W sobotni wieczór Panthers Wrocław podejmowali na własnym terenie mistrzów Czech Prague Black Panthers w ramach pucharu CEFL. Spotkanie zakończyło się wygraną gospodarzy 39:22.

Sobota we Wrocławiu była pełna wydarzeń z futbolem w tle. Od samego rana odbywała się rekrutacja dla najmłodszych na mini boisku. O godzinie 13.00 na murawę wybiegła druga drużyna Panter, by powalczyć o awans o półfinału trzeciej ligi czeskiej z Trinec Sharks. I tutaj miejscowi wygrali. Rezultatem 26:0 zapewnili sobie miejsce w 1/2.

Wszyscy jednak czekali na 19.00. To tedy też pierwsza kadra wrocławskiej drużyny wybiegła na murawę Stadionu Olimpijskiego. Mecz, który został okrzyknięty jako Panthers Bowl, obfitował w emocje i efektowne akcje.

Mecz lepiej zaczęli goście. Świetny running back gości, William Young zdobył szybko przyłożenie i uciszył głośną tego dnia publiczność. Wrocław, pomny niechlubnej historii pojedynków z prażanami, postanowił szybko odpowiedzieć. Konrad Starczewski przebił się przez obronę gości i zdobył swój TD.

Obie drużyny tego dnia kapitalnie prezentowały się w obronie. Kapitalne zawody rozgrywał Krzysztof Wis dobrze prezentował się też Szymon Adamczyk. Pierwsza połowa zakończyła się kapitalnym podaniem Tima Morovicka do Tomasza Dziedzica. Ten złapał piłkę, a że znajdował sie w polu punktowym, zdobył swoje przyłożenie. Do szatni obie drużyny schodziły przy remisie 14:14, ponieważ chwilę wcześniej drugie przyłożenie zdobył Young.

Druga połowa to już zupełnie inne widowisko. Wrocławianie wyszli zmotywowani i żądni wygranej. Przy tak grających gospodarzach, goście mogli tylko z podziwem oglądać poczynania miejscowych. Najpierw 3 punkty kopnięciem z 35 jardów zdobył Dawid Pańczyszyn. Następnie Morovick zdobył dwa przyłożenia. Goście zdołali odpowiedzieć jeszcze jedną zdobyczą punktową Younga, ale ostatnie słowo kolejny raz należało do rozgrywającego wrocławskiej drużyny. Morovick wykorzystał świetne bloki swojego teamu i zdobył kolejny touchdown.

Po meczu zawodnicy podziękowali miejscowym fanom, którzy licznie zgromadzili się, by dopingować swoich ulubieńców. Tak, jak powiedział trener miejscowych Nick Johansen, był to fantastyczny dzień dla wrocławskiego futbolu.


Autor: Dawid Paluch
Zdjęcie: Łukasz Skwiot/ pantherswroclaw.com