Ten weekend zostanie zapamiętany przez fanów i graczy League of Legends. Pierwszy raz w historii sceny esportowej produkcji Riot Games, międzynarodowe trofeum trafi albo do Europy, lub do Ameryki Północnej. 

Fani z Europy i Ameryki Północnej nie mogą być niezadowoleni. W finale Mid-Season Invitational spotkają się dwie „zachodnie” drużyny. Będą to mistrzowie LCS, Team Liquid, które w piątkowym półfinale zaskoczyły Invictus Gaming uważane za najlepszy skład na świecie. Chińczycy zostali jednak pokonani 1:3. O trofeum zmierzyć się będą musieli z G2 Esports. Zespół Marcina „Jankosa” Jankowskiego w sobotnim starciu z legendarnym SK Telecom T1 wygrał 3:2.

To drugi międzynarodowy finał w historii dla reprezentantów amerykańskiego League Championship Series. Ostatnim razem przegrali 0:3 z SK Telecom T1 również na MSI, w 2016 roku. Teraz stają przed trudnym zadaniem, budzącym na pewno więcej emocji dla fanów z Europy i Ameryki Północnej. Wygrana przyniosła by pewnego rodzaju odkupienie dla tego regionu. Drużyny zza Atlantyku nigdy nie osiągały za granicą wiele sukcesów, tym bardziej w fazie play-off. Jeżeli jednak ktoś miałby osiągnąć go po raz pierwszy w historii, to zdecydowanie obecna odsłona Team Liquid. Złożona z takich weteranów jak Yillang „Doublelift” Peng, którzy są na scenie już od lat. Byłby to niesamowity moment nie tylko dla drużyny ale także dla całego regionu.

 

Po pechowym i słabym starcie w fazie grupowej, Team Liquid ledwo zakwalifikował się do fazy play-off. W niej jednak wyglądają na zdecydowanie lepszą ekipę. Jake Kevin „Xmithie” Puchero bez problemu dotrzymywał tempa swojemu przeciwnikowi, a także zaczął częściej wspierać inne linie, w tym głównie dolną. W starciu z Invictus Gaming zabłysnął Jo „CoreJJ” Yong-In, który dzięki mądremu pomysłowi na grę i pewnym decyzjom, doprowadził do wygranej. Za to została mu również przyznana nagroda MVP.

G2 Esports to ekipa złożona z największych europejskich gwiazd, jakie można było znaleźć pod koniec 2018 roku. Od czasu sformowania obecnej drużyny, G2 żyje jedynie sukcesami. Stają teraz przed wielkim wyzwaniem, ale jednocześnie wielką szansą by zapisać się w historii, jako najsilniejsi reprezentanci Europy. Były już zespoły, które dochodziły do finałów mistrzostw świata czy MSI, aczkolwiek nigdy ich nie wygrały,poza Fnatic sprzed ośmiu lat. To może zmienić się już jutro.

Nie mieli oni prostego zadania z SK Telecom T1. Koreańczycy ciągle dotrzymywali tempa, a w niektórych sytuacjach, tak jak w grze trzeciej, zdominowali kompletnie. Tutaj głównie chwalić można Kima „Clida” Tae-Mina oraz Lee „Fakera” Sang-Hyeoka. To ich starania dawały najwięcej rezultatów. Nieszczęśliwie jednak dla mistrzów LCK, nie było to wystarczające i G2 pewną grą i nietypowymi pickami typu Pyke na topie, zatriumfowali w grze piątej.

Finał w Niedzielę 19 maja o 9:00 czasu polskiego.


Autor: Mateusz Miter
Zdjęcia: Instagram @lolesports