Śląsk Wrocław pokonał wicemistrza Polski 2:0. Jagiellonia Białystok nie stworzyła sobie żadnej dogodnej sytuacji, a dla wrocławian strzelili Michał Chrapek i Marcin Robak.

Po porażce 0:2 z Piastem Gliwice, trener Vitezslav Lavicka zdecydował się na zmiany w pierwszej jedenastce. Do składu wrócili Łukasz Broź i Michał Chrapek. Szansę dostał także Mateusz Hołownia, który w przerwie zimowej został wypożyczony do WKS-u z Legii Warszawa. Zastąpił kontuzjowanego Mateusza Cholewiaka.

Połowa Chrapka

Od początku spotkania gra toczyła się głównie w środku pola. Pierwsza groźna sytuacja pojawiła się już w 6. minucie, kiedy Jagiellonia ruszyła z kontratakiem po rzucie rożnym dla Śląska. Arvydas Novikovas wyszedł sam na sam z Jakubem Słowikiem, jednak uderzył ponad bramką. Odpowiedź WKS-u była natychmiastowa. Robert Pich w kolejnej akcji dośrodkował, jednak w interwencji bramkarzowi przeszkodził Nemanja Mitrović. Zamieszanie w polu karnym wykorzystał Michał Chrapek, który otworzył wynik spotkania. Szansa na remis pojawiła się w 16. minucie. Z rzutu wolnego uderzał Novikovas, jednak Słowik dobrze obronił strzał Litwina. Śląsk powoli budował swoje akcje i szukał okazji na podwyższenie prowadzenia. Udało się w 26. minucie, kiedy po dośrodkowaniu Chrapka, piłkę do bramki skierował Marcin Robak. Trójkolorowi prowadzili już 2:0. Do końca pierwszej połowy Śląsk dobrze się bronił, a Jagiellonii nie udało się stworzyć żadnego zagrożenia.

Bezradna Jaga

Na początku drugiej połowie to Śląsk dominował. Jaga miała problemy, żeby zagościć w polu karnym gospodarzy. Nawet jeśli znalazła się w szesnastce WKS-u, nie była w stanie zbudować akcji, która mogłaby dać bramkę kontaktową. Wrocławianie skutecznie się przesuwali i uniemożliwiali rywalom podejście bliżej. Jagiellonia rozgrywała swoje akcje powoli, szukając luki w defensywie piłkarzy Śląska. Nawet jeśli przyjezdnym udało się oddać strzał, ten zwykle lądował w rękach Słowika. Trener Ireneusz Mamrot, chcąc pobudzić swoją drużynę do gry, zdecydował się na zmiany. Te jednak wniosły niewiele nowego. W końcówce spotkania Śląsk miał jeszcze swoje okazje. W 89. minucie ogromny błąd popełnił bramkarz Jagiellonii. Zagrał ręką poza polem karnym, a sędzia po videoweryfikacji, ukazał Sandomierskiego czerwoną kartką. W obliczu wykorzystanych zmian, rękawice bramkarza przejął kapitan Jagi – Taras Romańczuk. Wrocławianie nie wykorzystali jednak przewagi, ale mimo tego pokonał wicemistrza Polski 2:0.

Gratulacja dla Śląska. Ważnym momentem był początek spotkania, kiedy mieliśmy szansę na bramkę, a chwile potem przegrywaliśmy. Po bramce na 2:0, mieliśmy dużo strat, po których Śląsk stwarzał sobie sytuacje – mówi Ireneusz Mamrot, trener Jagiellonii Białystok.

Jestem zadowolony, że piłkarze pokazali swój charakter i zasłużenie wygrali to spotkanie. Pracowali jeden za drugiego, a przede wszystkim włożyli w grę dużo serca. Droga do zwycięstwa prowadziła przede wszystkim przez dobrą organizację gry – mówi Vitezslav Lavicka, trener Śląska Wrocław.


Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok 2:0 (2:0)

1:0 – Chrapek 8′
2:0 – Robak 26′

Śląsk: Słowik, Broź, Tarasovs, Golla, Hołownia – Mączyński, Chrapek (76. Łabojko), Radecki, Pich, Musonda (64. Farsah Ahmadzadeh) – Robak (86. Piech).

Jagiellonia: Sandomierski – Arsenić, Runje, Mitrović, Bodvarsson (66. Kostal) – Romańczuk, Kwiecień, Guilherme, Novikovas, Imaz (58. Pospisil) – Scepović (66. Klimala).

Żółte kartki: Guiherme, Mitrović (Jagiellonia), Mączyński (Śląsk).

Czerwone kartki: Sandomierski (89. Jagiellonia).

Sędzia: Paweł Raczkowski.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcia: Ola Sopuch