Język rodem z rynsztoka, chamstwo, brak pohamowań, w skrócie – rzeczywistość naszego społeczeństwa. Etycznie podupadliśmy. My, czyli wszyscy: od najstarszych, po najmłodszych, od emerytów, po dzieci szkół podstawowych. Trend ten dotyczy zwłaszcza osób związanych ze środowiskiem uniwersyteckim. Status i prestiż studenta zatarł się, nie budząc już tak pozytywnych odczuć jak w zamierzchłych czasach “Masa ciągnie w dół” zwykł mówić prof. Bogusław Wolniewicz oceniając kondycję szkolnictwa. Gdzie zatem szukać wzorców? Jak zachować kulturę we współczesnym świecie?

Etos i kultura

Wraz z upływem czasu każdy aspekt ludzkiego życia i obyczajowości podlega pewnym zmianom. Rozwój zachowań społecznych wiąże się z powstawaniem nowych definicji i kategorii właściwego postępowania w miejsce innych. Każde pokolenie charakteryzuje nabywanie albo zatracenie części zwyczajów, tradycji oraz wzorców. Szczególnie podatną na zmiany w tej kwestii grupą jest środowisko studenckie, z racji zrzeszania w swoim obrębie młodych ludzi stanowiących najbardziej otwarty kulturowo element społeczeństwa. To oni właśnie na podstawie tego, co wyniosą z murów uczelni, wykreują obyczajowość danego okresu, jako inteligencja każdego narodu. Naszą generację cechuje zerwanie z przedwojennym etosem, który zacierał się już na przestrzeni lat PRL-u, by u progu XXI wieku zaniknąć całkowicie. Nie znaczy to, że obecnie nie postępujemy według pewnych, ustalonych zasad. Stoją one wprawdzie na o wiele niższym poziomie niż niegdyś (i nie dotyczy to tylko życia studenckiego), jednak nadal istnieją, a sprawa ich poznania oraz podporządkowania powinna być priorytetem dla każdego studenta. Jednak by zrozumieć ogrom tych różnic, a następnie wytłumaczyć, czym kierujemy się współcześnie należy spojrzeć w przeszłość.

Dawniej, a dziś

Główną przyczyną zmian w obyczajowości studenckiej jest całkowite zrewidowanie dawnego charakteru uniwersytetu. Uczelnie niegdyś będące ostoją prac badawczych i dydaktycznych, poświęcające się nauce dla samego faktu jej zdobywania i odkrywania, teraz zamieniły się w swego rodzaju szkoły zawodowe, przygotowujące studentów do sprawowania określonych funkcji i stanowisk. Nabierając cech masowych uniwersytet polski, europejski i światowy znacznie zaniżył tym samym jakość oferowanego wykształcenia przez wzrost „ilości” wykształcenia. Doskonałym przykładem może być tutaj Uniwersytet Warszawski, który u początków swej działalności zrzeszał blisko kilkuset studentów rocznie, by do lat 20 XX wieku liczba ta wzrosła do 10 tysięcy, a obecnie – do niemal 60 tysięcy. Owa masowość szkół wyższych nie objawia się tylko na poziomie nauczania, lecz również w normach zachowawczych, które przyjęły ramy większościowe. Kultura stała się mniej elitarna, a przez to – mniej wymagająca i wymagana. Przypatrując się polskiemu życiu studenckiemu dawniej, natrafimy na szereg zakazów, nakazów oraz porad dotyczących właściwego zachowania. Studenci już w czasach porozbiorowej polski nie mogli zapuszczać jakiegokolwiek zarostu. Przymusowym było noszenie mundurka, którego echo pobrzmiewało w szkołach średnich lub podstawowych w późniejszych latach. Śledząc dokumenty z czasów Królestwa Kongresowego znajdziemy w nich opisy studenckich pojedynków, które miały służyć obronie godności w razie personalnych sporów. Studenci wywodzący się w lwiej części ze stanów szlacheckich nie mieli bowiem problemu ze sprawnym posługiwaniem się rapierem lub szablą. Rektorzy uczelni powoływali ponadto specjalnych sekretarzy mających nadzorować życie studenta poza uczelnią, gdyż w myśl zasady noblesse oblige musiał on godnie reprezentować swój uniwersytet. Bijatyki, kradzieże, wulgaryzm i nadużywanie alkoholu nie wchodziły w grę. Dla współczesnego człowieka taki rygor może wydawać się wręcz opresyjny jednak wówczas zachowanie dyscypliny potrafiło wykształcić osobę o dobrej moralności i właściwych przekonaniach etycznych. Dziś możemy darować sobie kultywowanie tradycji noszenia mundurka bądź udziału w pojedynkach, jednak nasze pokolenie również powinno kierować się pewnymi zasadami. Dotyczą one głównie właściwego ubierania się, kreowania pozytywnego wizerunku i kierowania się w relacjach z innymi uprzejmością oraz szacunkiem. Od czego powinien zatem zacząć współczesny żak?

