O początkach, sposobie kształcenia młodych dziennikarzy i o tym, czy praktyka powinna przeważać nad teorią z drem Pawłem Urbaniakiem, Zastępcą Dyrektora ds. dydaktycznych w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego rozmawia Patryk Rudnicki.

Dziennikarstwo na Uniwersytecie Wrocławskim formalnie zaczęło istnieć w 1995 roku jako studia podyplomowe.

PAWEŁ URBANIAK: – Zgadza się, można uznać to za początek tego kierunku. Pięć lat później powołano do życia Katedrę Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej, która wciąż się rozwijała, by w 2005 roku stworzyć możliwość ukończenia studiów magisterskich na tym kierunku. Następnie w 2006 roku zyskaliśmy status Instytutu, jednocześnie nie poprzestając na jego dalszym rozwoju. Obecnie jesteśmy obok prawa największą jednostką Uniwersytetu Wrocławskiego.

Podczas studiów licencjackich miałem wrażenie, że dziennikarstwo jest kierunkiem zdominowanym dydaktycznie przez zajęcia warsztatowe i ćwiczenia. Zawsze tak było, czy może jest to nowa praktyka?

PAWEŁ URBANIAK: – Wydaje mi się, że relacja teorii do praktyki jest u nas w pewien sposób zrównoważona. Pierwsze semestry studiów licencjackich oraz magisterskich są czysto akademickie, natomiast w kolejnych staramy się mniej więcej to wypośrodkować, bo dla dziennikarza równie ważna w stosunku do teorii jest praktyka. Możliwość zaproponowania studentom licznych zajęć warsztatowych  wynika z faktu rozmiaru naszej jednostki. Obecnie zatrudniamy około 30 pracowników etatowych kształcących stricte uniwersytecko oraz 120 pracowników z zewnątrz, którzy w większości są praktykami dziennikarstwa i innych dziedzin z tak zwanej branży kreatywnej. To sprawia, że możemy rzeczywiście położyć większy nacisk na zajęcia praktyczne, podczas gdy na innych uczelniach dominować może teoretyczny sposób nauczania. Mimo wszystko, tak jak powiedziałem wcześniej, staramy się to wypośrodkować.

Czy taki sposób kształcenia dziennikarzy spełnia swoje zadanie?

PAWEŁ URBANIAK: – Sądzę, że wyśrodkowanie pomiędzy teorią a praktyką przynosi dobre skutki. Dzisiaj dziennikarz to nie tylko znajomość gatunków czy wiedza z zakresu komunikacji, ale również warsztat, który najlepiej zacząć doskonalić już podczas studiów. Wreszcie możliwości, jakie stwarzają zajęcia z praktykami zawodu, sprawiają, że młody adept dziennikarstwa zapoznaje się ze sposobem pracy w mediach.

W rankingu „Perspektyw” Instytut zajmuje trzecie miejsce, rokrocznie zmniejszając różnicę w punktacji w stosunku do Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Uniwersytetu Warszawskiego.

PAWEŁ URBANIAK: – Zgadza się i bardzo nas to cieszy. Nie zmienia to jednak faktu, że w tym rankingu punktacja przyznawana jest ze względu na prestiż uczelni i nikt z grubsza nie wie, w jaki sposób się ów prestiż ustala. Pomimo tego, miejsce na podium to zawsze wyróżnienie i dalsza motywacja. Jeśli chodzi o cały Uniwersytet Wrocławski to należymy do grona kierunków, które plasują się najwyżej w rankingu „Perspektyw”, ponieważ pierwsze dwa miejsca okupowane są niemal zawsze przez UJ oraz UW.

Czy w świetle wydarzeń z naszego podwórka politycznego, takich jak roszady w obsadzie TVP czy plany polonizacji prasy lokalnej, trudniej jest wykształcić dziennikarza?

PAWEŁ URBANIAK: – Absolutnie nie. Mówiąc żartobliwie, obecna sytuacja jest o tyle wygodna, że nie musimy zaglądać wstecz, przez furtkę historii, by na przykład pokazywać studentom, jak mediów nie należy robić. Poza tym, zawód dziennikarza jest swoiście wolny jeśli chodzi o sposób jego uprawiania. Nie uważam, żeby to, co obecnie dzieje się w polityce i mediach publicznych mogło w jakikolwiek sposób utrudniać nam pracę.

Rozmawiał | Patryk Rudnicki