Stroboskopy, ściana ognia i serpentyny – tak w skrócie można opisać pierwszy dzień majówki na wrocławskiej Pergoli. Nie zabrakło atrakcji, nie tylko tych muzycznych. 

0 17 przybyłych festiwalowiczów powitał zespół Perfect. Przez ponad godzinę przypomniał swoje największe przeboje, takie jak „Nie płacz Ewka”, czy „Niepokonani”. Grzegorz Markowski jeszcze długo po koncercie rozdawał autografy i robił sobie zdjęcia z fanami. Następnie hiszpańska orkiestra gitar elektrycznych, czyli zespół Sinfonity wykonał znane i lubiane fragmenty muzyki klasycznej. W Hali Stulecia rozbrzmiewała uwertura z „Wilhelma Tella” Rossiniego, „Wiosna” Vivaldiego i „Bolero” Ravela.

Po udanym koncercie hiszpańskich gitarzystów nastąpiła zmiana. Zamiast planowanego na Pergoli Huntera fanów ciężkiego grania powitała amerykańska supergrupa The Dead Daisies, co wywołało niemałe zamieszanie. Informacja o zmianie nie została bowiem nigdzie podana i dopiero po fakcie, z majówkowego Facebooka można było dowiedzieć się, że przegapiło się zespół, na koncert którego przejechało się pół Polski. Wielbiciele Huntera odeszli od barierek ze spuszczonymi głowami i postanowili poczekać na swój ulubiony zespół w strefie food-tracków. O 20:15 w Hali swój występ rozpoczęła polska formacja Lao Che. Zespół zaprezentował utwory z najnowszego albumu „Wiedza o społeczeństwie” oraz przypomniał kilka swoich największych przebojów.

„Dzięki, że wybraliście nas, a nie mecz Realu z Bayernem” – takimi słowami powitał zebranych o 21 lider zespołu Hunter, Paweł Grzegorczyk. Pochodząca ze Szczytna grupa postawiła przede wszystkim na znane i lubiane hity. Zabrakło jednak popularnych ballad, które są charakterystyczne dla twórczości zespołu. Na koniec koncert, na który wielu fanów przejechało całą Polskę. Niemiecki Kreator, czyli gwiazda wieczoru rozpoczął swoje show punktualnie o 22:30. Uruchomione zostały wytwornice dymu, ognia scenicznego i stroboskopowe światła. W żywo reagującą publiczność zostały także rzucone serpentyny. Panowie zdecydowanie udowodnili, że zasługują na miano legendy trash metalu, dając ponad godzinny występ w Hali Stulecia.


Co przyniosą kolejne dni wrocławskiej majówki? Tego dowiecie się, śledząc nas na Instagramie. Codziennie pojawia się także relacja tekstowa.


Autor: Aleksandra Joanna Kowalczyk
Zdjęcie: Aleksandra Joanna Kowalczyk