Pokaż klasę

Pierwszym najważniejszym krokiem jest zbudowanie wewnętrznego nawyku i poczucia chęci reprezentowania siebie jako osoby kulturalnej. Gdy to mamy za sobą, musimy mieć świadomość, że dobre maniery, klasa czy znajomość obyczajów wprawdzie nie poskutkują natychmiastowym pojawieniem się piątek na indeksach. Są jednak pewne plusy i „namacalne” korzyści jakie można zdobyć przez wykazywanie się kulturalną postawą. Dla przykładu istnieje całkiem spora szansa na to, że wykładowca spojrzy przychylniejszym okiem na nasze starania w czasie sesji. Uprzejmość nic nie kosztuje, a jednocześnie znacznie wpływa na dobre postrzeganie nas przez osoby postronne. Warto poznać tajniki współczesnego, uczelnianego savoir-vivre’u chociażby ze względu na te praktyczne aspekty. „Obycie ułatwia życie”, a to ułatwienie działa często w obie strony.

Tytulatura!

Podstawą do budowania dobrych relacji społecznych jest zasada, w myśl której młodszy zawsze kłania się starszemu, a podwładny przełożonemu. W tej kwestii nie ma większych kłopotów w środowiskach akademickich. Jednak pierwszym problemem z jakim spotykają się studenci jest użycie odpowiedniego zwrotu wobec osoby prowadzącej zajęcia. Nieraz zdarza się, że profesor nazywany jest doktorem, doktor profesorem, a magister – oboma naraz! Warto przed zajęciami sprawdzić, kto na nich wykłada i jaki ma tytuł naukowy, aby później móc swobodnie kierować swoje wypowiedzi. Dla różnych stopni oraz funkcji wykonywanych na uczelni zwroty będą wyglądały następująco: Pani Doktor – Panie Doktorze Pani Profesor – Panie Profesorze Pani Dziekan – Panie Dziekanie (prodziekani również) Pani Rektor – Panie Rektorze (prorektorzy również) Istotnym jest fakt, że doktorom, którzy zrobili habilitację przysługuje forma „Panie Profesorze”, mimo że nie posiadają jeszcze profesorskiego tytułu. W przypadku magistrów i inżynierów zasada dobierania zwrotu nie obowiązuje; zwykłe „Proszę Pana/Pani” w zupełności wystarczy. Odpowiednia tytulatura to podstawa prawidłowego funkcjonowania komunikacji na uczelniach wyższych, dlatego warto pielęgnować ten zwyczaj już od pierwszego semestru. Jakiekolwiek zmiany w sposobie zwracania się do pracowników uczelni mogą mieć miejsce tylko wtedy, gdy sam adresat nada przyzwolenie na inne nazewnictwo.

Mail do wykładowcy

W odróżnieniu od szkół średnich, uczelnie wyższe to miejsca, gdzie nie trzeba biegać od gabinetu do gabinetu próbując zdobyć potrzebne nam informacje. O wiele szybszym i wygodniejszym okazuje się kontaktowanie mailowe. Każdy student musi przez to przejść, prędzej czy później. Nieraz będziemy musieli nadesłać jakiś projekt, referat bądź prezentację zadaną nam na konkretny termin. Niekiedy nadejdzie potrzeba zapytania się o coś, co nas trapi. Na samym wstępie postarajmy się uzyskać potrzebne nam informacje w internecie, na stronach uczelni/instytutu/wydziału lub zapytać w dziekanacie. Nie ma nic gorszego niż dociekanie o sposób dojazdu do właściwego budynku i numer sali, w której odbędą się zajęcia w mailu adresowanym do wykładowcy. Tylko się zbłaźnimy! Jeśli jesteśmy pewni, że nasza sprawa nie cierpi zwłoki i jedynie mail jest w stanie rozwiać nasze wątpliwości, możemy przystąpić do napisania wiadomości. Koniecznie sprawdźmy nasz adres; niezręczną okazałaby się sytuacja, w której natalakciamrmr@gmail.com albo mariuszek1234@o2.pl proszą o umówienie terminu konsultacji z profesorem doktorem habilitowanym. Warto na potrzeby uczelni założyć oficjalny adres mailowy, który przyda się również w późniejszej karierze. Pamiętajmy o zatytułowaniu wiadomości i nigdy nie rozpoczynajmy jej słowem „Witam”! To jeden z głównych błędów popełnianych przez studentów. „Witać” może jedynie gospodarz, który przyjmuje gości pod swój dach. O wiele korzystniejszym zwrotem jest „Szanowny Panie Profesorze/Szanowna Pani Profesor”. Taką formę grzecznościową kończymy przecinkiem, a nie, jak to często bywa, wykrzyknikiem. Oczywiście tytuł naukowy podlega zmianie adekwatnej do rodzaju adresata. To kolejny istotny detal. Gdy powitanie mamy za sobą postarajmy się pisać zwięźle i na temat; nie rozwlekajmy treści, nie bawmy się w erudytę – nie zaimponujemy tym w żadnym stopniu. Jednocześnie unikajmy kolokwializmów, a swój tekst piszmy w zgodzie z normami poprawności językowej. Znacznie elastyczniej wygląda sprawa pożegnania. Co prawda „Pozdrawiam” na końcu maila nie jest karygodnym błędem jednak starajmy się go wystrzegać i stosować „Z poważaniem” lub „Z wyrazami szacunku”. Nie zapominajmy o podpisaniu się, a dla ułatwienia identyfikacji dodajmy jeszcze pod podpisem rok studiów oraz kierunek jaki studiujemy. To znacznie ułatwi rozpoznanie.

