Tak oto stało się nieuniknione. Po kończącym sezon konkursie w Planicy, Stefan Horngacher potwierdził wreszcie, że kończy on pracę z polską reprezentacją i odchodzi do kadry Niemiec. Polski Związek Narciarski ogłosił także nazwisko następcy Austriaka.

Trzy lata temu nasz były już trener obejmował polską kadrę w głębokim kryzysie. Kamil Stoch po sukcesach na Igrzyskach Olimpijskich w Soczi w 2014 roku nie mógł odzyskać dawnej formy, a reszta naszej kadry miała z reguły problemy z kwalifikowaniem się do drugiej serii. Przez ten okres Stefan Horngacher dokonał prawdziwej rewolucji. Za jego kadencji polskie skoki wkroczyły w swoją najwspanialszą erę w historii. Erę pełną sukcesów i rozwoju technologicznego. To czego dokonali nasi skoczkowie pod wodzą Austriaka przeszło do historii polskiego sportu.

Już od dawna chodziły pogłoski o tym, że Horngachera kusi opcja powrotu do Niemiec. Coraz dłuższe zwlekanie z ogłoszeniem decyzji tylko podsycało niepokój. Krótko po rezygnacji trenera ogłoszone zostało nazwisko jego następcy, którym zostanie jego dotychczasowy asystent  – Michal Doleżal.

Przed czeskim szkoleniowcem ogromne wyzwanie. Parcie na sukcesy i presja w Polsce po kadencji Austriaka jest ogromna. Nie można zapomnieć, że Doleżal był prawą ręką Stefana Horngachera i stoi on za ogromną częścią rozwoju polskich skoków. Cechuje go  duża wiedza na temat technologii w skokach i jej wykorzystaniu oraz zna on doskonale metody szkoleniowe swego austriackiego poprzednika.

Coś się kończy, coś się zaczyna. Dziękujemy Stefanowi Horngacherowi za te lata pracy, rozwój i ogromne sukcesy, a zarazem życzymy powodzenia w dalszej pracy. Byliśmy świadkami prawdziwej wspinaczki na szczyt w wykonaniu polskiej kadry. Teraz czas sprawdzić czy Polacy będą w stanie utrzymać się na topie i czy będą potrafili pokonać niemieckich skoczków prowadzonych przez ich byłego trenera.


Autor: Bartosz Królikowski
Zdjęcie: Instagram