Hala Orbita pozostanie zaczarowana dla siatkarek #VolleyWrocław przynajmniej do następnego meczu. Siatkarki Marka Solarewicza przegrały 2:3 z BKS-em PROFI CREDIT Bielsko-Biała. To już szósta porażka wrocławskich siatkarek na własnym parkiecie w tym sezonie.

Obiecujący start

Chociaż początek meczu należał do bielszczanek, to siatkarki #VolleyWrocław szybko odwróciły sytuację i wyszły na dwupunktowe prowadzenie 9:7. Trener gości Bartłomiej Piekarczyk zareagował natychmiast, biorąc czas. Co prawda Julia Nowicka zatrzymała Natalię Gajewską na pojedynczym bloku, ale rozgrywająca wrocławianek po chwili znalazła się na zagrywce, a przewaga gospodyń wzrosła do czterech punktów (14:10). Dzięki dobrym serwisom Niny Karelovej łupem przyjezdnych padło pięć z sześciu kolejnych piłek i wynik brzmiał 15:16.

Mimo słabszej serii zawodniczki Marka Solarewicza nie pozwoliły rywalkom odskoczyć. Tym razem nie tylko na siatce, ale i w obronie dobrze spisywała się Aleksandra Rasińska. Do tego zaczął funkcjonować wrocławski blok. Przy stanie 21:19 trener BKS-u znów poprosił o czas. Dwa punkty zdobyte przez ekipę gości i po chwili to samo zrobił trener Solarewicz. Efekt był natychmiastowy w postaci asa serwisowego Natalii Murek. Partię zakończył blok dwóch Gancarz i Rasińskiej, ustalający wynik na 25:22 dla #VolleyWrocław.

Smutne rozwinięcie

Drugi set rozpoczął się dla wrocławianek tak, jak pierwszy, czyli od straty. Duża w tym zasługa przyjmującej gości Emilii Muchy, która zdobyła trzy punkty na skrzydle. Przy stanie 5:9 o przerwę poprosił trener Solarewicz, jednak kolejne dwa punkty także zainkasowały bielszczanki i było 5:11. Na parkiecie w miejsce Rasińskiej pojawiła się Roksana Irzemska, ale zawodniczki BKS-u wydawały się nie do zatrzymania. Prym w zespole gości wiodła Mucha, która wespół z blokiem punktowała niczym szalona. Strata #Volley wzrosła aż do ośmiu oczek 7:15. Mimo prób gospodyń dystans nie ulegał zmniejszeniu, a wręcz przeciwnie. Przy stanie 13:22 na parkiecie pojawiła się Jolanta Kelner, co ożywiło na chwilę wrocławskich kibiców. Niestety set był już stracony, a zakończył go skuteczny blok Katarzyny Koniecznej na Gancarz. Wynik końcowy brzmiał 15:25.

Ściana

Podrażnione przegranym setem wrocławianki rozpoczęły trzecią partię od mocnego uderzenia, szybko budując kilkupunktową przewagę 5:2. Dwa z tych punktów to zasługa podwójnego bloku duetu Gajewska-Gancarz. Niestety dla gospodyń rywalki przebudziły się. Asem serwisowym popisała się Kornelia Moskwa, a na siatce zaczęła królować Olivia Różański i zrobiło się 6:8. Po przerwie na żądanie trenera Solarewicza gra nieco się uspokoiła i przeszła do stylu punkt za punkt (15:14). Nie zmieniło się tylko jedno, a mianowicie skuteczny blok wrocławianek, który zapewnił im już 6 punktów. Poza Gajewską i Gancarz skutecznie blokowały też Rasińska i Magdalena Soter. Równowaga utrzymywała się do stanu 21:20, kiedy drugi punkt przewagi zdobyła Rasińska, klasycznie w tym secie, czyli blokiem. Gospodynie nie oddały już żadnej piłki i wygrały partię 25:20.

Lustro

Partia czwarta to lustrzane odbicie poprzedniej. Lustrzane dlatego, że tym razem wrocławianki bardzo szybko zaczęły przegrywać 2:6, przy czym oba punkty to zepsute zagrywki rywalek. W miejsce skuteczności z trzeciego seta pojawiły się błędy. Autowe ataki, złe przyjęcia i asy serwisowe Moskwy i Julii Nowickiej wywindowały wynik na 6:13. Chociaż po stronie gospodyń Natalia Murek robiła, co mogła, to rywalki wzięły przykład z #Volley i zaczęły punktować blokiem. Przy stanie 12:20 znów na parkiecie pojawiły się Kelner i Irzemska, głównie po to, by dać odpocząć zawodniczkom pierwszej szóstki. Po raz kolejny dała o sobie znać Nowicka, dokładając kolejne 2 asy serwisowe. Absolutnie rozbite wrocławianki przegrały seta 13:25. W tej partii w zespole Marka Solarewicza nie działało nic, co powinno.

Kara za błędy

Pierwszą przewagę w tie-breaku zdobyły bielszczanki. Przy stanie 2:5 o czas poprosił trener Solarewicz. Niestety dla niego zagrywająca Różański i jej koleżanki z drużyny ani myślały oddawać inicjatywy gospodyniom. Dwa szybkie punkty dla Bielska później impas przerwała Rasińska mocnym atakiem po skosie, a następnie pierwszy raz od seta trzeciego zadziałał blok. Do tego kiwka świeżo wpuszczonej Anny Łozowskiej i zrobiło się 5:7. Wrocławianki zaczęły łapać oddech. Jak się okazało, tylko na chwilę, gdyż kolejne trzy akcje to punkty dla gości. Jednakże trzy następne, to punkty dla #Volley, w tym potężny atak Rasińskiej przy przechodzącej piłce (8:10). Dalej królowały już tylko bielszczanki. Kolejny, piąty w meczu as serwisowy Nowickiej, błąd w rozegraniu gospodyń i ostateczny wynik 10:15, a w całym meczu 2:3


#VolleyWrocław – BKS PROFI CREDIT Bielsko-Biała 2:3 (25:22, 15:25, 25:20, 13:25, 10:15)

#VolleyWrocław: Piśla (7), Gancarz (10), Rasińska (13), Soter (9), Murek (15), Gajewska (2), Kuziak (L) oraz Irzemska (3), Kelner, Łozowska (1)

BKS PROFI CREDIT Bielsko-Biała: Nowicka (12), Różański (19), Konieczna (9), Herelova (7), Moskwa (13), Mucha (18), Maj-Erward (L) oraz Jagodzińska (1), Kozyra

MVP: Julia Nowicka


Autor: Hubert Jan Faron
Zdjęcie: Krystian Janisz / #VolleyWrocław