Diego – Covilo, Drewniak (78′ Brock-Madsen) – Rakels, Hernandez, Wdowiak (62′ Culina (83′ Zenjov)) – Piątek.

Śląsk Wrocław: Słowik – Pawelec, Celeban, Rieder, Lewandowski – Chrapek, Vacek – Pich, Riera (63′ Kosecki), Piech (85′ Tarasovs) – Robak (80′ Bergier).

Żółte kartki: Dytiatjew, Diego (Cracovia) oraz Piech i Kosecki (Śląsk).

Sędzia: Paweł Raczkowski.


Autor: Dawid Paluch
Zdjęcie: Dawid Paluch