Rzeźba nie musi być wyszukana. Nie zawsze jest plastyczna, barwna oraz wyrafinowanie wycinana. Dążenie do prostej struktury i najniższego poziomu wartości najbardziej paradoksalnego wrocławskiego rzeźbiarza Alojzego Gryta możemy podziwiać w Muzeum Współczesnym jeszcze do 14 stycznia przyszłego roku.

Poznawanie przestrzeni. Artystyczna gra z nią i pospolitymi materiałami. Rezygnacja ze złożoności kompozycji na rzecz prostej struktury. Wszystko to, co najlepsze w sztuce Alojzego Gryta – wiele lat, nota bene, najbardziej znanego wrocławskiego artysty, znajdziemy na jego wystawie Czas – okruchy, fragmenty, znaki.

W ciągu dwóch lat Gryt musiał przeżyć całe swoje życie artystyczne, co było nie tylko miłą podróżą w czasie, ale również skutkowało kilkoma ciekawymi odkryciami. Spora część jego dorobku artystycznego była sztuką tylko miejsca i czasu, prawie niemożliwą do odtworzenia w innej formie, w innym momencie. Wiele realizacji na rzecz wystawy powstało praktycznie od nowa, w zasadzie dla potrzeb fotografii do albumu Wrocławskiego Środowiska Artystycznego.

Artysta stanął przed poważnym zadaniem – musiał zmierzyć się z przestrzenią Muzeum Współczesnego. Warto sobie uzmysłowić, że ona jest labiryntalna, i kiedy nie ma tutaj prac – można łatwo w niej się zgubić. Za pomocą zamieszczonych projektów, instalacji, pewnych rytmów, które się nadaje tej przestrzennej strukturze – trzeba dogadać się z nią, nawiązać z nią rozmowę i wyznaczyć swój własny rytm. Świat skonstruowany Gryta dopasowuje się do tej przestrzeni najlepiej – duch minimalizmu, strukturalny charakter rzeźb, wieloelementowość utworów.

Alojzy Gryt jest jednym z najwybitniejszych współczesnych polskich rzeźbiarzy nie przez ilość zdjęć obok wrocławskiej fontanny. A dlatego, że wiele dziesięcioleci stawia dosyć zasadnicze pytania, dotyczące tożsamości rzeźby. Z jednej strony, to są przede wszystkim pytania, które mocno tworzą i formułują samego artystę. Pytania o granice rzeźby zmienia w rejony pogranicza. W ramach tej ekspozycji balansuje się między tym, co wydaje się być oczywiste rzeźbiarskie, na przykład bryła, a tym, co wykracza poza granicy jakichkolwiek pojęć namacalnych.

Na tej wystawie znajdziemy ileś ulubionych tworzyw autora, jak szkło czy kamień. Ale także mocno efemerycznych, jak światło. Zobaczymy tutaj również takie materiały, o których w ogóle nie pomyślelibyśmy, że mogą być tworzywem do jakichkolwiek plastycznych realizacji. Takich, które, właśnie, na pograniczu rzeźby się sytuują. Jak choćby w obrazach sypanych, gdzie czy jakiś mak, czy kasza perłowa czy inne. Niekiedy trudne do zidentyfikowania, ale pod ręką znajdujące się substancje nagle uzyskują formę estetyczną. Formę, która z pewnością stała się sztuką.


Autor: Zlata Veresniak
Zdjęcia: Zlata Veresniak