Vogue – inspiracja, dzieło sztuki, a nawet mała biblia świata mody. Popularne powiedzenie brzmi: „Nie oceniaj książki po okładce”. W przypadku tego magazynu jest wręcz odwrotnie.

Okładka jest pierwszym znakiem, że otwierając ten magazyn, przenosisz się do innego, pięknego uniwersum. Oczywiście dla Anny Wintour, redaktor naczelnej amerykańskiego wydania Vogue, to codzienność. Jednak dla zwykłych pasjonatów to wrota do świata mody i piękna. Vogue wydawany jest od 1892 r. Od tego czasu okładki zmieniły się zarazem bardzo i wcale. Gdyby stworzyć z nich oś czasu, powstałaby całkiem niezła lekcja historii. Na okładkach tego kultowego magazynu można bowiem zaobserwować zmiany modowe, kulturowe, a nawet polityczne.

Kiedyś – niesamowite, odręczne rysunki. Dzisiaj – zdjęcia dopracowane w każdym detalu. Okładki nie tylko sugerują, co znajdziemy w środku, ale też zachęcają do kupna. Co więcej, intrygują, ukazują nadchodzące zmiany, a czasami szokują. Dla wielu kobiet są pierwszym sygnałem, że rośnie fenomen Mom Jeans albo zobaczą dzięki nim, jakie zmiany nadchodzą i dlaczego. To właśnie efektowność tej zwykłej, a zarazem niezwykłej okładki. Nie jest po prostu piękna. Możemy na niej dostrzec zarówno inne oblicze Pierwszej Damy, jak i modelkę u szczytu kariery.

Znalezienie się na takiej okładce zmienia wszystko. To najwyższe uznanie, a nawet zaszczyt. Każda kobieta, która marzy o prawdziwej karierze w modzie, odda za nią duszę. Na sam szczyt może zaprowadzić wyłącznie Vogue, żadne Top Model. Okładkowej renomy łakną nie tylko modelki. Każda aktorka i celebrytka pragnie się tam znaleźć. To znak, że ich styl i klasa zostały uznane przez tych najbardziej wymagających. Każdy, kto choć raz miał w ręku Vogue’a, wie, że byle kogo się w nim nie zobaczy.

Choć całego Vogue’a możemy spokojnie uznać za dzieło sztuki, a okładki za jego integralną część, to mają one też swoje życie. Powstały książki i albumy poświęcone ich historii, przenoszone zostawały nawet na wielkoformatowe płótna. Są pożądane również przez tych, którzy potencjalnie mają już wszystko. Przeglądając je, zobaczymy, jak przebiegała rewolucja seksualna, a także jak kobiety rosły w siłę i zdobywały władzę.  Dowodzą, że moda to nie tylko szmaty i puder, ale również przestrzeń dla artysty i wizjonera.

Poniżej przedstawiamy wam kilka wybranych okładek, na które zwróciłyśmy szczególną uwagę:

Pomimo tego, że okładka nie wyróżnia się wśród wielu innych, niewątpliwie jest istotna dla historii Vogue. Michelle Obama w różowej sukience wygląda zgrabnie, a przede wszystkim ludzko. Jej postawa jest rozluźniona, a ona epatuje ciepłem i spokojem. To ważne, aby przedstawiać ludzi wysoko postawionych jako miłych i rozluźnionych. Była Pierwsza Dama nie wygląda jednak na zdjęciu jak efekt starań PR-owców, ale jak sympatyczna kobieta, która pozuje do zdjęcia mężowi.

Mięsna sukienka Lady Gagi wzbudziła ogromne zainteresowanie zarówno wśród fanów, jak i przeciwników artystki. Na tyle, że w japońskim wydaniu dumnie pręży się na okładce Vogue. Z sukienki pozostały już co prawda resztki, ale na szczęście zakrywają to i owo. Nie jestem zwolenniczką mięsnej kreacji. Cieszę się, że technologia nie poszła na tyle do przodu i nie mamy przyjemności jej wąchania.

Kiedyś Anna Wintour powiedziała, że na jej okładce nie znajdzie się Kim Karadashian. Jak to się stało, że zmieniła zdanie – nie wiem. Zaskoczenie jest tym większe, że beza, w której Kim wygląda paskudnie, a jej włosy, zaczesane na gładko prezentują się wyjątkowo niechlujnie. Wydaje mi się, że konwencja umieszczania par po ślubie to raczej domena byle jakich magazynów, których siłą napędową jest tania sensacja. Vogue do takiej prasy nie należy, dlatego też uważam, że ta okładka nie powinna powstać.

To nie okładka, to piękna ilustracja, która urzeka swoją prostotą. Smukła sylwetka w brązowym kostiumie i jamnik. Nic dodać, nic ująć – po prostu bajka! Dodam tylko, że jest to wydanie z 1946 r., którym zajął się Irving Penn.

To jedna z bardziej kolorowych okładek Vogue. Kapelusz utworzony z kwiatów, które podkreślają duże oczy modelki z pajęczymi rzęsami. Do tego muśnięcie różem i umalowane usta. Pastelowa kompozycja idealnie wpasowuje się w panujący wtedy trend na dziewczęcość. O ile kobieta jest umalowana, jej naturalność wybija się na pierwszy plan. Wszystko razem wygląda jak z obrazka.
Żałuję, że obecnie już nie powstają tak barwne i dopracowane w każdym szczególe okładki.


Autorki: Agata Kąpińska, Pola Janus

Źródła: http://www.huffingtonpost.com/2013/03/14/michelle-obama-vogue-cover-fashion_n_2874640.html, http://www.nydailynews.com/entertainment/gossip/flesh-lady-gaga-dons-raw-meat-cover-vogue-hommes-japan-article-1.438875, http://i.dailymail.co.uk/i/pix/2014/04/08/article-2599937-1CE8E3B200000578-567_634x865.jpg, https://pl.pinterest.com/pin/767371223977600572/, https://pl.pinterest.com/explore/vogue-magazine-covers/

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWierny właściciel i modny pies
Następny artykuł10 ciekawostek o modzie
Studiuję dziennikarstwo i sinologię, z tymi dziedzinami chciałabym związać swoją przyszłość. Poza tym kooocham psiaki - małe, duże, moje i przybłąkane. Interesuję się przede wszystkim podróżami, modą i kulturą azjatycką. Oczywiście na książkę, film i serial zawsze znajdzie się czas.