Zachowanie

Uczelnia to miejsce publiczne, jak każde inne, zatem wymagane jest na jej terenie zachowanie podstaw kulturalnego zachowania. Nie hałasujemy, nie stosujemy wulgaryzmów, nie śmiecimy. Możecie wierzyć lub nie – nawet te wymogi są nieraz naginane przez studentów. Gdy opanujemy już to niezbędne minimum możemy przejść do następnych kwestii. Nie bójmy się witać z pracownikami uczelni pospolitym „dzień dobry”. Traktując profesora jak powietrze narażamy się, że nasze prośby o trójkę w okresie sesji zostaną podobnie potraktowane. A co z zachowaniem w czasie zajęć? Przede wszystkim starajmy się nie spóźniać i nie nadużywać tzw. „kwadransa akademickiego” – etykieta spóźnialskiego nie jest czymś pozytywnym. Jeśli jednak już spóźnimy się, to przeprośmy i bez zbędnego hałasowania zajmijmy miejsce. Swoje kurtki zostawiajmy w szatni aby nie wprowadzać zbędnego chaosu związanego z ich ściąganiem po wejściu i zakładaniem przed wyjściem z sali. Nasze ubranie nie może być nieschludne, nieadekwatne do sytuacji lub wyzywające (w przypadku pań). Krótkie spódniczki czy głębokie dekolty zdecydowanie odpadają. Nie wypada również wchodzić na salę z nakryciem głowy. Nie przeszkadzajmy innym w formułowaniu wypowiedzi, poczekajmy z komentowaniem do jej zakończenia, okazując tym samym szacunek pozostałym studentom. Swoje telefony pozostawmy wyłączone lub wyciszone, by nie przeszkadzały w płynnym przebiegu wykładu. Butelka wody, czy kubek z kawą to nie grzech, każdy ma prawo wnieść je na salę. Znajmy jednak umiar i nie bierzmy ze sobą jedzenia, różnych przekąsek, nie żujmy gumy. Jeśli uznamy wykład za nudny i niepotrzebny to najlepiej będzie jeśli na niego nie przyjdziemy. Nasza dekoncentracja, brak uwagi i lekceważenie przedstawianych treści w niczym nie pomoże nam zdobyć wiedzy, a jedynie przysporzy kłopotu zarówno grupie, jak i samemu wykładowcy. Chcąc wyjść z sali przed czasem, róbmy to możliwie najdyskretniej, aby nie przeszkodzić pozostałym.

