Młodzi twórcy, muzyka z „Wiedźmina” i nieśmiertelny Kult – ostatni dzień wrocławskiej 3-majówki upłynął właśnie pod takimi znakami. Nie zabrakło dobrej zabawy i smacznego jedzenia.

Punktualnie o 15 przybyłych na Pergolę powitał zespół Undead Phoenix, laureat Promo Festivalu. Przejęli oni scenę na pół godziny, po czym ustąpili miejsca Grubsonowi.  Nieco później w Hali Stulecia swoje show rozpoczęła grupa Percival z projektem „Wild Hunt Live”. Połączenie wczesnośredniowiecznej muzyki, animacji z gry i elementów teatru było niezwykłe i zgromadziło pod sceną tłumy. O 17:20 scenę na Pergoli zajął zespół Happysad. Rozgrzał on publiczność swoimi hitami i przypomniał, że „Miłość, to nie pluszowy miś”. W Hali z kolei swój występ miał Ralph Kamiński. Młody wykonawca przyciągnął pod scenę rzeszę fanek.

Dubioza – ta nazwa większości nie mówiła kompletnie nic. Okazało się, że niesłusznie. Bośniacka grupa okazała się strzałem w dziesiątkę i już po chwili pod sceną na Pergoli bawił się tłum. 19:15 w Hali pojawił się wrocławski zespół Mikromusic. Finaliści opolskich Debiutów udowodnili, że Wrocław jest ich domem i mają tu szeroką publikę. Tuż po nich na scenę wkroczył Kortez. Część publiczności pozostała pod sceną, natomiast reszta udała się na Pergolę, gdzie o 21 koncert zaczął najbardziej wyczekiwany tego wieczoru zespół Kult. Formacja Kazika Staszewskiego zdecydowanie pokazała, że zasługuje na miano legendy. Na zakończenie majówki wystąpili jeszcze bracia Waglewscy, którzy do współpracy zaprosili swojego ojca, a także polski duet The Dumplings wykonujący muzykę elektroniczną. Tym samym tegoroczny festiwal dobiegł końca. Niedługo na naszym portalu ukaże się wywiad z zespołem Percival, który będzie ukoronowaniem tekstów o wrocławskiej majówce.


Autor: Aleksandra Joanna Kowalczyk
Zdjęcie: Aleksandra Joanna Kowalczyk