Przesłodzone obrazki, kiczowate dialogi i zawsze szczęśliwe zakończenie. Taki to już urok większości komedii romantycznych. Netflix postanowił jednak stawić temu czoła w swojej najnowszej produkcji – Jak romantycznie!

Niemal nierozłączny duet: Rebel Wilson i Adam Devine (znani przede wszystkim ze swoich ról w Pitch Perfect) w nowej komedii Toda Straussa – Schulsona. I to właśnie ta dwójka jest najmocniejszą (i może jedyną) stroną tego filmu. Jak romantycznie! (ang. Isn’t It Romantic) w zamyśle miało wyśmiewać typowe elementy romantycznego kina. Na końcu jednak, pewnie umyślnie, sam się tym stał, bo przecież przed miłością nie ma ucieczki.

To tylko film

Pierwszy raz usłyszała, że życie to nie komedia romantyczna, kiedy jako mała dziewczynka wpatrywała się w kultową scenę w wannie z filmu Pretty Woman. Dwadzieścia pięć lat później Natalie (Rebel Wilson) pracuje jako cyniczna i zgorzkniała architektka garaży. Wobec facetów jest nieufna, a także nie wierzy, że ktokolwiek mógłby ją pokochać. Nijaką, przy kości, z trzygodzinną zdolnością do krytykowania romantyzmu (szczególnie tego ckliwego z kinowego ekranu). Powodów jest kilka: słaba popowa muzyka, zawsze pełny makijaż – nawet podczas snu, niezdarna, ale urocza główna bohaterka, która MUSI mieć najlepszego przyjaciela homoseksualistę. Kluczowa scena odbywa się w slow motion, lektor opisuje losy postaci, a zakończenie i żyli długo i szczęśliwie jest gwarantowane. No cóż, prawdziwe życie wygląda trochę inaczej, ale na tym właśnie opiera się sukces komedii romantycznych. Bo TO TYLKO FILM.

Podczas niefortunnego grzmotu czołem w słup, Natalie nagle znajduje się w alternatywnej wersji Nowego Jorku. Wszystko jest piękne, czyste i kolorowe. Jej mieszkanie to marzenie, garderoba większa od garaży, które projektuje. Scenografia rodem z komedii romantycznej. Nowe życie wydaje się jeszcze bardziej nierealne, kiedy zakochuje się w niej przystojny biznesmen Blake (Liam Hemsworth). Kiedy okazuje się, że uczucie nie jest dwustronne, odmieniona pani architekt postanawia uciec się do wszystkich tanich chwytów tak znienawidzonych przez nią filmów. Wszystko po to, by zawalczyć o prawdziwą miłość – swojego najlepszego przyjaciela Josha (Adam Devine).

Wady są piękne. Nie, wady są brzydkie, dlatego tak się nazywają

Film, który miał całkiem niezły pomysł na scenariusz, a wyszło jak (prawie) zawsze. Jak romantycznie! to przykład komedii romantycznej mówiącej, dość nieudolnie zresztą, o nienawiści do tego gatunku. Nie jestem do końca pewna, ile zaplanowanej ironii w niej umieszczono, ale ile było po prostu niedociągnięć. Fabuła jest dla mnie za to zupełną klapą z niewykorzystanym potencjałem. Gra aktorska, oprócz bezbłędnej Australijki Wilson i towarzyszącego jej Devine’a, nie utkwiła szczególnie w pamięci. Momentami irytowała, zwykle po prostu była nijaka. Zaciekawiło mnie jednak znaczne podobieństwo tego filmu do zeszłorocznej produkcji pod tytułem Jestem taka piękna! (ang. I Feel Pretty). Podobieństwo aktorek, a nawet ich pozycja na hollywoodzkiej scenie komediowej, motyw zaniku pamięci i finał dążący do akceptacji i pokochania samej siebie. Sprawdźcie sami.

Aby jednak nie było aż tak źle przyznam, że Jak romantycznie! to okaz zupełnie nieangażującej naszego mózgu komedyjki na nudny wieczór lub jako przyjemne tło do domowych obowiązków. A jak już spojrzycie w ekran, zobaczycie ładne widoki i pięknych ludzi. Jako czasoumilacz sprawdzi się idealnie, ale nic poza tym.


Autor: Karolina Szachniewicz
Zdjęcia: YouTube