Dress code

W życiu uniwersyteckim przychodzą chwile, w których każdego studenta obowiązuje założenie stroju galowego. Inauguracje, immatrykulacje, różne uczelniane obchody lub też znienawidzone niemal przez wszystkich egzaminy, z racji oficjalnego charakteru wymagają szczególnego ubioru. Nie możemy przyjść na test w zwykłym dresie, adidasach czy koszulce. Sprawa ta dotyczy zwłaszcza sprawdzianów ustnych, w trakcie których zachowujemy bezpośredni kontakt z egzaminatorem. W przypadku pisemnych obowiązują już mniej żelazne formy, jednak należy nadal wystrzegać się zbytniej „luzackości”. Tym, co nosimy reprezentujemy siebie w równie dobrym stopniu, co zachowaniem. Studentki na specjalne okazje powinny włożyć białą koszulę lub bluzkę, ciemną, elegancką spódnicę albo spodnie, nie zaszkodzi również marynarka. Moda damska jest zresztą o wiele luźniejsza, obfituje w szereg możliwości i definiowana jest przez szeroką gamę trendów. W przypadku mężczyzn sprawa ma się zgoła inaczej. Męski sposób ubierania się ujęty jest w pewne twarde zasady, o których studenci często zapominają. Przywiązanie wagi do ubioru nie jest bynajmniej cechą ujmującą wizerunkowi typowego „faceta”. Wręcz przeciwnie! Wystarczy przyjrzeć się życiu polskich oficerów w czasach międzywojennych. Elity wojskowe dbały o każdy detal nie pozostając biernymi nawet wobec sposobu przyszywania guzików. Co zatem powinien wiedzieć współczesny student w kwestii ubierania się? Oczywiście podstawą jest garnitur, koszula, krawat i eleganckie buty. Można spróbować z bardziej casualowymi wariantami (samodzielnie skompletowane) jednak te wymagają odpowiedniego doboru, co nie wszystkim wychodzi poprawnie. Najważniejsze w takim wypadku to wybór odzienia w taki sposób, by kolory się ze sobą „nie gryzły”. Prawdziwą plagą w społeczeństwie jest noszenie zbyt dużych ubrań. Studenci niekiedy boją się założyć dopasowanego stroju jakby w obawie, że przez przywiezione z domu słoiki nie wejdą w tą samą marynarkę następnego dnia. Wystarczy jedynie pamiętać, aby rękaw rzekomej marynarki nie sięgał dalej niż nasada kciuka (która wbrew powszechnej opinii znajduje się niemal w okolicy nadgarstka) i zarazem był krótszy o około 1-1,5 cm od rękawa koszuli. Również spodnie powinny mieć odpowiednią długość. Omijajmy niepotrzebnych harmonijek i fałd; wskazane jest aby przednia końcówka spodni lekko dotykała buta, a tylna sięgała jedynie połowy obcasa. Zarówno spodnie jak i marynarkę możemy dopasować do własnych gabarytów u każdego krawca za niewielką opłatą (czasem jest to tylko kilkanaście złotych), co da zniewalający efekt. Gdy ten etap mamy za sobą przejdźmy do pozostałych elementów. Buty oraz pasek powinny być w tym samym kolorze, wystrzegajmy się różnobarwnych sznurówek i skupmy się na stonowanych odcieniach. Koszula obowiązkowo musi być wsadzona do spodni, nawet w casualowych wydaniach. Krawat starajmy się zawiązać tak, aby jego końcówka dotykała lekko paska od spodni. Pozostańmy jeszcze przy krawacie. Jego kolor z reguły powinien pozostać ciemniejszy od koloru koszuli, a jednocześnie zbliżony do barwy poszetki (ale nie ten sam!). Ponad wszelką wątpliwość unikajmy jasnych skarpetek! Starajmy się dobierać ciemne, jednolite kolory. Gdy skompletujemy już nas strój pamiętajmy o tym, aby marynarkę zapinać tylko na jeden guzik (górny). W trakcie siadania rozpinamy się, aby mieć większą swobodę i nie naginać niepotrzebnie materiału. Wstając koniecznie zapinajmy na nowo marynarkę. Warto poćwiczyć to w domu celem wyrobienia sobie właściwego nawyku.

Opresja, czy zmiana na lepsze?

Wiedza, która ukazała się w powyższym tekście nie służy przygnębieniu studenta natłokiem pojęć i schematów, które musi zapamiętać „bo ktoś tego chce”. Pamiętajmy, że wszystko to ma za zadanie ułatwić życie każdej osobie, która podjęła studia, a sporo z tych zasad sprawdzi się poza akademickim środowiskiem. Odpowiednie zachowanie oraz ubiór kreuje nas – młodych ludzi, jako odpowiedzialnych i godnych zaufania, a są to cechy niezwykle potrzebne chociażby na współczesnym rynku pracy. Znacie zapewne hasła „Jesteś chodzącą reklamą” lub „wizytówką samą w sobie”. To niezwykle istotne slogany dla naszego życia. Dołóżmy zatem wszelkich starań aby rzekoma reklama i wizytówka wyglądały jak najlepiej, by zostać pozytywnie zapamiętanym przez inne osoby. W końcu lepiej być postrzeganym za porządnego człowieka, który potrafi zachować się i ubrać w należyty sposób adekwatnie do sytuacji, niż za gbura, chama, prostaka, a na domiar złego – niechluja.

Autor: Wojciech Kosek