Zespół z Jelcza-Laskowic miał w tym meczu kilka okazji na otworzenie wyniku tego spotkania. Orzeł zdołał doprowadzić w drugiej połowie do stanu 3:2, ale drugi gol Burdiuha pokrzyżował jego plany i skończyło się 4:2.


KS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice podchodził do starcia beniaminków w roli faworyta z racji drugiej pozycji w tabeli. Zespół z Chojnic udowodnił już jednak w tym sezonie, chociażby wygrywając 3:1 z AZS UŚ Katowice, że będzie w stanie walczyć o punkty z każdym. Tak też stało się w sobotę, gdy gospodarze wyszli na prowadzenie i nie pozwolili gościom na odrobienie strat.

Gospodarze wykorzystują brak skuteczności gości

W szeregach Orła zabrakło kontuzjowanych kapitana Macieja Foltyna i Sebastiana Wojciechowskiego – byłego zawodnika Red Devils. Niesieni dopingiem kibiców, którzy przyjechali do Chojnic, Jelczanie chcieli szybko otworzyć wynik spotkania. Strzelali Sergio Solano, Mykola Morozov i Victor Andrade, ale brakowało skuteczności. Morozov popisał się groźnym zagraniem w pole karne, a Andrade indywidualną akcją na skrzydle, lecz wciąż nie przekładało się to na wynik. To mogło zmienić się w 7. minucie, gdy Solano nieczysto trafił w piłkę tuż przy bramce rywali.

Gdy Orzeł nie mógł się przełamać, gospodarze nie próżnowali. W 11. minucie Bernardo Appleton trafił w słupek. Choć to goście przede wszystkim atakowali, a Noel Charrier czujnie zachowywał się w bramce, to Red Devils otworzył wynik meczu. W 16. minucie goście stracili piłkę w ofensywie, z kontratakiem ruszył Yevhen Moroz i po rozegraniu akcji z Appletonem trafił do pustej bramki. Do przerwy kibice nie mogli jeszcze narzekać na brak wrażeń.

Gole Morozova i Pastarsa nie wystarczają Orłowi

Beniaminek z Jelcza, podobnie jak w ostatnim meczu z AZS UŚ Katowice, musiał gonić wynik. Tym razem jednak nie najlepiej zaczął drugą połowę. Przemysław Laskowski już po niespełna trzydziestu sekundach trafił w poprzeczkę. Goście nie chcieli oddawać rywalowi inicjatywy, ale najpierw Michał Werner popisał się dobrym wyjściem wślizgiem, a następnie Nuno Barbosa uderzył obok bramki. Chwilę później Mika Correira uderzał po rzucie wolnym zza pola karnego, a jego strzał skutecznie przeciął Andrii Burdiuh.

Dwubramkowa przewaga gospodarzy wprowadziła w szeregi przyjezdnych nieco nerwowości, przez którą doszły niepotrzebne straty. Bliski wpisania się na listę strzelców był Barbosa, gdy strzelił tuż nad poprzeczką, ale to Jakub Mączkowski zapisał się w 27. minucie w protokole meczowym. Otrzymał długie podanie z autu, wykorzystał złe wyjście Charriera i trafił do opuszczonej bramki.

Orzeł nie zamierzał odpuścić, czego dowodem był po dwóch minutach indywidualny popis Morozova. Kamil Kucharski wrzucił piłkę z rzutu rożnego przed linię obrony, a Morozov uderzył z pierwszej piłki w samo okienko. Gol na 1:3 pozwolił gościom odzyskać wiarę w zwycięstwo, a szanse na odrobienie strat zwiększył w 32. minucie Janis Pastars. Tym razem z rożnego dogrywał Allyson Amantes, z woleja uderzył Pastars, a piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki. Niemniej wystarczyło kilkanaście sekund rozluźnienia, by gospodarze dostali się kilkoma podaniami w okolice pola karnego Orła, a precyzyjnym uderzeniem w róg bramki popisał się Burdiuh.

Choć wynik 4:2 utrzymał się już do końca spotkania, to groźnych akcji z obu stron nie brakowało. Henry Hatakeyama strzelił obok słupka. Charrier świetnie zatrzymał rozpędzonego Appletona. Laskowski nie trafił do pustej bramki, a Kacper Kędra przestrzelił z pola karnego. Mimo porażki Orzeł utrzymał się w najlepszej trójce. O powrót na pozycję lidera powalczy z AZS UG Gdańsk – tym razem przed własną publicznością.

– Osiemnaście straconych bramek w pięciu meczach to zbyt dużo. Ten mecz pozostawia we mnie niezadowolenie z powodu braku odpowiedzialności moich podopiecznych. Moglibyśmy wygrać, gdyby tego nie zabrakło. Nie ma wymówek po tej porażce. Maciej jest naszym kapitanem, a Sebastian ważnym zawodnikiem, ale wynik meczu nie zależy od pojedynczego zawodnika – mówi Jesus Lopez Garcia „Chus”, trener KS Acany Orła Futsal Jelcz-Laskowice.

– Brakowało nam z pewnością skuteczności i zimnej krwi. Dla mnie nie jest ważne, kto strzela, choć po naszych dwóch golach uwierzyliśmy, że możemy odwrócić losy spotkania. Niestety zbyt szybko straciliśmy bramkę na 4:2 – dodaje Mykola Morozov, zawodnikKS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice.


Red Devils Chojnice – KS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice 4:2 (1:0)

Yevhen Moroz 16′, Andrii Burdiuh 23′, 32′, Jakub Mączkowski 27′
Mykola Morozov 29′, Janis Pastars 32′

Red Devils Chojnice: 12. Michał Werner (83. Sebastian Kartuszyński), 16. Bernardo Appleton Cruz, 4. Andrii Burdiuh, 6. Przemysław Laskowski, 13. Jakub Mączkowski, 2. Yevhen Moroz, 3. Łukasz Sobański, 5. Mika Correira, 10. Jakub Kąkol, 11. Damian Mazurkiewicz, 15. Vitaly Kolesnik (C), 14. Patryk Laskowski, 23. Dominik Laskowski

Trener: Jakub Mączkowski

KS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice: 12. Noel Charrier (23. Jesús López García), 8. Sergio Solano, 9. Janis Pastars, 10. Mykola Morozov, 77. Victor Andrade, 7. Kamil Kucharski, 11. Henry Hatakeyama, 17. Allyson Amantes, 20. Nuno Barbosa, 73. Kacper Kędra

Trener: Jesús López García „Chus”


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Foto: Jarosław Frąckowiak