FutureNet Śląsk Wrocław pokonał AZS AGH Kraków 72:50. Trójkolorowi wciąż pozostają bez porażki we własnej hali.

Koszykarze Radosława Hyżego po raz kolejny musieli radzić sobie bez najlepszego strzelca 1. ligi, Aleksandra Dziewy. Podkoszowy pozostaje kontuzjowany, a jego miejsce w pierwszej piątce zajął Mateusz Jarmakowicz.

Każde punkty na wagę złota

Pierwsze fragmenty spotkania stały pod znakiem braku skuteczności z obu stron. Przez osiem minut wrocławianie uzbierali zaledwie 8 oczek. Rywale również nie błyszczeli, przez co wynik oscylował w granicach remisu. W ostatnich sekundach kwarty, Śląsk stanął przed okazją na objęcie prowadzenia, ale trójkę spudłował Jakub Musiał. W drugą odsłonę Trójkolorowi weszli znacznie lepiej. Spod kosza trafiali Szymon Tomczak i Jarmakowicz, a Robert Skibniewski zanotował pierwszą trójkę w spotkaniu. Dobrze funkcjonowała również defensywa – krakowianie w całej kwarcie zdobyli tylko 9 punktów. Pod nieobecność Dziewy, wrocławianie wciąż nie mogli jednak rozkręcić się w ofensywie i wygrywali zaledwie 30:25.

Od początku staraliśmy się spełniać założenia trenera. Głównym naszym zadaniem było zatrzymanie Macieja Koperskiego, co nam się udało. Ważne było też zabezpieczenie deski – punkt po punkcie zdobywaliśmy przewagę i wygraliśmy – dodaje Jakub Musiał, koszykarz FutureNet Śląska Wrocław

Na pół gwizdka

W drugiej połowie kibice zobaczyli już lepsza wersję Śląska. Świetnie grał Jarmakowicz, który zdobył pięć punktów z rzędu. Po chwili za trzy trafił Bartłomiej Pietras, dla którego była to dopiero trzecia celna trójka w sezonie. W połowie odsłony Trójkolorowi wygrywali 40:30. Nieudane spotkanie rozgrywał najlepszy strzelec AZS-u Maciej Koperski, który miał na koncie zaledwie pięć oczek.  W czwartej kwarcie wynik otworzył rzutem za trzy, Krzysztof Jakóbczyk. Po chwili kolejne trójki dołożyli Skibniewski i Musiał i przewaga Trójkolorowych urosła do prawie dwudziestu oczek. Do końca spotkania wrocławianie utrzymywali pewną przewagę. Mimo przeciętnej dyspozycji w ataku, Śląsk bez większych problemów wygrał z AZS AGH Kraków 72:50.

Jestem bardzo zadowolony z obrony. Dzisiaj pokazywaliśmy solidną defensywę jeden na jeden, szczególnie patrząc na Skibińskiego, Kulona i Musiała. Nie przegrywali pojedynków, tak jak to było w poprzednich spotkań. Walczyli o każdą piłkę, aktywnie grali rękami. To był pierwszy mecz, który wygraliśmy obroną. Czasami rzut nie wchodzi i trzeba szukać innej drogi do zwycięstwa – komentuje Radosław Hyży, trener FutureNet Śląska Wrocław.

To było ciężkie spotkanie. Krakowianie przyjechali całkowicie bez presji, walczą o utrzymanie, a mamy kompletnie inny cel. Granica punktowa ciągle oscylowała około dziesięciu, a w czwartej kwarcie postawiliśmy „kropkę nad i” – mówi Norbert Kulon, kapitan FutureNet Śląska Wrocław.


FutureNet Śląsk Wrocław – AZS AGH Kraków 72:50 (12:14, 18:11, 20:13, 22:12)

Śląsk: Jarmakowicz 17, Skibniewski 12, Jakóbczyk 11, Musiał 8, Tomczak 8, Kulon 7, Pietras 7, Leńczuk 2, Bożenko 0.

AZS: Mamcarczyk 12, Włodarczyk 9, Koperski 7, Deja 6, Czerwonka 5, Pachołek 5, Kędel 3, Dyrda 1, Jakubek 0, Podworski 0,


Autor: Kacper Marciniak
Zdjęcie: FutureNet Śląsk Wrocław