„Człowiek bardzo potrzebuje kogoś, kto go bardzo potrzebuje”. O potrzebach, a także problemach i cierpieniu młodych dziewcząt. W ten sposób można zarysować tematykę spektaklu pt. „Panna Nikt”, który miał swoją premierę 20 maja 2017 roku we Wrocławskim Teatrze Współczesnym.

„wszystko jest chorobą. A już największą z chorób jest życie. I żeby wyzdrowieć, to trzeba umrzeć […] Nie czujesz jak umierasz z dnia na dzień?” – napisał w swojej książce Tomek Tryzna. Wydana w 1994 r. powieść stała się głośna w świecie literackim ze względu na poważną problematykę oraz przełamywanie tabu. Dwa lata później jej ekranizacji podjął się Andrzej Wajda. Teraz Paweł Passini (reżyseria) oraz Artur Pałyga (scenariusz) dokonali próby przełożenia historii Panny Nikt na deski teatru. To opowieść o nastoletniej Marysi Kawczak (gra Katarzyna Pietruska), która wraz z rodziną przeprowadza się ze wsi do dużego miasta – Wałbrzycha. W nowej szkole zaprzyjaźnia się najpierw z Kasią Bogdańską (Aleksandra Karpiuk), a potem Ewą Bogdaj (Milena Staszuk). Te znajomości, sieć kłamstw oraz porzucenie wiary w Boga prowadzą naszą główną bohaterkę do tragicznej śmierci poprzedzonej całkowitym zatraceniem siebie. W ten chaotyczny świat wprowadzają nas kostiumy Elbruzdy oraz scenografia Zuzanny Srebrnej. Największe wrażenie robi wielka dziura na scenie. Ma kształt człowieka, który spadł z dużej wysokości. W dziurze pojawiają się i znikają kolejni aktorzy, bawią się, balansując na jej krawędzi. Trzy młode aktorki odgrywające główne role, wystąpiły w WTW gościnnie, a wybrane zostały na drodze castingu. Trzy genialne role, w których każda z dziewczyn oddała charakter swojej książkowej postaci. W sztuce pojawia się również bohater, którego nie ma w powieści – Nikt, mający uosabiać autora. Stanowił ważny element spajający, bo jak sam Artur Pałyga zaznaczył, oddał scenariusz zatytułowany „Panna Nikt i Nikt”. Całość artystyczną dopełniają sceny śpiewane. Spektakl z pewnością nie należy do łatwych w odbiorze, szczególnie dla osób, które nie czytały książki. Mamy tu do czynienia z dwoma światami – rzeczywistym i tym, dziejącym się jedynie w głowie Marysi. Nierzadko ciężko było je od siebie odróżnić. Dlatego chaos odgrywający się na scenie, mógł spowodować trudność w prostym odbiorze fabuły. Ale nikt nie mówił, że ma być łatwo, bo „Panna Nikt” to spektakl skłaniający do poważnych refleksji. Chodzi tu przede wszystkim o warstwę problemową, nieoczywisty przekaz. Warto również nadmienić, że na premierze pojawił się sam Tomek Tryzna. Jego oklaski z pewnością stanowiły wielką wartość dla całego zespołu.


Autor: Oliwia Rybiałek

Zdjęcia: Natalia Kabanow / WTW