We Wrocławiu rozpoczęły się Drużynowe Mistrzostwa Europy ETC 2018 w squashu. Reprezentujący Polskę panowie przegrali oba mecze 0:3 i będą walczyć o miejsca 9-12. Z kolei panie wygrały jedno ze swoich dwóch spotkań i powalczą o awans do najlepszej czwórki.

Po wtorkowym zapoznaniu się z obiektem rozgrywek nastąpił dzień otwarcia Mistrzostw. Na początku każda z reprezentacji biorących udział w turnieju została przedstawiona widzom. Zmagania polskich reprezentantów mogliśmy obejrzeć już chwilę po całej ceremonii.

Holendrzy i Węgrzy zbyt silni dla Polaków

W pierwszym spotkaniu grupy D, Dywizji 2. do rywalizacji z Holendrami stanęli panowie. Mecz był rozgrywany na dwóch kortach jednocześnie i składał się z czterech pojedynków jeden na jeden.  Drużyna, która w sumie wygrała więcej meczów dopisywała sobie w tabeli jeden punkt. Jako pierwsi na korty wyszli Adam Pełczyński oraz Maksymilian Wielgus. Pierwszy przegrał dość szybko z Piedro Schweertmanem 0:3. Drugi z naszych graczy pokazał się z nieco lepszej strony. W pojedynku z Marciem Ter Sluisem, mimo wysokiego prowadzenia przegrał ostatecznie na przewagi 10:12, później 4:11, aby w końcu wygrać trzeciego seta 11:5. W czwartej partii Polak próbował się bronić, ale Holender był dla niego za mocny i ostatecznie przegrał 2:11, a cały mecz 1:3. W drugiej części rywalizacji do gry weszli Filip Jarota oraz Piotr Hemmerling. Jednak również im nie udało się zdobyć choćby jednego seta. Obaj ulegli odpowiednio Roshanowi Bharosowi oraz Sebastiaanowi Weeninkowi 0:3.

W drugim meczu Polacy mierzyli się z reprezentacją Węgier. Jako pierwsi na kortach zameldowali się Adam Pełczyński oraz Filip Jarota. Niestety dla naszej reprezentacji, powtórzył się scenariusz z poprzedniego spotkania i oba pojedynki zakończyły się porażkami 0:3. W drugiej części, do gry stanęli Piotr Hemmerling oraz Jakub Pytlowany. Tu niespodzianki również nie było. Węgrzy pewnie zwyciężyli oba spotkania 3:0. Mimo jednostronnego spotkania, nasi panowie pokazali ducha walki. W trzecim secie Piotrek przegrywał już 1:8 z Markiem Krajcsakiem, a mimo to udało mu się wyciągnąć ten słaby rezultat na przyzwoite 7:11.

Po dwóch porażkach naszym reprezentantom pozostała walka o miejsca 9-12. Mimo słabego wyniku trzeba jednak pamiętać, że nasza męska drużyna przeszła niedawno sporą zmianę kadrową. Do zespołu zostali wprowadzeni juniorzy, którzy właśnie na takich turniejach zbierają to jakże cenne doświadczenie.

– W tym roku była lekka zmiana w kadrze, są młodzi zawodnicy i myślę, że tutaj bardziej chodzi o doświadczenie, które będziemy teraz co roku zdobywać. Także taki turniej jest dla nas jak najbardziej na plus,  z czasem na pewno będzie lepiej, a teraz walczymy o miejsca 9-12 – mówi Piotr Hemmerling, reprezentant Polski w squashu.

Polki powalczą z Finkami o strefę medalową

Paniom reprezentującym Polskę, w swoim pierwszym meczu w grupie A, Dywizji 2.  nie udało się zdobyć ani jednego seta w pojedynku z Hiszpankami. Zarówno Karina Tyma, Natalia Ryfa, jak i Magda Kamińska uległy swoim rywalkom 0:3. W tym wypadku jednak porażka była do przewidzenia – Hiszpanki są najwyżej klasyfikowane w 2. Dywizji.

To czego jednak nie udało się naszym zawodniczkom w pierwszym spotkaniu, udało się w drugim, gdzie naprzeciw im stanęły Austriaczki. Mecz zaczęła Karina Tyma. Po pierwszym wyrównanym secie uległa Jacquelinie Peychaer 9:11. W drugiej, a także w trzeciej partii Karinie udało się odskoczyć rywalce. Dzięki zwycięstwom 11:5 oraz 11:4 Polka wyszła na prowadzenie 2:1. W ostatnim secie nasza reprezentantka przy stanie 5:10, miała aż pięć piłek meczowych. Jednak ostateczne zwycięstwo przyniosła walka na przewagi i mecz zakończył się wynikiem 1:3. Jako druga na korcie stanęła Natalia Ryfa. Początek meczu nie wyglądał dobrze, jednak Natalia zaliczyła niesamowity „comeback” i mimo przegrywania aż 0:5 udało jej się wygrać 11:8. Drugiego seta rozegrała spokojnie i wygrała 11:3. W trzecim nie miała już tak łatwo, ale udało jej się wygrać 11:9. Dzieła zwycięstwa dokończyła Magda Kamińska, wygrywając z Julią Climenti 3:0 (11:2, 11:1, 11:0). Jednak tu Kamińskiej pomogły trochę problemy Austriaczki z nogą, przez co ta nie mogła dać z siebie 100%.

W następnym spotkaniu nasze reprezentantki zmierzą się z Finkami. Jeśli wygrają ten mecz, awansują do najlepszej czwórki Dywizji 2. i powalczą o medale.

– Hiszpania jest faworytem naszej grupy, także tutaj spodziewałyśmy się, że nie będzie łatwo. Natomiast plan na Austrię był taki żeby wygrać i to się nam udało. Karina mimo początkowych problemów bardzo dobrze sobie poradziła w trzech kolejnych setach, Natalia też zrobiła bardzo dobrą robotę. W tym momencie mogę powiedzieć, że raczej zostaniemy w drugiej Dywizji ale na razie nie chcę jeszcze zapeszać. – mówi Magda Kamińska, reprezentantka Polski w squashu

Reprezentanci tuż przed startem

W pozostałych spotkaniach u panów najwyżej rozstawieni w Dywizji 1. Francuzi rozgromili swoich grupowych rywali – Danię i Hiszpanię, nie tracąc ani jednego seta. Druga drużyna Dywizji 1.Anglia, również przeszła suchą stopą przez dwa pierwsze spotkania grupowe nie tracąc ani jednego seta.

U pań faworytki swoich grup – Anglia i Francja, bez problemu pokonały swoje pierwsze rywalki. Jednak tak jak u panów nie doszło do żadnej niespodzianki, tak u pań wyżej notowane Walijki uległy Belgijką 1-2. O ich wyjściu z grupy zadecyduje kolejny mecz z reprezentacją Francji oraz wynik spotkania Belgia – Niemcy.

Wszystkie wyniki na żywo dostępne są na stronie www.esf.tournamentsoftware.com


Autor: Łukasz Leski
Zdjęcia: materiały prasowe