Dalej zgodnie z planem. Szybkie zwycięstwo polskich siatkarzy w starciu z Francuzami. Szczyt formy coraz bliżej, brak słabych elementów i Japonia, którą widać już na horyzoncie.

Po szybkim zwycięstwie 3:0 nad reprezentacją Tunezji, przyszedł czas na najważniejszy sprawdzian Biało-Czerwonych w tym sezonie. Pojedynek z Francją od początku zapowiadał się niezwykle emocjonująco. Trójkolorowi są z pewnością najmocniejszą drużyną w całej stawce.

W szeregach polskiego zespołu od początku dominował spokój i spora koncentracja. Co ciekawe, w wyjściowym składzie zamiast Dawida Konarskiego pojawił się mniej doświadczony Maciej Muzaj. Z kolei na środku siatki spotkanie rozpoczął duet Mateusz Bieniek – Piotr Nowakowski. Reszta pozostała bez zmian. Polacy szybko weszli we właściwy rytm. Świetnie sobie radzili w polu serwisowym, a system blok-obrona funkcjonował bez zarzutów. Rywale momentami byli całkowicie bezradni wobec koncertowej gry Biało-Czerwonych. Cały zespół nieźle spisał, a na pochwałę zasłużył każdy z nich.

Swoich pięciu minut w tym meczu wreszcie doczekał się Wilfredo Leon. Kubańczyk z każdą piłką nabierał pewności siebie, której nie dał sobie odebrać aż do końca spotkania. Jego dyspozycja nie pozostawiała cienia wątpliwości, w całym starciu zdobył aż 17 punktów.

Solidna gra Polaków niemalże w każdym elemencie szybko uspokoiła nakręconych Francuzów. Siatkarze Vitala Heynena bez straty seta pokonali Trójkolorowych, robiąc tym samym olbrzymi krok w stronę awansu na Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Ostatnie słowo muszą wypowiedzieć w niedzielę – 11 sierpnia w meczu ze Słowenią. Wygrana w trzecim starciu zapewni Polakom bilet do Japonii. Początek meczu już 11 sierpnia o 15:00.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Instagram