Domex Pińczów dopiero od przyszłego sezonu ma rozpocząć regularne zmagania, ale w fazie 1/32 turnieju zdołał już pokonać pierwszoligowe Heiro Rzeszów. Beniaminek Futsal Ekstraklasy za to chce się zrehabilitować po zeszłorocznym szybkim odpadnięciu z rozgrywek.

Do zwycięstwa w niedzielę Orzeł ma szczególną motywację. Zamierza odpowiednio się zaprezentować po poniedziałkowej porażce z Rekordem Bielsko-Biała oraz po zeszłorocznym odpadnięciu z Pucharu Polski właśnie w 1/16 finału. Przegrał wówczas z ligowym rywalem – Odrą Opole 2:3. Tym razem czeka go dalszy wyjazd – do województwa świętokrzyskiego.

Założony w 2017 roku Domex Pińczów nie występuje jeszcze w żadnej lidze. Regularne zmagania planuje rozpocząć w przyszłym sezonie, od drugiej ligi w okręgu małopolsko-świętokrzyskim. Większość jego zawodników jest związana z czwartoligowym klubem piłkarskim Nida Pińczów.

Domex w eliminacyjnym turnieju po dwa razy zwyciężył i zremisował. Wszystkie trzy bramki zdobył Grzegorz Toboła. W 1/32 finału trafił na pierwszoligowe Heiro Rzeszów, zajmujące obecnie 5. miejsce w tabeli. Choć to goście pierwsi objęli prowadzenie, zespół z Pińczowa odrobił straty z nawiązką – skończyło się na 4:1.

To będzie inna gra, inna konkurencja. Zamierzamy wygrać mecz, by móc sięgnąć po puchar. Nie znamy naszego rywala, ale pojedziemy do Pińczowa z pełnym szacunkiem oraz profesjonalizmem, żeby zwyciężyć i oczyścić swój wizerunek po porażce z Rekordem. Fani mogą oczekiwać występu zespołu, którym zawsze chcemy być – mówi Nuno Barbosa, zawodnik Orła.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Foto: Jarosław Frąckowiak