Obraz widziany przez soczewkę błyskawicznie uciekającego czasu daje ponury nastrój schyłkowego memento mori. Brzmi intrygująco, ale co to właściwie oznacza? O przemijaniu, wartościach, soczewkach (i wielu innych) opowiedzą Beksińscy we własnych osobach w Ostatniej rodzinie.

Matuszyński wyreżyserował historię rodziny Beksińskich w wielkim biograficznym skrócie. Przedstawił dwa różne pokolenia i ich sposoby na radzenie sobie z szarą codziennością. Pokazanie od podszewki życia dwóch geniuszy – Zdzisława i Tomka Beksińskich, których świat późnego PRL-u równał z bogami polskiej kultury, naprawdę robi wrażenie. Z jednej strony są dziwakami, którzy zamykają się w swoich hermetycznych światach, a z drugiej przeciętnymi obywatelami jak tysiące innych Warszawiaków. Zdzisław jest neurotycznym wizjonerem o natręctwach, które towarzyszą mu przez całe życie, a jego syn prowadzi poetyckie audycje radiowe i nadaje podnoszącej się z komuny szarawej Polsce zagranicznych barw, które muzycznie mogą odpowiadać fantastyce obrazów ojca. I choć cechy bohaterów są filmowo przerysowane, co może wydawać się tanim chwytem, to uwypuklają ich oryginalność. Wielkie ukłony w stronę Andrzeja Seweryna i Dawida Ogrodnika za aktorską interpretacje tak specyficznych postaci. Trudno zaprzeczyć, że role zostały przydzielone nieprzypadkowo. Pozostaje stwierdzenie, że było to produkcyjne przeznaczenie.

Reżyser serwuje dwugodzinną kakofonię codzienności. Opiera ją na kontrastach. Intensywne życiowe epizody tworzą kilkadziesiąt lat nieuchronnego dążenia do schyłku istnienia Ostatniej rodziny. Pojedyncze sceny zwracają uwagę na osobliwość każdej z postaci, ale ostateczny odbiór skupia na kruchości życia i kolei świata. Bohaterowie są przedstawieni na tle zmieniającego się środowiska, które wymusza na nich wejście w rzeczywistość technologii, zmian politycznych i społecznych. Jednak ich nawyki i cechy charakterystyczne towarzyszą od pierwszych scen do napisów końcowych, przez co odbiorca ma wrażenie, że jest nieodłącznym członkiem rodziny. Beksińskich, który płynie tempem czasu przedstawionego w filmie. Adaptacja obserwatora odbywa się tak płynnie, że staje się naturalna. Uwagę zwraca również dualność postaci. Zbigniew i Tomek są osobami publicznymi, które uważane są za silnych profesjonalistów i kulturowych tytanów. Niestety w przełożeniu na życie rodzinne wypadają słabiej niż przeciętnie. Charakter spokojnego ojca-idealisty jest przeciwieństwem szalonego syna-marzyciela co powoduje starcia pozornie silnych osobowości. Między innymi te spory pokazują, że demoniczność i fantastyka, którą przekazują Beksińscy światu, wynika z ich nieoryginalnego życia prywatnego. Jaki wniosek? Statystyczna codzienność napędza fabrykę nieokiełznanych potworów i mglistej fantastyki, którą widać zarówno na obrazach ojca, jak i audycjach syna.

Ostatnia rodzina bez wątpienia jest hołdem dla artystycznej prozy życia. Przedstawia znakomitych twórców jako osobne galaktyki, które kosmiczne pokłady emocji czerpią z pospolitych spraw. Historia Beksińskich pokazuje ludzką stronę wysoko cenionej sztuki. Każdy wizjoner-intelektualista musi kiedyś sam zrobić pranie i wyjść zakupy, a każdy samowolny wampir ma potrzebę matczynej troski.Oprócz emocji i życiowych prawd Matuszewski zaopatrzył produkcję w dobrze dobraną muzykę i estetyczne zdjęcia, które budują niezastąpiony klimat. Kolejną cegiełką dokładaną do poziomu reprezentowanego przez reżysera jest dobranie gry aktorskiej. Oprócz wspomnianych wcześniej Seweryna i Ogrodnika, na wielkie brawa zasługuje Aleksandra Konieczna w roli Zofii Beksińskiej. Tworzy postać stonowaną, wycofaną, pośredniczącą w sporach między ojcem a synem, składająca w ofierze całe serce . Bez wątpienia zasługuje na miano synonimu małżeńskiej i matczynej miłości.

Beksińscy tworzą rodzinę jednocześnie przeciętną i niezwykłą, pierwszą i ostatnią, szczęśliwą i tragiczną. I w taki sposób przedstawił ją Matuszyński. Każda rodzina zawiera w sobie beksińskie cechy, bo są naturalne i wypływają z ogólnie przyjętych norm. Widz wchodzi w fabularną przestrzeń i towarzyszy kreacjom, w których rozpoznaje siebie. Kiedy powolutku będą odkrywać najobrzydliwsze traumy i myśli tułające się w ciemnych zakamarkach duszy, każdy zobaczy swoje ludzkie cechy. Ostatnia rodzina z pewnością jest ważnym filmem, który przyciąga uwagę uświęceniem ludzkiej słabości.


Autor: Joanna Kowalska

Zdjęcia: filmweb.pl, teleman.pl, youtube.pl